Yaxley wzdrygnęła się, kiedy kukułka wybiła pełną godzinę. Zegar wydał dźwięk zupełnie niespodziewanie, kiedy w jej głowie pojawiły się trybiki, które zaczęły bardzo intensywnie myśleć. Trochę ją to wyprowadziło z rytmu w który wpadła.
Otworzyła szeroko oczy, kiedy usłyszała kolejne słowa padające z ust wróżbity. Tego się nie spodziewała. Bezpośredniość z jaką się do niej zwracał ją zdziwiła. Sama naprawdę starała się robić, co mogła, żeby nie wyjść na nieokrzesaną i niegrzeczną. Może niepotrzebnie? W tej chwili pierwszy raz zobaczyła w nim zwykłego człowieka, a nie jakiegoś wieszcza, który miał być dotknięty przez siłę wyższą, bo chyba za takich wszyscy (może nie do końca ona) mieli jasnowidzów.
- Aż tak, ogniem? - Wyprostowała się na krześle i zmrużyła nieco oczy. Bardzo intensywnie myślała. Były to dosyć drastyczne metody, ale skoro tak mówił, może faktycznie miał rację. Nie wybierałby takiego sposobu postępowania bez powodu.
- Na pewno ma pan większą siłę przebicia od mojego ojca. - Skomentowała jeszcze jego słowa, chociaż może nie powinna tego mówić w głos. Gerard nie do końca się wtrącał w jej sprawy, nie chodziła do niego po rady, na pewno nie w tej dziedzinie życia. Vakel zdecydowanie wydawał się być bardziej kompetentny od niego w tym co mówił. Była tak bardzo zagubiona w swojej własnej opinii, że bez najmniejszego problemu przyjmowała tą jego, chociaż jeszcze chwilę w ogóle nie chciała wziąć pod uwagę tego, że ten związek może nie mieć sensu. Jak szybko można wpłynąć na czyjąś opinię wygłaszając kilka kontrowersyjnych słów. Pojawiło się zwątpienie, niewiele już brakowało, żeby doprowadziła do konfrontacji, bo nie zamierzała znowu marnować czasu na kogoś, kto nie był tego warty.
- Nigdy się nad tym nie zastanawiałam, ale chyba zawsze jest dla nas zaplanowana jakaś droga, w zależności od naszych wyborów może bardziej wyboista? - Gdybała teraz, bo zdecydowanie należała do tych bardziej przyziemnych osób, które raczej nie poświęcały czasu duchowości. Może to będzie ten dzień, w którym zmieni swoje podejście.
- Skoro tak pan sugeruje, dlaczego miałabym w to nie uwierzyć? Czyli powinnam się wybrać na Pokątną? - Być może zbyt dosłownie odbierała jego słowa, ale miał w tej chwili do czynienia z prostym człowiekiem, który naprawdę nie potrafił zbyt głęboko analizować jego słów. Miała nadzieję, że nie weźmie jej za idiotkę, chociaż z drugiej strony i tak się pewnie szybko nie spotkają.
@Vakel Dolohov