11.03.2024, 23:22 ✶
Wrócił z podwórka na salę. Konkurs dobiegł końca, dzięki bogom, choć osobiście nie miał nic do tego, żeby ludzie tańczyli. Rozejrzał się po otoczeniu i zdał sobie sprawę z tego, że najwidoczniej odrobinę się zagapił i niektórzy nawet uznali, że czas opuścić miejsce zabawy.
Chwycił jeszcze jeden kieliszek wina, który wlał w siebie w tempie ekspresowym. Drobne znieczulenie jeszcze nikomu nie zaszkodziło, prawda? Dzięki temu lepiej zniesie sen w samochodzie, bo do warowni nie miał zamiaru się zapuszczać, ani szukać jakiegoś motelu i wydawać na niego pieniądze. W aucie miał poduszkę, koc, a był środek lata, więc zimno mu nie będzie.
Wrócił jeszcze na chwilę do swojego stolika, z którego zgarnął pozytywkę, jaka cały wieczór dzielnie na niego czekała. Kobieta stojąca w ogniu. Ciemne włosy, czerwień płomieni, uśmiech na twarzy. Zupełnie jak ona dał się pożreć ogniu cielesności i nadziei, czerpiąc z tego tyle szczęście ile może, próbując ignorować wiążący się z tym ból. Niedługo zostanie z niego sam popiół i nie będzie nikogo kto ochroni go przez rozwianiem go przez wiatr. Ot był człowiek i przestał być.
Westchnął ciężko, chowając pozytywkę i jak na chińskiego francuza przystało, opuścił imprezę po angielsku, jedynie uśmiechem i skinięciem głowy żegnając się z tymi, których przypadkowo minął.
Chwycił jeszcze jeden kieliszek wina, który wlał w siebie w tempie ekspresowym. Drobne znieczulenie jeszcze nikomu nie zaszkodziło, prawda? Dzięki temu lepiej zniesie sen w samochodzie, bo do warowni nie miał zamiaru się zapuszczać, ani szukać jakiegoś motelu i wydawać na niego pieniądze. W aucie miał poduszkę, koc, a był środek lata, więc zimno mu nie będzie.
Wrócił jeszcze na chwilę do swojego stolika, z którego zgarnął pozytywkę, jaka cały wieczór dzielnie na niego czekała. Kobieta stojąca w ogniu. Ciemne włosy, czerwień płomieni, uśmiech na twarzy. Zupełnie jak ona dał się pożreć ogniu cielesności i nadziei, czerpiąc z tego tyle szczęście ile może, próbując ignorować wiążący się z tym ból. Niedługo zostanie z niego sam popiół i nie będzie nikogo kto ochroni go przez rozwianiem go przez wiatr. Ot był człowiek i przestał być.
Westchnął ciężko, chowając pozytywkę i jak na chińskiego francuza przystało, opuścił imprezę po angielsku, jedynie uśmiechem i skinięciem głowy żegnając się z tymi, których przypadkowo minął.
Postać opuszcza sesję