• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Anglia Dolina Godryka v
« Wstecz 1 2 3 4 5 6 Dalej »
[10.07.1972] Shape of You | Roselyn, Anthony

[10.07.1972] Shape of You | Roselyn, Anthony
Kapryśny Dziedzic
"Have some fire. Be unstoppable. Be a force of nature. Be better than anyone here and don't give a damn about what anyone thinks."
wiek
sława
—
krew
—
genetyka
—
zawód
Anthony jest wysokim i dobrze zbudowanym facetem, schludnym i przeważnie elegancko ubranym, zważywszy na swoją pozycję.. Ma burzę brązowych, niesfornych włosów - delikatnie kręconych i duże oczy. Gdy się uśmiecha, czasem pojawiają mu się dołeczki w polikach i ma ten charakterystyczny, zadziorny wyraz twarzy. Lubi nosić zegarki, na palcu ma sygnet rodowy. Jeśli nie korzysta z teleportacji, spotkać go można na motorze.

Anthony Ian Borgin
#8
12.03.2024, 23:08  ✶  
Bywał faktycznie, irytujący — przynajmniej na początku, potem się człowiek albo przyzwyczajał, albo nie. Wiedział, że nie jest kremem z pomidorów, żeby go każdy lubił, ale z drugiej strony, jeśli czyjeś sympatii potrzebował w związku z jakąś sprawą, czasem wymuszał to hipnozą. Uśmieszek nie zszedł mu z warg, jej rumieniec był słodki, chociaż wiedział, że nie był efektem jego uroku osobistego. Był komornikiem, wielu złodziejów w życiu widział i z wieloma rozmawiał, podobnie jak w przypadku liczenia i zarabiania galeonów, był poniekąd ekspertem w zgadywaniu, kto miał lepkie rączki. Fakt, że ona je miała — był zwyczajnie zabawny i niespodziewany, bo kto posądzałby taką śliczną dziewczynę z dobrego domu? No właśnie, mała róża miała doskonały kamuflaż.
- Wolałbym jednak nie, mam jutro ważne spotkanie z pracy. Brzydko tak komuś życzyć, Różyczko. - wzruszył ramionami, lustrując ją wzrokiem, wciąż rozbawionym i poniekąd zaintrygowanym. Miała kolce, jak na kwiat, którego nazwy użył, przystało. Miała jednak rację w tym, że Tony swojego działania nie przemyślał, ale to zdarzało się z paniczem Borginem dość często, bo był impulsywny i nienawidził przyznawać się do błędu. Poprawił się, wciąż opierając i zaciągnął szybko papierosem, dając na chwilę spokój błękitnookiej narzeczonej. Tym, jak wytłumaczy to dziadkowi i Stanleyowi, będzie martwił się jutro, dziś nie było sensu.

Był znany w szkole, popularny w Ministerstwie i był dziedzicem swojego rodu, nic więc dziwnego, że go kojarzyła — byłby trochę zaniepokojony, gdyby nie. Wszak przyszła głowa Departamentu Skarbu musiała być rozpoznawalna, a przynajmniej Antoś taki miał plan. Popularność i wpływy, zaraz obok pieniędzy, zawsze były gwarancją sukcesu w przypadku stanowisk w miejscach takich, jak Magiczne Ministerstwo. Na jej słowa ożywił się, aż klasnął.
- Bulstrode to mój szanowny przyjaciel, brat, ale cieszy mnie fakt, że masz go.. Lub może raczej nigdzie go nie miałaś? To mało spotykane, bo Atre w całej swojej zajebistości, to straszny babiarz. A Ty wydajesz się w jego typie, Różyczko. Śliczna przecież jesteś. - uśmiechnął się zadziornie, pokazując dołeczki w policzkach. Był całkowicie szczery, Bulstrodea kochał, ale wciąż miał trochę żal o Brennę. No niby to nie była jego wina, ale nie mógł uwierzyć, że Longbottom sama by do niego się tak przykleiła. Była na to zbyt mądra. Borgin wierzył jednak, że gdy ten się zakocha, to dojrzeje — czy coś takiego. Miłość to były trudne i wyczerpujące sprawy. Greengrassówna bardzo sobie u niego zapulsowała, aż w pierwszym odruchu miał chęć porwać swoją przyszłą żonę do tańca, ale jednak wyglądała, jakby miała go rzucić obcasem, bo torebką to zbyt mało. Przesunął palcem po swojej szyi, luzując nieco wiązanie pod kołnierzem koszuli. - Bo życie dobrze smakuje z odrobiną dramatu i improwizacji. Próbowałaś kiedyś? Żyjemy w czasach, gdzie niewiele mają swobody ludzie naszego pochodzenia.
Wyjaśnił najprościej, jak umiał i znów z brutalną szczerością, wymalowaną na twarzy. Przyjrzał się dziewczynie kolejny raz z zainteresowaniem, słodki uśmiech nasączony był jadem, ale to wcale nie temperowało Antosia. - Oh, jak oschle. Łamiesz mi serce, jako moja przyszła żona.
Zauwazył z prychnięciem, unosząc brew. Zgasił papierosa, którego pet zmienił się w guzik i wyrzucił gdzieś za siebie, odbijając się od balkonu, poprawiając marynarkę. Wsunął dłonie w kieszeń spodni. - Nie lubię latać na miotle za bardzo. Ja Cię wcale nie oczerniam, nie przeszkadza mi Twój pociąg do błyskotek, ja kradłem Stanleyowi papierosy i koniak. Zresztą, to zbyt duży pierścionek na taką starą czarownicę, zupełnie nie w jej stylu. Tobie bardziej pasuje, ale to jeszcze nie to. Wybrałby inny wzór. A co, przeszkadza Ci, że trochę Cię podrywam?
Przekręcił głowę na bok, puszczając jej oczko. Nie zamierzał przestawać jej prowokować, bo wydawała się na tyle odważna, żeby iść z rytmem, co u większości nudnych panien — szczególnie blondynek, kończyło się zwykle nieśmiałością i ucieczką. A on lubił wyzwania i iskry, przecież od lat biegał za niezdobytym przez nikogo poza Atreusem fortem, jakim była Brenna. Była urocza z tym swoim naburmuszeniem się, pewnie odrobinę rozpieszczona, ale to też było u rodów ze szlachetnej dwudziestki siódemki normalne. - A ode mnie, to nie chciałaś papierosa?
Skrzyżował ręce na torsie, biorąc z niej trochę przykład i robiąc odrobinę minę niezadowolonego dziecka. Nie trwało to jednak zbyt długo, bo bał się, że weźmie go na poważnie, czy coś, a dzisiejszy wieczór wcale powadze nie sprzyjał. Bywał wystarczająco sztywny w pracy, poza nią, gdy tylko okoliczności pozwalały, wolał pozostawać sobą. Spojrzał w błękitne oczy różyczki, milcząc chwilę i obserwując, jak pali papierosa, a potem mu się tłumaczy, na co machnął ręką. Nie miało to żadnego znaczenia, ten głupi pierścionek. - Będę się tym martwił jutro, dziś jesteś przyszłą Panią Borgin. - stwierdził, łapiąc jej spojrzenie.

Drzwi na taras otworzyły się i weszło przez nich dwóch mężczyzn, którzy przerwali konwersację na ich widok. Omiótł ich spojrzeniem, dostrzegając ich przesuwające się spojrzenie po sylwetce jego towarzyszki i chrząknął, posyłając im krótki uśmiech. Bez cienia zawahania, objął ją w pasie i przyciągnął do siebie, zaciskając palce na jej talii.
- Zgubiliście drogę powrotną na salę? Jesteśmy trochę zajęci.
- O, Anthony, zastanawiałem się, gdzie zniknąłeś. To prawda, co gadają? - zapytał, ruchem głowy wskazując na dziewczynę, a drugi zagwizdał, wyjmując papierosa. Obydwoje byli trochę pijani, wyglądali na takich w podobnym przedziale wiekowym. Jednego znał z Ministerstwa, był w jego biurze, ale na niższym stanowisku, a drugi mignął mu gdzieś w kawiarni, ale nie miał pojęcia, jak się nazywa.
- No wiesz Harry, miłość nie wybiera. Na każdego przyjdzie czas, prawda kochanie? - odwrócił twarz w jej stronę i uśmiechnął się słodko, puszczając jej oczko. Zamierzała improwizować, czy może zgrywać nieśmiałą? Dwójka idiotów zrobiła mu nawet przysługę. - Poznajcie Pannę Greengrass.
Mężczyźni kolejno podeszli, całując wierzch jej dłoni, nieco chichocząc i może zbyt długo patrząc w jej dekolt, ale czując na sobie spojrzenie Tosia — które odziedziczył po dziadku, szybko kiwnęli głowami na przeprosiny.
- Podoba Ci się bal, Panno Greengrass? Pewnie długo go nie zapomnisz,
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Anthony Ian Borgin (4457), Roselyn Greengrass (3494)




Wiadomości w tym wątku
[10.07.1972] Shape of You | Roselyn, Anthony - przez Roselyn Greengrass - 26.02.2024, 20:51
RE: [10.07.1972] Shape of You | Roselyn, Anthony - przez Anthony Ian Borgin - 27.02.2024, 00:14
RE: [10.07.1972] Shape of You | Roselyn, Anthony - przez Roselyn Greengrass - 27.02.2024, 00:47
RE: [10.07.1972] Shape of You | Roselyn, Anthony - przez Anthony Ian Borgin - 28.02.2024, 23:06
RE: [10.07.1972] Shape of You | Roselyn, Anthony - przez Roselyn Greengrass - 28.02.2024, 23:29
RE: [10.07.1972] Shape of You | Roselyn, Anthony - przez Anthony Ian Borgin - 02.03.2024, 00:39
RE: [10.07.1972] Shape of You | Roselyn, Anthony - przez Roselyn Greengrass - 02.03.2024, 01:04
RE: [10.07.1972] Shape of You | Roselyn, Anthony - przez Anthony Ian Borgin - 12.03.2024, 23:08
RE: [10.07.1972] Shape of You | Roselyn, Anthony - przez Roselyn Greengrass - 13.03.2024, 00:07
RE: [10.07.1972] Shape of You | Roselyn, Anthony - przez Anthony Ian Borgin - 19.03.2024, 22:34

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa