13.03.2024, 19:42 ✶
Słysząc nad sobą wrzask, drgnął i przestraszył się nieco. Nie miał niczego na sumieniu, ale zajęty swoimi myślami naprawdę nie spodziewał się takiego powitania. Spojrzał na dynie porozstawiane po podłodze a potem skierował wzrok na dziewczynę. Wyżej nie mogła się wdrapać?
-Lewitować? Wyczarować kładkę? Brenna! Czy ty naprawdę myślisz, że nie wykorzystam teraz okazji żeby dokuczyć Największej Złośnicy Gryffindoru? - Nie raz dała im w kość, ale lubił ją bo była bardzo wesoła. Sam chciałby mieć siostrę. Może niekoniecznie taką, która by go prześladowała, ale wizja posiadania rodzeństwa wydawała mu się lepsza niż bycie jedynakiem. Zwłaszcza jeśli rodzice byli zawsze daleko. Przynajmniej Erik się z nią nie nudził a i można było pośmiać się z jej pomysłów.
-Nie chodzę na zielarstwo, pani prefekt. - Dotknął jednej z dyni czubkiem buta i tym razem nieco dokładniej rozejrzał się po pokoju wspólnym.
-Jesteśmy teraz tutaj tylko my dwoje mała myszko. Co mi zaoferujesz żebym nie zasłabł i nie przewrócił się na Twoje dynie? - Uniósł lekko brwi. Chciał się z nią trochę podroczyć. Nigdy nie posunąłby się do tego, żeby zniszczyć cokolwiek co należało do innej osoby.
-Albo żebym przypadkiem nie upuścił książki? - Uniósł lewą dłoń w której trzymał Historię Magii. To był jego ulubiony przedmiot i książka była naprawdę gruba. Nie był kujonem, ale historia była czymś czym naprawdę żywo się interesował.
-To Historia Magii, bardzo ciężka, hm?
-Lewitować? Wyczarować kładkę? Brenna! Czy ty naprawdę myślisz, że nie wykorzystam teraz okazji żeby dokuczyć Największej Złośnicy Gryffindoru? - Nie raz dała im w kość, ale lubił ją bo była bardzo wesoła. Sam chciałby mieć siostrę. Może niekoniecznie taką, która by go prześladowała, ale wizja posiadania rodzeństwa wydawała mu się lepsza niż bycie jedynakiem. Zwłaszcza jeśli rodzice byli zawsze daleko. Przynajmniej Erik się z nią nie nudził a i można było pośmiać się z jej pomysłów.
-Nie chodzę na zielarstwo, pani prefekt. - Dotknął jednej z dyni czubkiem buta i tym razem nieco dokładniej rozejrzał się po pokoju wspólnym.
-Jesteśmy teraz tutaj tylko my dwoje mała myszko. Co mi zaoferujesz żebym nie zasłabł i nie przewrócił się na Twoje dynie? - Uniósł lekko brwi. Chciał się z nią trochę podroczyć. Nigdy nie posunąłby się do tego, żeby zniszczyć cokolwiek co należało do innej osoby.
-Albo żebym przypadkiem nie upuścił książki? - Uniósł lewą dłoń w której trzymał Historię Magii. To był jego ulubiony przedmiot i książka była naprawdę gruba. Nie był kujonem, ale historia była czymś czym naprawdę żywo się interesował.
-To Historia Magii, bardzo ciężka, hm?