Pomylił się w obserwacji? Możliwe. To się czasami zdarza. Niby ma się wrażenie, że dane osoby mogą być ze sobą bardzo blisko, to jednak relacja nie musi wyglądać tak, jak to widać na pierwszy rzut oka. Trudno było jednak analizować całość sytuacji przy tym stole, jednocześnie rozkoszując się jedzeniem. Z którego ukradziono mu jedną frytkę. Kobiety są upierdliwe.
Konwersacja między samymi znajomymi była interesująca, ale informacja o możliwości utracie spodni, trochę nie pocieszyła Richarda, który się zakrztusił i musiał popić piwem. Dlatego też nie odzywał się przez moment, aż mu przeszło. Nie trwało to długo, ale chwilę. Całe szczęście, że jeden z nich sprostował sytuację. Że są anglikami. Słuszna uwaga. To, co Richard zawsze dostrzegał przebywając w gronie kibiców.
Tak. Richard wpakował brata najwyraźniej w cwany sposób, aby włączył się do rozmowy z innymi osobami. Być może miał w sobie ten podły plan, że skoro Robert zaczął się odzywać, zamiast siedzieć cały czas cicho i udawać, że nie istnieje, przełamie niechęć do rozmów towarzyskich. Tylko jedna uwaga. Robert walnął ich nazwisko. Co nie do końca Richardowi w tej sytuacji pasowało. Bo ich nazwisk nie znali. Nie okazał tego sobie, ale w duchu westchnął. Może faktycznie powinien się za niego wypowiadać. Ale mimo tego, Richard uścisnął dłoń niejakiej Aoife, z uśmiechem ją witając.
- Richard.Ułatwił rozpoznanie ich, mimo tych drobnych szczegółów widocznych w ich wyglądzie. Tak jak wcześniej, Robert potwierdził jako siebie.
Chciał się już coś odezwać, może i z żartem na słowa dziewczyny, odnośnie kibicowania, ale Robert szybciej otworzył usta i zaczął gadać. Richard siedząc obok, nie spojrzał na niego, ale słyszał co pierdolił. A pierdolił prawdę? Żeby to on nie stracił zaraz spodni. Będzie trzeba ograniczać mu jednak ten alkohol.
- Nie powiem, ile razy mu tłumaczyłem. Ale chciałem, aby się trochę rozerwał i choć raz na żywo mecz zobaczył. Będzie kibicował Pustułkom, choć nie musi tego okazywać.
Wyjaśnił, albo raczej rozbudował trochę wypowiedź brata, jakoby otoczył jego słowa ochroną tego, jakoby był nowy. Dopiero co poznający świat magicznego sportu. Mogło mu się to nie podobać, ale Richard nie chciał widzieć brata bez spodni na ulicy. Dopiero byłby przypał. Nawet swoich starał się pilnować. To musi być jakiś jebany cud, że niej są Walijczykami.
Podczas mówienia, chwilowo przerwał jedzenie rybki a wcinał frytki. Połowę porcji jednak miał już za sobą.