- To w sumie ciekawe, ale nie będę się z tobą kłócić, każdy ma coś, co go obrzydza. - Prawie każdy, przez chwilę zastanawiała się, na co by padło w jej przypadku i nie potrafiła sobie teraz nic zwizualizować, nie brzydziły jej żadne istoty chodzące po ziemi, no może poza dziećmi, ale to był taki moment, że chyba większość dziewcząt wolałaby ich unikać.
Geraldine zaciągnęła się dymem, lubiła to uczucie, kiedy docierał do płuc. W przeciwieństwie do swojego towarzysza była już na tyle wprawiona w paleniu, że nie czuła zawrotów głowy, a przyjemną ulgę.
- Zawsze mnie to denerwowało. Wiesz? - Strzepała popiół ze swojego fajka. - Te takie dziwne konwenanse, które ciągle są powielane. Nie rozumiem dlaczego my musimy zawsze wymagać opieki, w sensie, nie ma nic złego w tym, że potrafię o siebie zadbać, tak mi się przynajmniej wydaje. - Miała świadomość, że była sprawniejsza od większości facetów, była z tego ogromnie dumna, bo kosztowało ją to sporo pracy. Wiecznie musiała udowadniać, że jest w stanie dorównać braciom podczas polowań, aż stała się tak samo zwinna, o ile nie zwinniejsza od nich. Pracowała nad sprawnością swojego ciała, bo wiedziała, że od tego może w przyszłości zależeć jej życie.
- To wszystko związane z wizją płci, to już dawno powinno zostać zapomniane, przecież idziemy do przodu, dlaczego więc ludzie nie chcą odbiegać od tych stereotypów, one są mocno krzywdzące, dla obu płci. - Miała świadomość, że nie jest jedyna, że tym delikatniejszym chłopakom też pewnie było trudno, bo musieli udowadniać swoją siłę, chociaż wcale nie mieli na to ochoty.
- Nie sądzę, żebym znalazła kogoś takiego w tej szkole. - Nie ukrywała wcale swojego podejścia, miała wrażenie, że mało kto jest w stanie jej dorównać - przynajmniej fizycznie, może faktycznie mogła wzbudzać strach u większości chłopaków, szkoda, przecież wcale nie była taka straszna.
- Uzbroję się w cierpliwość i najwyżej oleję ten bal, albo pójdę sama, chociaż co to za przyjemność pójść na imprezę, gdzie wszyscy wokół się obściskują. - Na samą myśl brało ją na wymioty, czuła, że mogłoby ją to też nieco zaboleć, ale wolała udawać, że chodzi o coś innego.
- A ty którą laskę upolowałeś? Która spełnia twoje standardy? - Była nawet ciekawa, w kogo celował tym razem, wiedziała, że Isaac w przeciwieństwie do niej ma dosyć duże powodzenie u płci przeciwnej.