07.03.2024, 22:22 ✶
Zapewne gdyby Camille wiedziała, jak działała na Mulcibera, to olałaby temat. Tak po prostu zrezygnowałaby z kupowania u nich świec, bo przecież kobiece ego było okropnie kruche i wrażliwe. To nie tak, że ona się starała specjalnie dla Richarda: to przychodziło jej samo, naturalnie. Jej myśli powracały co jakiś czas do kogoś innego, a w zasadzie do dwóch osób. I obie miała ochotę zamordować. W ich przypadku by się postarała - tutaj jednak była po prostu sobą.
Richard się nie mylił, Camille pachniała dokładnie tymi samymi perfumami, którymi pachniał list. Gdy go zobaczyła, uśmiechnęła się szeroko i wstała. Uścisnęła mu rękę tak, jak ostatnio. Miała delikatną, drobną dłoń - dbała o nie tym bardziej, że przecież to nimi pracowała. Nie zniosłaby, gdyby pojawiły się na jej skórze suche skórki czy zgrubienia. Coś niedopuszczalnego.
- Panie Richardzie, jak zawsze miło pana widzieć - rozpromieniła się. Nie przeszkadzał jej zapach papierosów: sama popalała, chociaż starała się tego nie robić. Od papierosów robiły się nieestetyczne zmarszczki wokół ust, a na dodatek było to niezdrowe. Czasem jednak pozwalała sobie na tą małą przyjemność. - Wiem, że już to pisałam, ale jestem naprawdę zaskoczona, że potraktowaliście tę sprawę tak priorytetowo. Z reguły musiałam czekać prawie miesiąc na to, by coś się ruszyło w sprawie zamówień. Ale to też tłumaczy, dlatego tak uparcie się was trzymam.
Usiadła z powrotem, składając dłonie na blacie stolika. Przekrzywiła lekko głowę, pozwalając by pofalowane blond kosmyki okoliły miękko jej twarz.
- Czy wyjaśniła się już sprawa z kadzidłami? - była ciekawa, tak po prostu. Wątpiła jednak, by cokolwiek się ruszyło w tej sprawie, ale cóż - warto było zapytać, zanim przejdą do przeglądania umowy i podpisywania jej, jeżeli wszystko będzie w porządku.
Richard się nie mylił, Camille pachniała dokładnie tymi samymi perfumami, którymi pachniał list. Gdy go zobaczyła, uśmiechnęła się szeroko i wstała. Uścisnęła mu rękę tak, jak ostatnio. Miała delikatną, drobną dłoń - dbała o nie tym bardziej, że przecież to nimi pracowała. Nie zniosłaby, gdyby pojawiły się na jej skórze suche skórki czy zgrubienia. Coś niedopuszczalnego.
- Panie Richardzie, jak zawsze miło pana widzieć - rozpromieniła się. Nie przeszkadzał jej zapach papierosów: sama popalała, chociaż starała się tego nie robić. Od papierosów robiły się nieestetyczne zmarszczki wokół ust, a na dodatek było to niezdrowe. Czasem jednak pozwalała sobie na tą małą przyjemność. - Wiem, że już to pisałam, ale jestem naprawdę zaskoczona, że potraktowaliście tę sprawę tak priorytetowo. Z reguły musiałam czekać prawie miesiąc na to, by coś się ruszyło w sprawie zamówień. Ale to też tłumaczy, dlatego tak uparcie się was trzymam.
Usiadła z powrotem, składając dłonie na blacie stolika. Przekrzywiła lekko głowę, pozwalając by pofalowane blond kosmyki okoliły miękko jej twarz.
- Czy wyjaśniła się już sprawa z kadzidłami? - była ciekawa, tak po prostu. Wątpiła jednak, by cokolwiek się ruszyło w tej sprawie, ale cóż - warto było zapytać, zanim przejdą do przeglądania umowy i podpisywania jej, jeżeli wszystko będzie w porządku.