08.03.2024, 20:40 ✶
Tańczę z Norą w trakcie konkursu.
Konkurs dobiega końca.
Erik i Nora schodzą z parkietu i chwilowo żegnają się ze sobą.
Erik przechodzi przed stodołę i zaczyna palić papierosa.
— Mam nadzieję, bo coraz częściej chodzę sfrustrowany — przyznał Erik w nagłym przypływie szczerości. — Chyba tego zbytnio nie widać. — Zerknął na Norę, aby zaraz unieść pytająco brwi. — Szkoda by było, gdyby socjeta straciła takiego czarującego dżentelmena. Znalezienie godnego następcy nie będzie łatwe.
Robił dobrą minę do złej gry, przyprószając nieprzyjemną prawdę drobnym żartem. Zmęczenie osiadało na jego ramionach, ciężkie i duszące, niczym warstwy pyły i kurzu gromadzące się na skórze robotnika po całym dniu niewdzięcznej i żmudnej pracy. Coraz trudniej było mu wykrzesać z siebie pozytywny nastrój, ale przynajmniej się nie poddał. A to już był jakiś sukces.
— Mała ciałem, ale wielka umysłem — odezwał się, niemal automatycznie racząc ją drobnym komplementem. — Mam wrażenie, że wyczerpaliśmy pokłady naszego wspólnego pecha, gdy pogubiliśmy wszystkie czekoladowe jaja na Ostarze.
Uśmiechnął się minimalnie. Och, to dopiero było frustrujące przedpołudnie. Tyle się namęczyli, a koniec końców nawet nie wylądowali na podium. Gdzie mieli skończyć tym razem? Erik robił, co mógł, aby wykrzesać z siebie trochę tego tanecznego talentu, jednak ciało nie chciało współpracować. Jego ruchy były sztywniejsze, powolniejsze, trochę niepewne, jakby w pełni nie poświęcał się temu, co robił. Jakby coś innego zaprzątało mu głowę, jednak pomimo tego... Chyba zajęli trzecie miejsce?
Zamrugał zdziwiony, gdy muzyka urwała się w pół obrotu. Objął mocniej Norę, co by ta na nikogo nie wpadła. Obrzucił ciekawskim wzrokiem pobliskie pary, nie do końca wiedząc, które się kwalifikowały, a które nie, jednak... Odniósł wrażenie, że chyba zajęli trzecie miejsce? A może czwarte?
Dzięki bogom, pomyślał z ulgą, gdy pani Selwyn ogłosiła, że to Victoria i Atreus zajęli pierwsze miejsce w konkursie, a tuż za nimi plasował się Samuel Carrow ze swoją towarzyszką zabaw. Naprawdę nie chciał odwiedzać ponownie teatru Selwyna w najbliższym czasie. Wystarczyło mu to, że niespełna miesiąc temu nieoczekiwanie tam trafił. I nawet towarzystwo Geraldine nie poprawiło mu zbytnio humoru, gdy w trakcie wystawianej sztuki nagle zalała go fala wspomnień sprzed lat. Nie chciał tego powtarzać. Nie w najbliższym czasie.
— Będziemy musieli poćwiczyć przed następnymi zawodami — rzucił, nachylając się ku Norze. — Wygląda na to, że nawet pośród znajomych mamy sporą konkurencję.
Miał minimalne wyrzuty sumienia tylko i wyłącznie ze względu na przyjaciółkę. Gdy odciągnęła go od Perseusza i Elliota wydawała się skupiona na tym, aby osiągnąć swój cel. Teraz jej to uniemożliwiono. Nie, żeby Erik miał z tym cokolwiek wspólnego. W żadnym momencie tańca, przy jakimkolwiek obrocie czy piruecie nie podłożył się, aby obniżyć ich punktację. Po prostu inni byli lepsi. Albo mieli bardzo, ale to bardzo dużo szczęścia.
— Również dziękuję, panno Figg. — Ukłonił się przed nią w pas. — Rozumiem, że zobaczymy się później w Warowni?
Wątpił, aby Brenna zamierzała odprawić wszystkich do domów. Parę osób na pewno dostanie imienne zaproszenie, aby przenocować w posiadłości Longbottomów. Bądź co bądź, część gości mogła planować, udać się na ślub i wesele Perseusza i Vespery. Erik miał nadzieję, że zarówno pan młody, jak i Elliott podejdą do sprawy poważnie i zadbają o to, aby najważniejsze osoby dla nadchodzącej uroczystości faktycznie się na niej zjawiły.
Nie wiedząc za bardzo co ze sobą zrobić, Erik skierował się w stronę jednego z wyjść ze stodoły i przystanął na progu, aby zapalić papierosa, odcinając się na jakiś czas od trwającej w budynku imprezy.
Konkurs dobiega końca.
Erik i Nora schodzą z parkietu i chwilowo żegnają się ze sobą.
Erik przechodzi przed stodołę i zaczyna palić papierosa.
— Mam nadzieję, bo coraz częściej chodzę sfrustrowany — przyznał Erik w nagłym przypływie szczerości. — Chyba tego zbytnio nie widać. — Zerknął na Norę, aby zaraz unieść pytająco brwi. — Szkoda by było, gdyby socjeta straciła takiego czarującego dżentelmena. Znalezienie godnego następcy nie będzie łatwe.
Robił dobrą minę do złej gry, przyprószając nieprzyjemną prawdę drobnym żartem. Zmęczenie osiadało na jego ramionach, ciężkie i duszące, niczym warstwy pyły i kurzu gromadzące się na skórze robotnika po całym dniu niewdzięcznej i żmudnej pracy. Coraz trudniej było mu wykrzesać z siebie pozytywny nastrój, ale przynajmniej się nie poddał. A to już był jakiś sukces.
— Mała ciałem, ale wielka umysłem — odezwał się, niemal automatycznie racząc ją drobnym komplementem. — Mam wrażenie, że wyczerpaliśmy pokłady naszego wspólnego pecha, gdy pogubiliśmy wszystkie czekoladowe jaja na Ostarze.
Uśmiechnął się minimalnie. Och, to dopiero było frustrujące przedpołudnie. Tyle się namęczyli, a koniec końców nawet nie wylądowali na podium. Gdzie mieli skończyć tym razem? Erik robił, co mógł, aby wykrzesać z siebie trochę tego tanecznego talentu, jednak ciało nie chciało współpracować. Jego ruchy były sztywniejsze, powolniejsze, trochę niepewne, jakby w pełni nie poświęcał się temu, co robił. Jakby coś innego zaprzątało mu głowę, jednak pomimo tego... Chyba zajęli trzecie miejsce?
Zamrugał zdziwiony, gdy muzyka urwała się w pół obrotu. Objął mocniej Norę, co by ta na nikogo nie wpadła. Obrzucił ciekawskim wzrokiem pobliskie pary, nie do końca wiedząc, które się kwalifikowały, a które nie, jednak... Odniósł wrażenie, że chyba zajęli trzecie miejsce? A może czwarte?
Dzięki bogom, pomyślał z ulgą, gdy pani Selwyn ogłosiła, że to Victoria i Atreus zajęli pierwsze miejsce w konkursie, a tuż za nimi plasował się Samuel Carrow ze swoją towarzyszką zabaw. Naprawdę nie chciał odwiedzać ponownie teatru Selwyna w najbliższym czasie. Wystarczyło mu to, że niespełna miesiąc temu nieoczekiwanie tam trafił. I nawet towarzystwo Geraldine nie poprawiło mu zbytnio humoru, gdy w trakcie wystawianej sztuki nagle zalała go fala wspomnień sprzed lat. Nie chciał tego powtarzać. Nie w najbliższym czasie.
— Będziemy musieli poćwiczyć przed następnymi zawodami — rzucił, nachylając się ku Norze. — Wygląda na to, że nawet pośród znajomych mamy sporą konkurencję.
Miał minimalne wyrzuty sumienia tylko i wyłącznie ze względu na przyjaciółkę. Gdy odciągnęła go od Perseusza i Elliota wydawała się skupiona na tym, aby osiągnąć swój cel. Teraz jej to uniemożliwiono. Nie, żeby Erik miał z tym cokolwiek wspólnego. W żadnym momencie tańca, przy jakimkolwiek obrocie czy piruecie nie podłożył się, aby obniżyć ich punktację. Po prostu inni byli lepsi. Albo mieli bardzo, ale to bardzo dużo szczęścia.
— Również dziękuję, panno Figg. — Ukłonił się przed nią w pas. — Rozumiem, że zobaczymy się później w Warowni?
Wątpił, aby Brenna zamierzała odprawić wszystkich do domów. Parę osób na pewno dostanie imienne zaproszenie, aby przenocować w posiadłości Longbottomów. Bądź co bądź, część gości mogła planować, udać się na ślub i wesele Perseusza i Vespery. Erik miał nadzieję, że zarówno pan młody, jak i Elliott podejdą do sprawy poważnie i zadbają o to, aby najważniejsze osoby dla nadchodzącej uroczystości faktycznie się na niej zjawiły.
Nie wiedząc za bardzo co ze sobą zrobić, Erik skierował się w stronę jednego z wyjść ze stodoły i przystanął na progu, aby zapalić papierosa, odcinając się na jakiś czas od trwającej w budynku imprezy.
the he-wolf of godric's hollow
❝On some nights, the moon thinks about ramming into Earth,
slamming into civilization like some kind of intergalactic wrecking ball.
On other nights, it's pretty content just to make werewolves.❞
❝On some nights, the moon thinks about ramming into Earth,
slamming into civilization like some kind of intergalactic wrecking ball.
On other nights, it's pretty content just to make werewolves.❞