13.03.2024, 09:59 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 17.01.2026, 14:34 przez Anthony Shafiq.)
Malutcy ludzie na plecach gigantów
Dziedzic Wieży Babel
Dar płynący z krwią ojca: każdy nowożytni język. Wystarczyła jedna osoba posługująca się nim na co dzień, aby magia płynąca w żyłach Shafiqa pozwalała mu rozumieć i używać, tak w mowie i piśmie tej mowy. Mówiono o ograniczeniach tej magii. O tym, że konteksty kulturowe i idiomy czyniły ją mniej użyteczną w odległych kręgach kulturowych. Był to jednak punkt wyjścia otwierający przed nim całą wiedzę tego świata. Obywatel świata
Wielu zna tylko swoje obejście, dzielnicę, może dwie. Część rozciąga zakres możliwości i swobody poruszania się do całego kraju. Anthony, wieloletni pracownik Departamentu Międzynarodowej Współpracy Czarodziejów, były ambasador, szef jednego z istotniejszych biur gospodarki krajowej trzyma się mocno swojej przepustki dyplomatycznej, umożliwiającej mu swobodę podróży, umożliwiającej mu znajdowanie rozwiązań poza ciasnymi granicami niewielkiej w kontekście całej planety wyspy. Świat był pełen możliwości i dla niego nie był to wytarty truizm.Chciała zagubić się w jego umyśle, między regałami biblioteki wspomnień – wspomnień starannie uporządkowanych na półkach oznaczonych zamaszystym pismem ich właściciela – biblioteki pełnej manuskryptów mówiących nieznanymi jej językami, zapomnianymi narzeczami, tajemniczymi dialektami. Chciała poczuć na języku smak najprzedniejszego wina, jakie pił – zobaczyć czerń w miejscu czerwieni i mimo wszystko wychylić kieliszek do dna – poczuć wszystkie emocje, których on nie pozwalał sobie czuć. Chciała przesunąć palcem po zwojach jego mózgu jak po powierzchni zdobionego globusa, kiedy odwzorowywała na mapie trasy dalekich podróży. Chciała poznać myśli zebrane w eleganckie tomy pamiętników, które przywoził ze swych wojaży – dotknąć ich wytłaczanych grzbietów, schludnie ustawionych w niekończącym się szpalerze regałów – chciała zatracić się w annałach umysłu, tak jak lubiła najbardziej: nie po to, by wydrzeć jego sekrety, lecz po to, by być bliżej; bo czy istniał doskonalszy sposób na okazanie uczucia niż legilimencja?
Z wysokiej półki
Polityk
Tej kariery nie wybrał sobie sam. Kiedy tylko jego starszy brat Thomas sprzeniewierzył się woli ojca i uciekł z Violet Mulciber na Madagaskar, to nagle w Anthonym J. Shafiqu, zaczęto pokładać bardzo duże nadzieje, czy może raczej nieprzebrane morze oczekiwań trudnych do spełnienia. Wpływy jego ojca, ambasadora pozostającego od lat na misji w Egipcie były wystarczające, by przetrzeć stażyście szlaki i pozwolić mu na szybki awans i objęcie placówki dyplomatycznej we Francji. Finalnie Anthony powrócił do kraju i przejął Organ Międzynarodowych Standardów Handlu Magicznego, lekką ręką trzymając w dłoni międzynarodowe finanse magicznego Londynu. Zachowawczemu Shafiqowi to wystarczyło, jego rodzice nigdy jednak nie mogli pogodzić się z faktem, że syn nie sięgnął po szczyt władzy. Celebryta
Do swojej pracy podchodzi z wielką estymą, choć przed Spaloną Nocą rzadko kiedy bywał w biurze. Shafiq jednak został ukształtowany do bycia politykiem, wiedział więc że prawdziwe decyzje nie są podejmowane na ministerialnych korytarzach. Prawdziwie istotne decyzje podlewane są obficie winem (najlepiej z jego francuskiej winnicy), pośród obszytych złotem poduszek (najlepiej w bawialni jego skrzydła gościnnego w Little Hangleton), przy przyjemnej muzyce (najlepiej jego magicznej harfy, tkającej zaklęte melodie sączące spokojne obietnice pokoju). Shafiq jest w pełni świadomy mechanizmów społecznych i kulturowych kształtujących kierunek polityki, dlatego dba o swoją publiczną personę bardziej nawet, niż o poprawność dokumentów (od tego ma wszak ludzi). Napijmy się wina, uściśnijmy sobie dłonie i uśmiechnijmy się pełni nadziei na lepsze jutro. Ta maska nieznacznie pękła i przysmoliła się z początkiem jesieni 72', wciąż jednak trzyma się mocno na twarzy kogoś, kto tym razem wolałby zadbać o interes świata bardziej niż o swój własny.– Nie potrzebujesz asystentki czy sekretarki. Chodziło o to, że potrzebujesz zawodowych kłamców i konfabulatorów, żeby ta twoja wojna informacyjna miała w ogóle szansę się udać. – Uśmiechnęła się, jakby zadowolona z tego, że chce ją prawdziwą. Obróciła w palcach kieliszek, pozwalając, by szkło cicho zadźwięczało.
Nikt nie może się dowiedzieć...
Oklumenta
A potem został sam z nim i podziało się nagle bardzo, bardzo dużo rzeczy.Przede wszystkim rzadko kiedy byli tylko we dwójkę. Po drugie, rzadko kiedy Jonathan obdarzał go tak bezpośrednią, scentralizowaną uwagą. Po trzecie... och po trzecie nagle ramiona chłopaka otoczyły go w troskliwym objęciu a umysł postanowił na moment absolutnie przestać działać.
To było przerażające na wielu płaszczyznach. Ciało Anthony'ego zesztywniało, jakby sam padł ofiarą petryfikacji. W żaden sposób nie odpowiedział na uścisk, nie odwzajemnił go, trzymając ręce absolutnie przyciśnięte mocno do ciała. To było tak niestosowne i niepotrzebne i... niesamowite. Niewłaściwe. I chociaż bardzo chciał iść z Jonathanem, bardzo chciał nawet nie po to by porozmawiać z duchem swojej byłej koleżanki, ale po prostu być obok, patrzeć jak Selwyn udaje mądrzejszego niż jest, bardzo chciał... To jednak jego towarzysz mógł dla kaprysu spojrzeć na to, czy duch ma nici (choć wiadomo, że nie ma), a wtedy przypadkiem mógłby zobaczyć to wszystko co dzieje się z Anthonym. I to było przerażające bardziej niż szansa złapania przez pilnujących tej przeklętej damskiej łazienki. Będzie musiał napisać do ojca w sprawie nauczyciela oklumencji. Był czerwiec... idealnie całe wakacje na naukę czegoś przydatnego.
Mistrz opanowania
Jego ciotki bardzo zadbały o to, aby wszystko co ważne i cenne chronić za bardzo grubą skórą przyjaznego dla oka stoicyzmu. Kłamie bez chwili zawahania, bryluje wśród blasku magicznych lamp błyskowych, do perfekcji opanowując ważenie słów. Świat nie ułatwia mu tego zadania. Wypielęgnowania latami maskowania nerwica, rozprzestrzeniający się lęk przed przejęciem kontroli i najnowszy nabytek w postaci dotkliwej bezsenności - te wszystkie demony kruszą kontrolę, trzymaną mocno, nieco desperacko przez zaciśniętą pięść polityka. Jak Feniks z popiołów
Lojalny przyjaciel
Była ich czwórka. Czwórka prefektów, czwórka rówieśników, która obiecała sobie przed laty, że zawsze będą się wspierać. Nazywali siebie Jeźdźcami, nieświadomi, że Apokalipsa dopiero ma nadejść i to nie oni zostaną jej heroldami. Mimo upływu lat ich losy wciąż są ciasno ze sobą powiązane. Charlotte Crouch, Jonathan Selwyn i Morpheus Longbottom - nawet jeśli głębia tych relacji nie jest do końca wiadoma opinii publicznej, Anthony dla ich bezpieczeństwa gotów byłby rzucić się w ogień. Niestety charakter całej trójki i ich rażący brak zachowania jakiejkolwiek ostrożności i rozwagi pociągnął siwizną kilka pasm na skroni Shafiq'a. Nigdy jednak nie poddał w wątpliwość swojego oddania. Byli dla niego rodziną z wyboru.
Idealista
Za dużo słów. Za dużo marzeń. Za dużo pragnienia, by ludzkość odkryła w końcu Złotą Drogę. Albo znalazł się ktoś, kto by im ją wskazał. Idealizm Anthony'ego został dawno temu pogrzebany pragmatyzmem i cynizmem, ale Spalona Noc skutecznie spaliła tę powłokę. Niegdyś bał się próbować, uważając to za zbyt ryzykowne, skupiając się na egocentrycznym rozwoju siebie i swojej sieci. Teraz w jego żagle zadął inny wiatr, przepełniony poczuciem winy za straconymi latami. Zamiast jednak pogrążać się w odmętach "co by było gdyby", pozwolił zalśnić lśniącym piórom odrodzonego idealizmu i podjąć próbę. Wie zbyt dużo, aby naiwnie wierzyć w jej powodzenie, ale woli zginąć próbując, niż pochować przyjaciół ze świadomością, ze nie zrobił nic aby pomóc im w sprawie sygnowanej ognistym ptakiem◀▶
Poznajmy się bliżej
♦W lustrze Ain Eingarp widzę...Hiszpańską winiarnię w sierpniowe słoneczne popołudnie. Niemal przez srebrną taflę czuję świeżo parzoną dla mnie przez ukochanego kawę.
♦Bogin przyjmuje przy mnie formę...mnie na wózku w wysuszonym ciele skarłowaciałym chorobą, ale pełnią świadomości w oczach.
♦Amortencja pachnie mi...spieczonym słońcem piaskiem, esencjonalną cejlońską herbatą, śliwką i złotem.
♦Moje ulubione zaklęcie to...chroniące mój umysł wzniesionym murem oklumencji.
♦Mój patronus przyjmuje formę...wryma albinosa białego pytona królewskiego.
♦Wróżbiarstwo to dla mnie...zabawa naiwnym umysłem. Chyba, że wróży Somnia. Wtedy nigdy nie poddaję w wątpliwość jego słów.
♦Czarna magia? Cóż...traktuję ją jako przejaw braku kontroli nad prymitywnymi popędami i zagrożenie dla stabilności kraju.
♦Za swoje największe osiągnięcie uważam...zawiązanie Międzynarodowej Unii Magicznej. Ten kontrakt zapewnił mi bezpieczną i stała pozycję w świecie politycznych intryg.
♦Stoję po stronie...moich interesów, a te związane są z zakończeniem wojny i wzmocnieniem magicznej społeczności jako ogółu.
♦Moje serce należy do...Jonathana Selwyna.
![[Obrazek: f26c6a02f1e1481b49d60cf58fa74a1d.jpg]](https://i.pinimg.com/1200x/f2/6c/6a/f26c6a02f1e1481b49d60cf58fa74a1d.jpg)
bardzo duży ogórek 2024![[Obrazek: imgproxy.php?id=rIzg1jA.png]](https://secretsoflondon.pl/imgproxy.php?id=rIzg1jA.png)