• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Bliskie Okolice Londynu v
« Wstecz 1 2 3 Dalej »
Lato 1972, 17 czerwca // End of beginning

Lato 1972, 17 czerwca // End of beginning
your new trauma
unbothered. moisturized. happy. on diagon alley, killing innocent people. focused. flourishing.
wiek
39
sława
V
krew
czysta
genetyka
—
zawód
szmalcownik
Ścigany przez prawo, lecz nie każdy czarodziej od razu skojarzy jego twarz. Błękit intrygująco pięknych oczu, tak jasny jak wiosenne niebo, zdaje się skrywać pod sobą coś innego - ciemność, jakiej nie da się uchwycić słowami. Jego postura, choć nie wykazuje nadmiernego umięśnienia, emanuje przekonaniem o własnej wyższości. Niezbyt wysoki (mierzy 175 centymetrów wzrostu), ale z pewnym nieuchwytnym urokiem, nosi ze sobą aurę tajemniczości, której źródło ukryte jest w zakamarkach przeżartej melancholią duszy. To, co sprawia, że spojrzenia przylgną do niego jak dźwięki do ciszy, to nie tylko atrakcyjność zewnętrzna, ale coś w nim, co przyciąga i odpycha jednocześnie. Nie jest stary, ale jego oblicze nosi na sobie wyraźny ciężar czasu.

Umbriel Degenhardt
#7
08.03.2024, 18:36  ✶  
Nie można było powiedzieć, że dzieliła ich przepaść wieku, ale Degenhardt szybko wyczuł przepaść w doborze słownictwa. Uśmiechnął się szerzej, słysząc słowo „pysznie”, nie w taki drwiący sposób, ale z pewnością sugerujący niekoniecznie odpowiednie myśli. Dokładnie takie, jakich obawiałby się w zetknięciu z Lordem Voldemortem. Jak ktoś bardziej stuknięty od niego musiał reagować na choćby delikatne sugestie, że został wyśmiany?

- Pysznie - powiedział. Nie powtórzył po nim, skomentował w ten sposób następną z jego wypowiedzi: o tym, że Czarny Pan miał sam wezwać go na audiencję, jeżeli zwróci na siebie jego uwagę. Umbriel, chociaż wierzył w to, że jego destrukcyjne działania z pewnością rzucą na niego interesujące światło, szczerze wątpił w to, aby faktycznie miał zostać na taką audiencję wezwany - był, a może raczej czuł się w tym wszystkim jedynie doklejką, pomocnym elementem, jakąś częścią większej całości, ale z pewnością nie czymś, co pasowało do tejże wielkiej idei w pełnym stopniu. Bo Degenhardt gdzieś miał przecież ich idee i wciąż... wciąż gdzieś tam w głębi żyła w nim ta świadomość, iż i on i Lavinia byli imigrantami. Jeżeli kiedyś Śmierciożercy faktycznie zdobędą tutaj władzę, w pierwszej kolejności postawią na swoich. Na stare rody, żyjące w Anglii od lat, a przynajmniej mające tutaj dużo więcej wpływów. - To dobrze. - Dodałby, że gdyby miał odpowiadać przed jakimś skończonym idiotą, nigdy by się nie dogadali. Niezależnie od stopnia upartości obydwu.

- Mam ci zebrać ludzi do brudnej roboty? - Spojrzał na niego z ukosa, marszcząc przy tym brwi. Oh, nie dlatego, że poczuł się z tym niepewnie - był święcie przekonany o sile swoich czarów i wiedział dobrze - jeśli nikt nie pójdzie za nim z własnej woli, to pójdą za nim bez tej woli, ale... - Mówimy o jakiejś konkretnej ilości? - Uniósł ramiona i ręce w górę. Jakie oni mieli plany? Dostanie jakieś konkretniejsze informacje? - Za cholerę nie wiem, co to jest buchorożec, więc nawet jeżeli uda mi się to zdobyć, to sprawdźcie to drugi raz. - A jak mu się nie uda tego znaleźć... Cóż, najwyżej mu napisze, że chuja z tego będzie. Jego wiedza o magicznych stworzeniach ograniczała się do tej, jakiej go nauczono w szkole. Zwierzęta, chociaż przez innych uważane były za piękne i majestatyczne, w Degenardtcie nie wzbudzały większych emocji - być może przez brak złożonych emocji, jakie odczuwały. Posiadały tylko najbardziej pierwotne instynkty - te zaś wydawały mu się ciekawe tylko wtedy, kiedy dostawało się do nich po obdarciu kogoś z całego jego człowieczeństwa, kiedy się je wygrzebało spomiędzy tony kłamstw zlepionych tak, aby udawać coś więcej. - Jak mam się z tobą kontaktować jeżeli będzie szukała mnie Brygada? - Przewidział już przecież, że jego rysopis prędzej czy później znajdzie się w ich kajecikach... Wysyłanie listów nie było do końca rozsądne, bo przecież ktoś mógłby je przejąć, nawet jeżeli będzie rzucał na nie durne zaklęcia, od których koperta płonie zaraz po odczytaniu.


they should be
t e r r i f i e d
of me
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Louvain Lestrange (2203), Umbriel Degenhardt (2388)




Wiadomości w tym wątku
Lato 1972, 17 czerwca // End of beginning - przez Umbriel Degenhardt - 22.02.2024, 13:55
RE: Lato 1972, 17 czerwca // End of beginning - przez Louvain Lestrange - 24.02.2024, 23:20
RE: Lato 1972, 17 czerwca // End of beginning - przez Umbriel Degenhardt - 25.02.2024, 12:31
RE: Lato 1972, 17 czerwca // End of beginning - przez Louvain Lestrange - 26.02.2024, 18:14
RE: Lato 1972, 17 czerwca // End of beginning - przez Umbriel Degenhardt - 27.02.2024, 08:06
RE: Lato 1972, 17 czerwca // End of beginning - przez Louvain Lestrange - 02.03.2024, 15:08
RE: Lato 1972, 17 czerwca // End of beginning - przez Umbriel Degenhardt - 08.03.2024, 18:36
RE: Lato 1972, 17 czerwca // End of beginning - przez Louvain Lestrange - 20.03.2024, 21:47
RE: Lato 1972, 17 czerwca // End of beginning - przez Umbriel Degenhardt - 25.03.2024, 20:31

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa