— Pytasz, jakbym przyszedł tu na piechotę — niemal żachnął się, założył nogę na nogę i zapalił własnego papierosa, dużo mniej łapczywie, niż czarodziejka. Ze swobodą wyjął z kieszeni talię kart i bez specjalnych upiększeń zaczął je tasować. Karty szeptały do nich swoje sekrety, a on wprawnie wydobywał je jeszcze bardziej na wierzch. Ani jedna karta nie uciekła z jego rąk. Z pewnością, że karty opowiedzą wszystko, czego potrzeba, Morpheus sięgał po nie zawsze, gdy umysł potrzebował zajęcia, gdy niepewność wsiąkała w umysł jak deszcz w przesuszoną glebę, zamiast wnikać, tylko tworzył błoto na powierzchni. — Nie wiem, czego się spodziewasz, Mildþryþ, to tylko protesty charłaków.
Zdanie nie brzmiało przekonywająco, zresztą Morpheusowi wystarczyło przejście się korytarzem i jazda windą, aby wyczuć, jak napięta atmosfera wpływała na wszystkich pracowników Ministerstwa. Burzowe chmury niemal dosłownie zbierały się nad ich głowami, a coraz silniejsza polaryzacja społeczeństwa nie pomagała w rozwiązaniu żadnego problemu. Większość zresztą udawała, że takiego problemu w ogóle nie ma. Longbottom nie poszedłby na protest, nawet gdyby chciał, jego obecność, jako członka czystokrwistego domu, mogłaby zostać uznana za prowokację, a on aż tak mocno nie szafował swoimi poglądami pośród obcych; w pracy miał dostatecznie wiele konserwatywnych osób, z którymi chciał utrzymać pozytywne stosunki, że wolał to przemilczeć. Prawdę zresztą mówiąc, dużo częściej pochylał się nad sprawami czarujących, bez magicznego pochodzenia, a charłaki nigdy nie zaprzątały mu specjalnie głowy.
Nie zatrzymując tasowania, spojrzał na zegarek na ścianie.
— Zaraz zaczną. I nie, nie mam. Muszę być trzeźwy, gdyby mnie potrzebowali do jasnowidzenia, a tobie powinno zależeć na najszybszym powrocie do zdrowia.
Panna Moody nie musiała wiedzieć, że drugi Morpheus trwał w głębinach Departamentu Tajemnic, przeglądając różne nieklasyfikowane przepowiednie i wykluczając jeden po drugim omeny, mogące świadczyć o fatum, wiszącym nad przedsięwzięciem marszu. Prawdę mówiąc, nie spodziewał się aż takich rozmiarów protestu, zapowiadało się jednak, że charłactwo jest silnie ukrywanym tabu, niebędącym aż tak rzadkim fenomenem, jak mu się wydawało.
— Zadaj pytanie.