Stworzyć ze swojego ciała płótno? Może i lubiła malować, ale nie byłaby w stanie tych obrazów tworzyć na własnym ciele. Na czyimś, pędzlem i farbami, albo palcami – o tak, ale na sobie samej… nie. Co to za dzieło sztuki, którego nie możesz w większości nawet podziwiać? Chyba tylko w lustrze. Nie, zdecydowanie wolałaby malować i oglądać kogo innego niż siebie w takim wydaniu.
- Nie – odparła spokojnie i uśmiechnęła się do siebie samej pogodnie. Do Laurenta również, ale miał nieco utrudnione zadanie w tym, by to zobaczyć, jeśli nadal oglądał wzory w wręczonym im katalogu. - Musiałabym zawierzyć komuś innemu, to byłoby płótno dla kogoś, a nie dla mnie – odrobinę też obawiała się tego, jak to będzie wyglądać, gdy jej ciało zacznie się widocznie starzec; tatuaże na pomarszczonej, obwisłej skórze rzadko kiedy wyglądały ładnie i zachowywały swoją jakość. - Nieelegancki… chyba trochę tak. Chociaż wydaje mi się, że zależy jaki i gdzie – prawda jednak była taka, że dla części konserwatywnego społeczeństwa tatuaże kojarzyły się z czymś wulgarnym albo z półświatkiem, gdzie były wręcz dumą.
- Nie jestem żadnym wielkim znawcą, może to wpływ czasu i tego, jak tusz rozlewa się i rozkłada pod skórą przez lata. Nigdy tego nie badałam. Ale to taka obserwacja, że gdy tatuaż jest bardziej wystawiony na słońce, to szybciej staje się taki… no wiesz – ale mogła się mylić, to było tylko założenie, nie faktyczna teza. - Nie, jakoś do tej pory nie miałam okazji ani potrzeby nad tym myśleć – przyznała i znowu się uśmiechnęła. Kto wie, może by za jakiś czas zmieniła zdanie, gdyby miała okazję to przemyśleć. - Skrzypce? Skąd właśnie taki wybór? – nie negowała tego, chciała wiedzieć dlaczego akurat to.
Uśmiechnęła się łagodnie do Laurenta i zupełnie nieprzypadkowo, a całkowicie celowo położyła swoją ciepłą dłoń na wierzchu jego, chcąc mu dodać otuchy czy jakiejś takiej pewności a potem kiwnęła głową. Taak, mogli się powoli kierować na obiad.
Chińczyk musiał się więc obejść smakiem, bo podziękowali mu i oddali katalog, ze słowami, że muszą to jeszcze przemyśleć. Tatuażysta był wyraźnie niepocieszony, ale Ginny uważała, że to tylko jego sprawa. Chwilę później z powrotem byli na głośnej ulicy.