Wiedział, że mijały kolejne dni. Nie do końca nadążał jednak za tym, jak szybko się zmieniały. Westchnął, kiedy Nicholas zwrócił mu uwagę na to, ile czasu minęło od momentu, kiedy się do niego odezwał. Może faktycznie odrobinę przesadził z tym przekładaniem wszystkiego na później. Na jutro. Na kolejny dzień. I znów na następny. Tyle tylko, że miał dość spory problem z tym, żeby jakoś się z tym wszystkim ogarnąć. Poskładać to dokupy. Połączyć w całość elementy układanki o wdzięcznej nazwie moje zjebane życie. Gdyby to było dobrym rozwiązaniem, po prostu teleportowałby się w tym momencie z mieszkania. Ulotnił, żeby uniknąć rozmowy, którą wciąż odkładał w czasie. Tylko, że dobrym rozwiązaniem to niestety nie było. I doskonale zdawał sobie z tego sprawę.
- Przepraszam, załatwię to z Delilah. Słowo. Kolejne wyjce już do Ciebie nie trafią.- zapewnił go, że kolejne wyjce od babki się nie pojawią. A przynajmniej nie takie, które miałyby dotyczyć jego osoby. I tak planował na dniach ruszyć dupę i odwiedzić rodziców. Musiał coś załatwić, potrzebował w tym celu porozmawiać z matką.
Pewnie znów usłyszy, że nabawi się przez niego neurastemii pozaklęciowej. Bo nic, tylko ciągle przynosił ze sobą jakieś problemy. Trzeba było go raz za razem wyciągać z bagna. Kolejnego bagna. jeszcze jednego bagna.
- Odwiedzę ich na dniach, muszę i tak się spotkać z matką. - dorzucił, samemu decydując się posadzić tyłek na kanapie. Jeśli Nicholas chciał stać i na niego wrzeszczeć... cóż, jego wybór. Najwyżej przestanie go słuchać. Miał w tym całkiem niezłą wprawę. Podobnie jak w wychodzeniu z pomieszczeń podczas tych rozmów, których przebieg niekoniecznie mu odpowiadał. I nie, to wcale nie tak, że od pewnych spraw uciekał.
Ani, kurwa, trochę nie tak.
Oparł się o oparcie kanapy, czekając na to, co jeszcze do powiedzenia miał Nicholas. O ile miał cokolwiek. Jeśli nic więcej nie dodał, albo zabierał się za to zbyt dużo, sam przeszedł do kolejnego tematu. Bo skoro brat już tutaj był, to bez sensu było czekać na bardziej odpowiedni moment. Z podejściem, jakie miał do tego Theon, ten moment mógł nastąpić nawet za kilka lat.
- Ten znajomy... powiedział Ci coś konkretnego? - zapytał, starając się wybadać teren. Zweryfikować ile brat wie. Na ile jest zorientowany w całym tym bałaganie, który powstał w wyniku ataku mającego miejsce podczas Beltane.