07.03.2024, 22:34 ✶
Olivia zmarszczyła brwi. Marta była... Specyficznym duchem. Cholernie wrażliwym, żeby nie powiedzieć, że przewrażliwionym. Ale no były pewne granice, prawda? Lovegood był na pierwszym roku, skąd miał wiedzieć, że nie powinien tu wchodzić? Owszem, mógł jej po prostu posłuchać, ale no - Olivia nie była okrutna. Nie chciała go tu zostawiać na pastwę ducha, poza tym pewnie by się znowu zgubił.
- Dlaczego tym razem płakałaś? - zagadnęła łagodnie, najmilej jak potrafiła. - Znowu ci dokuczali?
Ostatnio ślizgonki chciały zrobić jej bardzo nieprzyjemnego psikusa i chyba im się udało. Niby duchy nie powinny czuć, ale najwyraźniej nadal potrafiły odczuwać emocje. Może były spotęgowane ich duszą postacią? Chyba że Marta zawsze taka była. To nic dziwnego, że nikt jej nie lubił. Bo już nie chodziło o nadwagę, okulary czy dwa kucyki na głowie.
- Jakiś blondyn rzucił we mnie książką, gdy rozmyślałam - Marta przekrzywiła głowę i spłynęła odrobinę na dół, by znaleźć się przed Olivią. - Zaczęli krzyczeć, że za głowę jest 20 punktów dla Slytherinu.
Powiedziała smętnie. Tak smętnie, że Quirke aż zrobiło się głupio. Chciałaby ją poklepać po ramieniu, ale to nie był dobry pomysł, bo nie lubiła tego uczucia, jak ciało stykało się z duchem.
- Ślizgoni zawsze sprawiają problemy. Nie myślałaś może o tym, żeby zmienić otoczenie? - zapytała ostrożnie, zerkając na Lovegooda. Trochę wzięła Martę na siebie, ale dzięki temu on nie musiał się z nią użerać.
- Miał tak samo jasne włosy, jak ty - duch dziewczyny zignorował pytanie Olivii. Podpłynął do Xenia i przyjrzał mu się. - Gdyby nie szata Krukona, powiedziałabym, że jesteś Malfoyem.
- Dlaczego tym razem płakałaś? - zagadnęła łagodnie, najmilej jak potrafiła. - Znowu ci dokuczali?
Ostatnio ślizgonki chciały zrobić jej bardzo nieprzyjemnego psikusa i chyba im się udało. Niby duchy nie powinny czuć, ale najwyraźniej nadal potrafiły odczuwać emocje. Może były spotęgowane ich duszą postacią? Chyba że Marta zawsze taka była. To nic dziwnego, że nikt jej nie lubił. Bo już nie chodziło o nadwagę, okulary czy dwa kucyki na głowie.
- Jakiś blondyn rzucił we mnie książką, gdy rozmyślałam - Marta przekrzywiła głowę i spłynęła odrobinę na dół, by znaleźć się przed Olivią. - Zaczęli krzyczeć, że za głowę jest 20 punktów dla Slytherinu.
Powiedziała smętnie. Tak smętnie, że Quirke aż zrobiło się głupio. Chciałaby ją poklepać po ramieniu, ale to nie był dobry pomysł, bo nie lubiła tego uczucia, jak ciało stykało się z duchem.
- Ślizgoni zawsze sprawiają problemy. Nie myślałaś może o tym, żeby zmienić otoczenie? - zapytała ostrożnie, zerkając na Lovegooda. Trochę wzięła Martę na siebie, ale dzięki temu on nie musiał się z nią użerać.
- Miał tak samo jasne włosy, jak ty - duch dziewczyny zignorował pytanie Olivii. Podpłynął do Xenia i przyjrzał mu się. - Gdyby nie szata Krukona, powiedziałabym, że jesteś Malfoyem.