Dzień. Tydzień. Miesiąc. Czasami nawet pół roku. Czas był pojęciem względnym. Podczas gdy z perspektywy jednej osoby upływał szybko, w przypadku drugiej mógł wlec się niemiłosiernie wolno. Gdyby zapytać o to Theona, najpewniej stwierdziłby, że przecież dopiero co wysłał list, prosząc w nim Nicholasa o czas. Ten czas, który potrzebny był mu do uporządkowania pewnych spraw, do poukładania ich przede wszystkim we własnej głowie. Nie byłby świadomy tego, że od momentu napisania tej krótkiej wiadomości, minęły już niemalże dwa, równe tygodnie.
Zwyczajnie mu to umknęło.
Była sobota. Co za tym idzie, wcale nie musiał ruszać się z własnego mieszkania. Mógł się po prostu położyć na kanapie i bawić się złotym zniczem. Wiązała się z nim pewna historia. Lata temu, jeszcze w Hogwarcie, ten jeden raz był zmuszony zastąpić podczas meczu ścigającego ich drużyny. Kompletnie się do tego nie nadawał. I oczywiście znicza dorwać też nie zdołał, ale za to - otrzymał go na pamiątkę. Za to, że nie miał problemu z grą na nie swojej pozycji. Pozostali zawodnicy niekoniecznie byli tym zainteresowani.
Theon natomiast był tym, któremu było to zwyczajnie... obojętne.
Nie zdążył poderwał się z kanapy, zareagować na pukanie do drzwi, które usłyszał. Nicholas mógł na spokojnie wejść do środka i zauważyć brata w niewielkim salonie. Odkładał akurat znicz do pudełka, w którym z reguły go trzymał. Zabezpieczał. Nie chciał, żeby mały, upierdliwy przedmiot, latał mu po mieszkaniu.
- Mówiłem, że potrzebuje trochę czasu. - odpowiedział na słowa brata, odwracając się w jego stronę. Zakładając ręce na wysokości klatki piersiowej. Nie musiał go tak bez ostrzeżenia nachodzić. Nie był dzieckiem i nie potrzebował niańki. Nawet jeśli czasami zdawał się to dziecko przypominać. Tak na oko, około pięcioletnie. Było to jednak wrażeniem złudnym. Mogącym wprowadzić innych w błąd. - Trzeba było pierw napisać. Dać znać. Cokolwiek.
Mimo tego całego narzekania, nie wyganiał go, nie starał się pozbyć. Machnął ręką w stronę kanapy, foteli. Niech wchodzi. Skoro już tu przyszedł, to raczej mało prawdopodobne, żeby zamierzał odpuścić. A Theon niekoniecznie chciał z nich wchodzić w jakieś sprzeczki i inne takie. I bez tego sprawy stały się ostatnimi czasy dość... skomplikowane.