- To najważniejsze, że jedzenie było w porządku. - Odparła z uśmiechem na twarzy, Ger lubiła dobrze zjeść, chociaż najczęściej żywiła się konserwami, bo nie potrafiła gotować, a nie miała czasu, aby chodzić do restauracji. - Karoce są zajebiste, wiesz, w ogóle chciałabym się nauczyć jeździć konno, taka moja chwilowa fanaberia, ciekawe, czy mogłabym wtedy zrobić prawko na karocę, nigdy się nie interesowałam tematem. - Od jakiegoś czasu chodziła za nią chęć nauczenia się tej tajemnej sztuki. Mogłaby konno poruszać się po lasach, kupienie konia nie było w jej przypadku praktycznie żadnym wydatkiem, musiała tylko znaleźć sobie jakiegoś nauczyciela i odrobinę czasu, aby zacząć brać regularne lekcje.
- Zgadzam się z tobą, ale mam wrażenie, że wiele osób myśli inaczej. Wiesz, z racji na to, że bywam w różnych miejscach spotykałam się naprawdę ze skrajnymi reakcjami. Często patrzyli na mnie z pogardą tylko przez to, że jestem kobietą i nie mam kutasa między nogami, jakby to miało cokolwiek wspólnego z tym w jaki sposób trzymam kuszę. Na całe szczęście mam świadomość, że jestem dobra, ktoś inny mógłby się zniechęcić, ale mój stary zawsze powtarzał, że mam talent i nie mogę go zmarnować. - Była ojcu za to niesamowicie wdzięczna, bo gdyby nie on, to pewnie nigdy nie odważyłaby się podążać tą ścieżką, wspierał ją od maleńkości. Widział w niej potencjał, zapewne dlatego, że urodziła się w rodzinie łowców, genów nie da się oszukać, jednak matka zawsze miała do tego sceptyczne nastawienie i próbowała ukierunkować ją w inny sposób, na całe szczęście Gerard miał ostatnie zdanie i widział w niej swojego następcę. - To jest chyba zakorzenione gdzieś głęboko, jak te zjebane poglądy na temat czystości krwi. - Miała wrażenie, że próbowali w ten sposób podbudować wyższość swojej płci nad kobietami. Wkurwiało ją to niesamowicie, ale z Ger była wojująca feministka i mogłaby o tym opowiadać godzinami.
Nie uważała że płeć definiowała sposób zachowania, sama zresztą zachowywała się bardziej jak facet, także nie widziała w tym żadnych powiązań. Ludzie byli różni, bez względu na to, w jakiej postaci się urodzili i tyle.
- Polecam się na przyszłość. - Wyszczerzyła się do niego zadowolona. - Dlatego tego nie rozumiem, jak można ciągle podniecać się tym samym? To jest NUDNEEEEE - Starała się mówić cicho, aby nie zwracać na ich lożę szyderców niepotrzebnej uwagi.
- Już to gdzieś słyszałeś? - No, to było kolejne potwierdzenie ich słuch, czyżby korzystali z dialogów użytych gdzieś wcześniej? Myśleli, że nikt nie zauważy. Na Yaxley zdecydowanie nie robiło to wrażenia. Nie miała pojęcia, skąd Erik to wszystko wiedział, wolała też w to nie wnikać.
- Nie sądzę, aby kolejnym użytym dialogiem było, czy masz kurwa jakiś problem, a to jedyne, na co mnie stać w tej chwili. - Bardzo rzadko zapamiętywała jakieś piękne przesłania, nie miała do tego głowy, w przeciwieństwie do swojego towarzysza.