- Na pewno nie, bo dopiero, co tutaj przyszedłem, zresztą wyglądam ci na kogoś, kto nosi przy sobie portfel? - Sammy był nieogarem, takim kompletnym. Lekkoduchem, który nie przejmował się specjalnie niczym. Nie myślał więc nawet przez chwilę, że coś mu się może przytrafić na Nokturnie, sweet summer child.
- Chyba, że ty mi coś zawinęłaś, ale chyba nie zrobiłabyś tego koledze ze szkoły. - Roześmiał się zupełnie beztrosko, nie wyglądała mu na taką, najwyraźniej nie wziął sobie do serca jej słów. Jak zawsze podchodził do życia z podejściem, że bez sensu było się martwić czymś, co w ogóle mogło się nie zdarzyć, dopiero jeśli by mu się coś przytrafiło to pewnie byłby obrażony na cały świat, że nikt go nie ostrzegał, taki już był Samuel - mądry po szkodzie.
- Tak działanie w pojedynkę wymaga większego nakładu finansowego i czasu, wszystko musisz robić wtedy sama, ale ma to też swoje zalety, bo możesz być pewna jakości wykonywanych produktów. - Oczywiście o ile posiadała opowiedni fach w ręku. Uważał, że to dość istotne, bo klienci cenili sobie jakość, wracali zawsze, jeśli przedmiot który wytworzył im się spodobał. Mógł brać wtedy na siebie pełną odpowiedzialność, współpraca z kimś niosła pewne ryzyko, ale też miała swoje zalety. Wszystko zależy od sytuacji.
- To bardziej dorywczo, wiesz, to bycie nauczycielem, w końcu zawsze jakiś Carrow uczy teleportacji, w tym pokoleniu trafiło na mnie, ale zanudziłbym się, gdyby to była jedyna rzecz, którą miałbym się zajmować. Lubię się bawić translokacją, nie znosze tych sztywnych ram. - Transport był jego konikiem, najchętniej wytwarzał przedmioty związane właśnie z nim. Mieszał mugolskie wynalazki z magią, dzięki czemu udało mu się stworzyć chociażby latające wrotki. To przynosiło mu największą radość.
- Ta magiczna czapka chyba faktycznie wiedziała, co robi, kiedy nas dzieliła. Nie spodziewałem się, że aż tak zna się na ludziach. - Większość z Kurkonów faktycznie skończyła w branżach mniej lub bardziej artystycznych, co było naprawdę ciekawe. Czy gdyby czapka posłała go do innego, to byłby w tym momencie w innym miejscu? Nie miał pojęcia, ale było to prawdopodobne.
- Biżuteria brzmi, jak coś ciekawego, znaczy na pewno jest to mocno artystyczne zajęcie. - Sam pewnie w życiu by się w tym nie odnalazł, ale rozumiał, że dla innych może to być interesujące.
- Nie, nie mam. - Nie dodawał tego, że w ogóle rzadko kiedy sięga po alkohol, z racji na to, że obawiał się tego, że skończy jak jego ojciec. Wolał zapobiegać, niżeli później martwić się konsekwencjami.
- Będę się zbierał. Dobrze było cię spotkać, szkoda, że w takich okolicznościach, mam nadzieję, że następny raz postawi mnie w lepszym świetle. - Skłonił się jeszcze teatralnie, po czym się teleportował prosto do Doliny Godryka.