13.03.2024, 22:20 ✶
Isaac naprawdę starał się skupić na tym co mówiła Brenna, jednak słowotok którym go obdarowała, okazał się dla niego zbyt trudny do przetworzenia w głowie. Zgubił się w momencie kiedy wspomniała o mamie, a odnalazł, kiedy zagroziła że zamieni go w dynie.
-O nie! W dynię? No nie wiem… a mogłabyś w coś ładniejszego? Tak żeby dziewczynom się podobało. - Obserwował różdżkę gryfonki i był pełen podziwu, że dawała radę usiedzieć w tak niesprzyjającym miejscu. Tak właściwie, dlaczego wlazła akurat tam? Skąd ten pomysł? Dlaczego wiecznie wszystko sobie utrudniała? Dlaczego nie mogła stać jak człowiek na podłodze, na dwóch nogach? Tyle pytań, zero odpowiedzi. Przez głowę przeszła mu myśl, że jeśli nie będzie uważała, to spadnie.
-Jak będzie trochę brudna i nieco podpalona, to przynajmniej wszyscy uwierzą że naprawdę jej używałem i się uczyłem. - Wzruszył ramionami i nie oponował kiedy książka wyślizgnęła mu się z dłoni. Zmroziło go jednak, kiedy zobaczył jak Brenna nagle oberwała nią w twarz.
- Czy ty masz móz… Nie! Czekaj, trzymaj si…! - Wyciągnął przed siebie rękę, jakby to w jakikolwiek sposób miało zamortyzować jej upadek. Zaczął przeskakiwać dynie i nawet całkiem dobrze mu poszło. Zniszczył tylko dwie!
Uklęknął przy dziewczynie i przycisnął jej do nosa rękaw swojej szaty. Miał nadzieję, że jej nie dusił. Druga ręką zaczął grzebać w kieszeni w poszukiwaniu chusteczki.
-Nawet nic nie musiałem robić, a i tak Cię pokonałem. To był bardzo emocjonujący pojedynek, panno Longbottom. Zawsze miałaś nos jak ziemniaczek, to teraz będziesz miała jak dwa ziemniaczki
-O nie! W dynię? No nie wiem… a mogłabyś w coś ładniejszego? Tak żeby dziewczynom się podobało. - Obserwował różdżkę gryfonki i był pełen podziwu, że dawała radę usiedzieć w tak niesprzyjającym miejscu. Tak właściwie, dlaczego wlazła akurat tam? Skąd ten pomysł? Dlaczego wiecznie wszystko sobie utrudniała? Dlaczego nie mogła stać jak człowiek na podłodze, na dwóch nogach? Tyle pytań, zero odpowiedzi. Przez głowę przeszła mu myśl, że jeśli nie będzie uważała, to spadnie.
-Jak będzie trochę brudna i nieco podpalona, to przynajmniej wszyscy uwierzą że naprawdę jej używałem i się uczyłem. - Wzruszył ramionami i nie oponował kiedy książka wyślizgnęła mu się z dłoni. Zmroziło go jednak, kiedy zobaczył jak Brenna nagle oberwała nią w twarz.
- Czy ty masz móz… Nie! Czekaj, trzymaj si…! - Wyciągnął przed siebie rękę, jakby to w jakikolwiek sposób miało zamortyzować jej upadek. Zaczął przeskakiwać dynie i nawet całkiem dobrze mu poszło. Zniszczył tylko dwie!
Uklęknął przy dziewczynie i przycisnął jej do nosa rękaw swojej szaty. Miał nadzieję, że jej nie dusił. Druga ręką zaczął grzebać w kieszeni w poszukiwaniu chusteczki.
-Nawet nic nie musiałem robić, a i tak Cię pokonałem. To był bardzo emocjonujący pojedynek, panno Longbottom. Zawsze miałaś nos jak ziemniaczek, to teraz będziesz miała jak dwa ziemniaczki