Heather miała wrażenie, że Cameron nie do końca docenia swoje umiejętności. Wszak, gdyby nie on, to ona i Charlie musieliby chyba wykupić jakiś pakiet na wizyty u jakiegoś obcego medyka, a tak to mieli go zawsze pod ręką. W sumie było to dobre dla obu stron, bo Lupin miał na kim ćwiczyć swoje umiejętności, a oni mogli po cichu, bez zbędnego zamieszania radzić sobie ze swoimi urazami. Jak dla niej, każdy wygrywał w tej sytuacji.
Na policzku Heather pojawiły się rumieńce, zazwyczaj nie reagowała w ten sposób, jednak ta atmosfera... - Cameron, przez Ciebie się rumienię! Co Ty dzisiaj ze mną robisz...- W sumie to była nawet zadowolona, że poprosiła go o to, aby się z nią tutaj dzisiaj pojawił. Nawet nie sądziła, że będzie się z nim aż tak wyśmienicie bawić. - Starzy się ucieszą, jak Was zobaczą, nie wiem, mam wrażenie, że bardziej Was lubią ode mnie.- Rodzice Wood byli przyzwyczajeni do tego, że Rookwood i Lupin bywali u niej dość często, podchodzili do tego całkiem przyzwoicie, nie wnikali w to, jakie relacje łączą ją z przyjaciółmi. Nie wtrącali się w jej życie, a woleli, żeby spędzali czas pod ich dachem, tam przynajmniej nikt nie zrobi jej nieodpowiednich zdjęć, a cały Londyn nie będzie miał możliwości czytać o jej burzliwym życiu osobistym.
- Bronić jak najbardziej, dobrze, że nie chcesz zakopać tego skarbu...- Zaśmiała się w głos. Kiedy Cameron zarzucił ramię na jej rękę, pozwoliła sobie oprzeć o nie głowę. Spoglądała na niego, a oczy jej błyszczały. - Czyli mówisz, że wszystko dzisiaj w moich rękach?- Zamierzała przyjąć wyzwanie, bo była ciekawa, jak może zakończyć się ten wieczór.
Wood była naprawdę zadowolona z tego, w jaki sposób potoczyła się rozmowa z dziennikarką. Wszystko szło po jej myśli, miała jedynie nadzieję, że matka jej wybaczy te wszystkie słowa, które padły podczas tej rozmowy, czuła bowiem, że artykuł, który zostanie z tego wszystkiego złożony może być naprawdę kontrowersyjny, ale w końcu o to jej chodziło. Rozmowę z dziennikarką przerwało zamieszanie z bobrem, całe szczęście, bo Heather miała ochotę się jeszcze trochę dzisiaj zabawić.
Komuś udało się przywrócić bobra do ludzkiej postaci, Wood stała zbyt daleko, żeby wiedzieć co właściwie się wydarzyło, zapewne nadrobi to jutro, coś czuła, że gazety będą się o tym wszystkim rozpisywać. - Oczywiście, że potrzebuję zajęć dodatkowych, czekam aż wreszcie dasz mi te prywatne lekcje.- Odprowadziła Lupina wzrokiem, kiedy wyruszył po przekąski, sama zaś zaczęła się rozglądać za alkoholem. Wypatrzyła bar, gdy tylko Cameron wróci, powinni się tam udać.
Wood wsadziła sobie do paszczy kawałek tortu, a pod zębem poczuła coś twardego. - Kurde, chyba wygrałam!- krzyknęła z entuzjazmem, to chyba był jej wieczór. Nie zamierzała jednak marnować czasu, mieli zamiar jeszcze skorzystać z tego wieczoru, więc ruszyła przed siebie, odwracała się, co chwilę sprawdzając, czy Cameron idzie za nią. Złapała jeszcze butelkę szampana, kiedy mijali bar i szli w stronę drzwi.