12.03.2024, 00:06 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 12.03.2024, 00:07 przez Erik Longbottom.)
Erik dalej pali papierosy na zewnątrz.
Erik wraca do środka i spotyka Norę, która zaraz ucieka.
Erik rozmawia z Brenną aby wytłumaczyć zniknięcie Nory.
Podczas gdy reszta stodoły piła i tańczyła w najlepsze, Erik zaszył się przed wejściem do stodoły i wypalał kolejne papierosy, żegnając skinieniem głowy lub krótkimi pozdrowieniami tych, którzy stwierdzili, że najlepiej opuścić imprezę, zanim główna organizatorka stwierdzi, że pora udać się do łóżek. W gruncie rzeczy nie miał zbyt wiele do roboty. Nora zniknęła mu gdzieś z pola widzenia, podobnie jak Brenna, a pośród tańczących nie mógł również wypatrzeć Samuela czy Morfeusza, toteż był skazany na najlepsze towarzystwo pod słońcem, czyli samego siebie. Nic tylko się cieszyć.
W pewnym momencie jednak nawet to towarzystwo mu się nieco znudziło i postanowił wrócić do środka. Przez to, że część gości już się ulotniła, atmosfera wydawała się nieco luźniejsza, ale też bardziej kameralna. Ludzie zbili się w grupki, w których zapewne bawili się przez kilka ostatnich godzin, a Longbottom nie miał zbytnio nastroju na to, żeby się narzucać czy wbijać do towarzystwa, z którym tego wieczora ledwo zamienił kilka słów. Zaraz pewnie pojawiłyby się pytania o to, jak się bawi, co u niego słychać, jak się czuję i inne takie bzdety, których dzisiaj starał się za wszelką cenę uniknąć.
I wtedy pojawiła się Nora. Twarz Erika momentalnie się rozświetliła w nadziei, że ta postanowi mu dotrzymać towarzystwa do końca przyjęcia, jednak ta nawet nie dała sobie zaproponować zwykłego drinka. Zamrugał zdziwieniu, gdy ta nie udzieliła mu żadnych wyjaśnień, a zamiast tego rozkazała mu ją kryć przed Brenną. Zgarbił się momentalnie i wybałuszył na nią oczy, nie wiedząc, o co chodzi. Rozejrzał się po sali, jakby któraś z mniej lub bardziej znajomych twarzy mogła mu udzielić odpowiedzi na to pytanie.
— Ty sobie ze mnie chyba żarty stroisz! — syknął przyciszonym głosem, jednak zanim zdołał wygłosić dalszą część swej litanii, Nora rozpłynęła się w powietrzu.
Od razu poczuł, że zaczyna mu się robić gorąco i zaczął się czerwienić. To było do przewidzenia, przecież zawsze coś musiało się odwalić. Tyle czasu spędził, będąc przekonanym, że to on będzie powodem kolejnej dramy, ale nie... To panna Figg postanowiła robić zamieszanie wokół siebie! A on miał jej teraz bronić przed naczelnym rottweilerem Longbottomów, czyli własną siostrą. Z Najdroższego Czarodzieja Wielkiej Brytanii zredukowany do roli kłamcy. Najbardziej spektakularny upadek sezonu.
— Nora wyszła — oznajmił Brennie, gdy jakiś czas później ta dotarła także i do niego. — Musiała coś jeszcze załatwić u babci Lizzy. Coś z biżuterią albo sukienką, nie jestem pewny, bo mocno narzekała przy tym. — Uśmiechnął się minimalnie, wzdychając przy tym lekko. — Powiedziała, że doprowadzi się do porządku i przyjdzie do Warowni, więc w razie czego ją też możemy wliczać do nocujących. No i mnie. Bo ja się oczywiście nigdzie nie wybieram.
Zamrugał parę razy, wgapiając się w Brennę z dosyć głupią miną. Na pewno nie wiedziała, że jej brat, który mieszkał z nią od lat w tej samej posiadłości, zamierzał wrócić do niej na noc... Albo poranek? Ciężko było stwierdzić, ile czasu zajmie im oficjalne domknięcie imprezy, żeby przypadkiem nie zamknąć nikogo w tej starej stodole.
Erik wraca do środka i spotyka Norę, która zaraz ucieka.
Erik rozmawia z Brenną aby wytłumaczyć zniknięcie Nory.
Podczas gdy reszta stodoły piła i tańczyła w najlepsze, Erik zaszył się przed wejściem do stodoły i wypalał kolejne papierosy, żegnając skinieniem głowy lub krótkimi pozdrowieniami tych, którzy stwierdzili, że najlepiej opuścić imprezę, zanim główna organizatorka stwierdzi, że pora udać się do łóżek. W gruncie rzeczy nie miał zbyt wiele do roboty. Nora zniknęła mu gdzieś z pola widzenia, podobnie jak Brenna, a pośród tańczących nie mógł również wypatrzeć Samuela czy Morfeusza, toteż był skazany na najlepsze towarzystwo pod słońcem, czyli samego siebie. Nic tylko się cieszyć.
W pewnym momencie jednak nawet to towarzystwo mu się nieco znudziło i postanowił wrócić do środka. Przez to, że część gości już się ulotniła, atmosfera wydawała się nieco luźniejsza, ale też bardziej kameralna. Ludzie zbili się w grupki, w których zapewne bawili się przez kilka ostatnich godzin, a Longbottom nie miał zbytnio nastroju na to, żeby się narzucać czy wbijać do towarzystwa, z którym tego wieczora ledwo zamienił kilka słów. Zaraz pewnie pojawiłyby się pytania o to, jak się bawi, co u niego słychać, jak się czuję i inne takie bzdety, których dzisiaj starał się za wszelką cenę uniknąć.
I wtedy pojawiła się Nora. Twarz Erika momentalnie się rozświetliła w nadziei, że ta postanowi mu dotrzymać towarzystwa do końca przyjęcia, jednak ta nawet nie dała sobie zaproponować zwykłego drinka. Zamrugał zdziwieniu, gdy ta nie udzieliła mu żadnych wyjaśnień, a zamiast tego rozkazała mu ją kryć przed Brenną. Zgarbił się momentalnie i wybałuszył na nią oczy, nie wiedząc, o co chodzi. Rozejrzał się po sali, jakby któraś z mniej lub bardziej znajomych twarzy mogła mu udzielić odpowiedzi na to pytanie.
— Ty sobie ze mnie chyba żarty stroisz! — syknął przyciszonym głosem, jednak zanim zdołał wygłosić dalszą część swej litanii, Nora rozpłynęła się w powietrzu.
Od razu poczuł, że zaczyna mu się robić gorąco i zaczął się czerwienić. To było do przewidzenia, przecież zawsze coś musiało się odwalić. Tyle czasu spędził, będąc przekonanym, że to on będzie powodem kolejnej dramy, ale nie... To panna Figg postanowiła robić zamieszanie wokół siebie! A on miał jej teraz bronić przed naczelnym rottweilerem Longbottomów, czyli własną siostrą. Z Najdroższego Czarodzieja Wielkiej Brytanii zredukowany do roli kłamcy. Najbardziej spektakularny upadek sezonu.
— Nora wyszła — oznajmił Brennie, gdy jakiś czas później ta dotarła także i do niego. — Musiała coś jeszcze załatwić u babci Lizzy. Coś z biżuterią albo sukienką, nie jestem pewny, bo mocno narzekała przy tym. — Uśmiechnął się minimalnie, wzdychając przy tym lekko. — Powiedziała, że doprowadzi się do porządku i przyjdzie do Warowni, więc w razie czego ją też możemy wliczać do nocujących. No i mnie. Bo ja się oczywiście nigdzie nie wybieram.
Zamrugał parę razy, wgapiając się w Brennę z dosyć głupią miną. Na pewno nie wiedziała, że jej brat, który mieszkał z nią od lat w tej samej posiadłości, zamierzał wrócić do niej na noc... Albo poranek? Ciężko było stwierdzić, ile czasu zajmie im oficjalne domknięcie imprezy, żeby przypadkiem nie zamknąć nikogo w tej starej stodole.
the he-wolf of godric's hollow
❝On some nights, the moon thinks about ramming into Earth,
slamming into civilization like some kind of intergalactic wrecking ball.
On other nights, it's pretty content just to make werewolves.❞
❝On some nights, the moon thinks about ramming into Earth,
slamming into civilization like some kind of intergalactic wrecking ball.
On other nights, it's pretty content just to make werewolves.❞