Na całe szczęście, Richardowi udało się na czas załatwić najważniejsze sprawy i kilka z nich nawet zamknąć. W tym sprawę związaną z pracą w Ministerstwie Magii. Składając wypowiedzenie, z pilnych powodów rodzinnych, musząc wracać na dłużej do Londynu. Wiązało się to z tym, że musiał zdać odznakę, mundur i wszystko inne co otrzymał od awansu. Może poszczęści mu się w Brytanii.
Do kamienicy wrócił tego samego dnia z samego rana. Wcześniej uprzedził brata listownie, żeby nie niepokoił się, iż da radę wrócić na czas. Zaznaczając jedynie, że w dniu spotkania. Tak też się stało. Miał wtedy czas, aby się na spokojnie przygotować. Kiedy Robert go zobaczył, od razu nakazał się porządnie ogarnąć, pod względem zgolenia widocznego zarostu. Richard nie przykuwał do tego dużej uwagi, gdyż lubił swój zarost. Jak mu brat kazał, nie będzie się z nim kłócił. Zatem dzisiaj, przyszli razem ładnie ogoleni.
Zaskakująca dla Richarda była zmiana lokalizacji spotkania, że nie miało odbyć się już w ich, czy raczej Roberta gabinecie. A zaś w innym miejscu. Widocznie i ten tydzień, przez jaki go nie było, zaszło sporo nawet drobnych zmian. No nic. Ważne, że coś szło do przodu. Jest bezpieczniejsze miejsce na spotkanie, niż zwalać sobie wszystkich na chatę w jedno miejsce. Ten pomysł stosunkowo pochwalał. Dzięki temu uniknie się niespodziewanych wizyt, z przytupem.
W ich przypadku, wystarczył jeden świstoklik i razem znaleźli się w pomieszczeniu, gdzie ma odbyć się spotkanie. Na miejscu Richard został poinformowany przez brata o tym, że będzie ich więcej niż trzech. Mógłby jedynie zgadywać, że ściągnie tutaj swojego syna, o którym rozmawiali na kilka dni przed Richarda wyjazdem. No ale to były tylko domysły.
Przyjął do wiadomości kwestę liczebności osób, jaka miała się tutaj pojawić.
Odparł siedząc na krześle i lustrując pomieszczenie, zaciągając się przy tym papierosem, którego wcześniej sobie zapalił w ramach oczekiwania na pozostałe osoby. Na sobie miał granatową koszulę, oraz ciemne jeansy, czarne buty. Biorąc pod uwagę porę roku, nie ubierał swetrów, czy golfów, chyba że było znacznie chłodno. Sytuację Roberta rozumiał, ze względu na zakrywanie klątwy na karku.
- Działo się coś w ostatnich dniach o czym powinienem wiedzieć? Czy raczej było spokojnie?
Zapytał, tak przy okazji skoro dostał tę możliwość. Dopiero co wrócił, to nie wiedział czy coś więcej uległo zmianie niż miejsce spotkania i liczba członków jaka miała dzisiaj uczestniczyć. Innych pytań nie miał. Te zapewne będą lub mogą, pojawiać się podczas całego spotkania. W zależności od tego, jak przebiegnie.