Tak. Uczucia były zdradliwe. Dlatego Nicholas wyzbył się ich już od czasów kończenia szkoły Magii i Czarodziejstwa. Doświadczał wielu zachowań, emocji i sam stwierdził, że to do niczego nie prowadzi. Kiedy w sumie miał w swoim życiu inny cel. Inne zainteresowania. Inne pasje i niezbyt bezpieczne, legalne? Kierowało go do zakazanego. Niebezpiecznego. Czegoś, o czym nie mógł swobodnie z innymi rozmawiać. Poza zwyczajnym zawodem, wykonywanym w Ministerstwie Magii. Przez to też stawał się dla wszystkich chodzącą zagadką, tajemniczą postacią, nie dzielącą się niczym. Niewymowny może nawet z urodzenia?
Nicholas umiał odczytywać znaki, zachowania i emocje u innych ludzi. Jak choćby teraz, przy tym westchnięciu Rodolphusa. Chciał tego. Chciał doświadczyć czegoś nowego. Czegoś, co też pozwoli mu zapomnieć o swoich problemach w tej chwili. Wynieść go w inny wymiar przyjemności i rozkoszy. Nie będący delikatnym, ale nieco brutalnym?
Nicholas poczuł ten stanowczy dotyk na swoich biodrach, lecz nie przejmował się tym. Pozwalał mu także działać. Byli tutaj tylko oni dwaj. Mógł także dać coś od siebie. To zawahanie. Gdyby nastąpiło, gdyby Nicolas poczuł jego dłoń na swojej, z zamiarem protestu, spojrzałby na niego pytająco. Nie miało to jednak miejsca. Lestrange mimo swojego zawahania, pozwolił kontynuować. Spodnie zostały rozpięte i z pomocą Rodolphusa, Nicholas pozbył się ich z jego ciała, włącznie z jego dolną bielizną. Specjalnie chwycił jedno z drugim. Miał go przed sobą całego nagiego. Odrzucił jego dolną odzież na bok, która wylądowała na podłodze. Ze swoją dolną odzieżą, postąpił tak samo. Mogli teraz przejść do najważniejszej części zaspokojenia swoich potrzeb, pragnień, rozkoszy z domieszką bólu. Jak daleko poniesie ich wyobraźnia.
Mogłoby się niektórym wydawać, że doznanie takiej przyjemności trwała wieczność. Wspomnienie niezapomniane. Nicholas mając w tym doświadczenie, naprowadził kolegę, dał mu to, czego mógłby w tej chwili potrzebować. Chcąc wierzyć, że to co zrobili, pozostanie między nimi. Czy tak wyglądało budowanie zaufania, między nimi? Żaden najpewniej nie myślał, że to tego w ogóle dojdzie.
- Niech to zostanie między nami.Rzekł w końcu, leżąc obok, starając się uspokoić swój oddech. Patrząc w sufit. Chciał zapewnienia. Chciał pewności, że Lestrange doskonale wiedział o co chodzi. Obaj przecież pochodzili z rodzin, które mogły ich za ten czyn w najgorszym wypadku wydziedziczyć, albo siłą do ślubu z kobietą przymusić, nakazując milczenie. Dlatego Nicholas unikał kontaktu ze swoją rodziną. Mniej czepiali się o jego życie prywatne.