10.03.2024, 14:05 ✶
Dobrali się niemal idealnie. Gdy Lestrange urządzał laboratorium, jedną z pierwszych uwag Roberta był właśnie jego wystrój. Bo był zbyt surowy, zbyt chłodny. Bezosobowy. I nie dość, że na to zamarudził, to jeszcze zmusił Rodolphusa do tego, by sam się w to zaangażował. A przecież Lestrange również nie znał się na wystroju wnętrz. W kwestii swojego mieszkania zaufał kuzynce ciotki kolegi jego brata, czy kto to tam był... Nie pamiętał już, po prostu ojciec kupił mu mieszkanie, załatwił wszystko i po miesiącu on mógł się wprowadzić. Od tamtej sytuacji minęło kilka lat a Rodolphus nie zmienił w wystroju absolutnie nic poza tym, co sugerowała mu Trix. On umywał ręce. Zresztą nawet jego ubrania świadczyły o tym, że albo gustu nie miał, albo był on bardzo konkretny.
- To jest doskonały moment na odbiór zamówienia - odpowiedział koledze, nawet nie odwracając głowy w jego stronę. Wszedł do środka, upewniając się jednak wcześniej, czy kolejna fiolka nie postanowi opuścić sklepu w trybie ekspresowym. On już podjął decyzję, że odbierze to, za co zapłacił. Nie lubił zmiany planów, poza tym być może ostatnio go trochę nosiło, więc musiał jakoś się wyładować. No i Milly dawała mu naprawdę dobrą cenę i dobrą jakość.
W środku znajdowały się wyłącznie dwie osoby. Niewysoka kobieta, rudowłosa, z kręconymi puklami i okrągłą twarzą, teraz czerwoną ze złości. Stała za ladą i trzymała w rękach grubą książkę w twardej okładce. Trochę z boku, jakby właśnie szykowała się do tego, by posłać ją w kierunku mężczyzny, stojącego naprzeciwko niej. Oddzielała ich lada sklepowa, ale walka była niezbyt wyrównana. Głównie dlatego, że mężczyzna był dość postawny, a w ręku trzymał różdżkę. Miał krótko obcięte, brązowe włosy, lekko przygarbione barki. Wolną dłoń na przemian zaciskał i rozprostowywał.
- Nie działa, bo nie trzymasz się instrukcji! - krzyknęła, posyłając księgę rachunkową prosto w łeb faceta. Ten odbił przedmiot machnięciem różdżki.
- Kurwa, Milly, po prostu oddaj mi moje pieniądze! Nie działa to nie działa.
Przez twarz Rodolphusa przemknął cień rozbawienia. Stanął przy drzwiach i oparł się plecami o ścianę, ręce krzyżując na klatce piersiowej. Nic nie mówił, po prostu patrzył, jak Milly sięga po kolejną fiolkę, jedną z wielu, które były poustawiane na ladzie.
- To jak kurwa nie działa, to masz to! - znowu rzuciła w stronę mężczyzny, najwyraźniej nie rejestrując pojawienia się innych ludzi w sklepie. W środku panował za duży hałas, a i w Eliksirach Milly nad drzwiami nie było dzwoneczka.
rzut na af Milly
- To jest doskonały moment na odbiór zamówienia - odpowiedział koledze, nawet nie odwracając głowy w jego stronę. Wszedł do środka, upewniając się jednak wcześniej, czy kolejna fiolka nie postanowi opuścić sklepu w trybie ekspresowym. On już podjął decyzję, że odbierze to, za co zapłacił. Nie lubił zmiany planów, poza tym być może ostatnio go trochę nosiło, więc musiał jakoś się wyładować. No i Milly dawała mu naprawdę dobrą cenę i dobrą jakość.
W środku znajdowały się wyłącznie dwie osoby. Niewysoka kobieta, rudowłosa, z kręconymi puklami i okrągłą twarzą, teraz czerwoną ze złości. Stała za ladą i trzymała w rękach grubą książkę w twardej okładce. Trochę z boku, jakby właśnie szykowała się do tego, by posłać ją w kierunku mężczyzny, stojącego naprzeciwko niej. Oddzielała ich lada sklepowa, ale walka była niezbyt wyrównana. Głównie dlatego, że mężczyzna był dość postawny, a w ręku trzymał różdżkę. Miał krótko obcięte, brązowe włosy, lekko przygarbione barki. Wolną dłoń na przemian zaciskał i rozprostowywał.
- Nie działa, bo nie trzymasz się instrukcji! - krzyknęła, posyłając księgę rachunkową prosto w łeb faceta. Ten odbił przedmiot machnięciem różdżki.
- Kurwa, Milly, po prostu oddaj mi moje pieniądze! Nie działa to nie działa.
Przez twarz Rodolphusa przemknął cień rozbawienia. Stanął przy drzwiach i oparł się plecami o ścianę, ręce krzyżując na klatce piersiowej. Nic nie mówił, po prostu patrzył, jak Milly sięga po kolejną fiolkę, jedną z wielu, które były poustawiane na ladzie.
- To jak kurwa nie działa, to masz to! - znowu rzuciła w stronę mężczyzny, najwyraźniej nie rejestrując pojawienia się innych ludzi w sklepie. W środku panował za duży hałas, a i w Eliksirach Milly nad drzwiami nie było dzwoneczka.
rzut na af Milly
Rzut N 1d100 - 31
Akcja nieudana
Akcja nieudana