Meble jak meble. Niby pomieszczenie urządzone, ale widocznie Nicholas nie miał znał się na odpowiednim urządzaniu, albo niektóre z tych mebli, były wzięte takie, jakie dostał na miejscu. Może nie przejmował się tym za bardzo? Nie zwracał na to szczególnej uwagi? Ważne było, żeby nie znalazło się nic w ciepłych barwach.
Upewniwszy się, że mieszkanie miał zabezpieczone zaklęciami, przeszedł do sypialni, zgarniając także różdżkę kolegi, aby nie pozostawała za daleko od właściciela. Obie spoczęły na szafce nocnej.
Jeżeli wspólnie podejmą decyzję o tym, że Rodolphus zamiesza z Nicholasem na stałe, mogą pomyśleć wspólnie o przemeblowaniu, poprawieniu nieco wnętrza. I tak służyło ono tylko na przenocowanie, ewentualnie goszczenie kogokolwiek i zwyczajne pracowanie. Prawdziwy dom ze swoimi tajemnicami, Nicholas miał w innym miejscu. Niezbyt przyjemnym.
Nadszedł moment, gdzie mogli dokończyć to, co zaczęli w salonie. Rodolphus siedział i czekał. Nicholas spojrzał w jego oczy. Zbliżył się blisko i pochylił nad jego twarzą. Widząc to zaproszenie do pocałunku. Prawą dłoń położył na jego szyi. Nie zaciskał mocno.
Pocałował go namiętnie, przechodząc do pogłębiania pocałunku. Druga z dłoni powędrowała na jego szyję z drugiej strony i przesunęła się na bark, wodząc po ciele i badając je. Pochylanie się nie było co prawda komfortowe, więc powoli Nicholas wchodził na łóżko, znów w rozkroku siadając mu na udach. Tym razem mogli sobie pozwolić na to, aby Rodolphus położył się na łóżku. A Nicholas, mógłby zawisnąć nad nim. Działać dalej. To był na razie wstęp. Dłoń spoczywająca na szyi, także zaczęła swoją wędrówkę, w kierunku włosów, zagłębiając się palcami w ich czerni. Niby krótkie, ale pochwycił jej w miarę możliwości i zaciskał. Aby nadać trochę bólu do tego, co właśnie było czynione. Pożądanie z przemocą. Widział to wcześniej w oczach Lestrange’a. Czuł to w jego wcześniejszym dotyku. Pragnął gwałtowności. Jak on sam. Dopasowywał się do partnera.