11.03.2024, 09:10 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 11.03.2024, 13:40 przez Brenna Longbottom.)
To ostatnia runda.
Zamykamy temat 15.03
Każdy może uznać, że zaczepiam, nie rozpisuję wszystkim, bo nie wiem, czy niektórzy nie zdecydują, że jednak wyszli wcześniej.
*
Minęła północ, potem pierwsza, i grono osób bawiących się w stodole zaczęło się pomniejszać - mieszkańcy Doliny Godryka wracali do domów, kilka osób wsiadło do Błędnego Rycerza, który przed drugą podjechał, aby zgarnąć tych gości, którzy nie mogli lub nie chcieli zostać na noc. Pozostali też zaczynali się powoli zbierać.
Brenna krążyła po sali, upewniając się, że nikt podpity nie zasnął za jakimś krzakiem i że nikt nie utknął w kuchni czy łazience. Przy okazji przypominała, że w Warowni czekają pokoje, a jeśli ktoś potrzebuje transportu do Londynu - sama nie piła, mogła na upartego teleportować się z kimś łączoną i "podrzucić" na miejsce. Stolica była stosunkowo blisko, nie powinno więc dojść do żadnego rozszczepienia.
- Widział ktoś Norę? - mruknęła, rozglądając się za Figg, ale istniała możliwość, że ta już wyszła z kimś innym do Warowni albo postanowiła jednak nocować u babci. - Vincent! Nawet nie próbuj się teleportować po tych drinkach, bo przysięgam, że coś ci połamię, śpisz u nas albo jeżeli chcesz wracać do New Forest, możesz użyć u nas kominka... Alek! Ty i Effie nocujecie u Bertiego? - upewniła się, zaczepiając gdzieś po drodze Moody'ego, bo nie była pewna, czy w sierpniu wciąż korzystali z gościny Botta - jeżeli nie, to dla nich też przecież miejsce by się znalazło. Wprawdzie Alastor nie pierwszy raz wracałby do jednej ze swoich dziupli w środku nocy, ale jednak niezbyt chciała, żeby włóczył się o tej porze po Londynie, mając za sobą kilka drinków, z młodą Trelawney u boku.
Ledwo uzyskała odpowiedź na pytanie, ruszyła dalej przez salę – bezceremonialnie dość zaczepiając ludzi i przypominając, że nikt nie musi się po tych drinkach teleportować, bo oni zapraszają. I rozglądając się za swoim bratem, dopiero natarłby jej uszu, gdyby przypadkiem o nim zapomniała…
Zamykamy temat 15.03
Każdy może uznać, że zaczepiam, nie rozpisuję wszystkim, bo nie wiem, czy niektórzy nie zdecydują, że jednak wyszli wcześniej.
*
Minęła północ, potem pierwsza, i grono osób bawiących się w stodole zaczęło się pomniejszać - mieszkańcy Doliny Godryka wracali do domów, kilka osób wsiadło do Błędnego Rycerza, który przed drugą podjechał, aby zgarnąć tych gości, którzy nie mogli lub nie chcieli zostać na noc. Pozostali też zaczynali się powoli zbierać.
Brenna krążyła po sali, upewniając się, że nikt podpity nie zasnął za jakimś krzakiem i że nikt nie utknął w kuchni czy łazience. Przy okazji przypominała, że w Warowni czekają pokoje, a jeśli ktoś potrzebuje transportu do Londynu - sama nie piła, mogła na upartego teleportować się z kimś łączoną i "podrzucić" na miejsce. Stolica była stosunkowo blisko, nie powinno więc dojść do żadnego rozszczepienia.
- Widział ktoś Norę? - mruknęła, rozglądając się za Figg, ale istniała możliwość, że ta już wyszła z kimś innym do Warowni albo postanowiła jednak nocować u babci. - Vincent! Nawet nie próbuj się teleportować po tych drinkach, bo przysięgam, że coś ci połamię, śpisz u nas albo jeżeli chcesz wracać do New Forest, możesz użyć u nas kominka... Alek! Ty i Effie nocujecie u Bertiego? - upewniła się, zaczepiając gdzieś po drodze Moody'ego, bo nie była pewna, czy w sierpniu wciąż korzystali z gościny Botta - jeżeli nie, to dla nich też przecież miejsce by się znalazło. Wprawdzie Alastor nie pierwszy raz wracałby do jednej ze swoich dziupli w środku nocy, ale jednak niezbyt chciała, żeby włóczył się o tej porze po Londynie, mając za sobą kilka drinków, z młodą Trelawney u boku.
Ledwo uzyskała odpowiedź na pytanie, ruszyła dalej przez salę – bezceremonialnie dość zaczepiając ludzi i przypominając, że nikt nie musi się po tych drinkach teleportować, bo oni zapraszają. I rozglądając się za swoim bratem, dopiero natarłby jej uszu, gdyby przypadkiem o nim zapomniała…
Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.