14.03.2024, 13:09 ✶
Isaac zawsze myślał, że to on dużo mówił. Brenna jednak wpadała w takie słowotoki, że na pewno zajęłaby pierwsze miejsce w konkursie odwracania uwagi i mieszania w głowie.
-Już wolałbym zostać pufkiem, niż szkieletem. Nie zmieściłbym się do szafy, jestem za wysoki iiii… Brenna, czy możesz się na chwilę zamknąć? I nie wiszę Ci żadnej dyni, bo to ja wygrałem pojedynek. - Stwierdził z zadowoleniem. Spróbował zatkać jej usta wolna dłonią, rezygnując z grzebania w kieszeniach. Kiedy pociągnęła go za kołnierz, przez przypadek mocniej docisnął szatę do jej nosa. Odetchnął w duchu. Przecież nie będzie się z nią szarpał.
- Czy ty chcesz się przytulić, że tak mnie trzymasz? Wiesz, wystarczy poprosić. - Miał nadzieję, że trochę ja zawstydzi i będzie mógł się wyswobodzić. Może to i jednak dobrze, że był jedynakiem?
-Idziemy do skrzydła szpitalnego, ziemniaczku. Ale najpierw się uspokój… - Zapanowanie nad nią graniczyło z cudem. I oczywiście, że ruszył jej na pomoc! Nie obchodziły go żadne głupie dynie. Chciał mieć pewność, że nie zrobiła sobie krzywdy.
-Już wolałbym zostać pufkiem, niż szkieletem. Nie zmieściłbym się do szafy, jestem za wysoki iiii… Brenna, czy możesz się na chwilę zamknąć? I nie wiszę Ci żadnej dyni, bo to ja wygrałem pojedynek. - Stwierdził z zadowoleniem. Spróbował zatkać jej usta wolna dłonią, rezygnując z grzebania w kieszeniach. Kiedy pociągnęła go za kołnierz, przez przypadek mocniej docisnął szatę do jej nosa. Odetchnął w duchu. Przecież nie będzie się z nią szarpał.
- Czy ty chcesz się przytulić, że tak mnie trzymasz? Wiesz, wystarczy poprosić. - Miał nadzieję, że trochę ja zawstydzi i będzie mógł się wyswobodzić. Może to i jednak dobrze, że był jedynakiem?
-Idziemy do skrzydła szpitalnego, ziemniaczku. Ale najpierw się uspokój… - Zapanowanie nad nią graniczyło z cudem. I oczywiście, że ruszył jej na pomoc! Nie obchodziły go żadne głupie dynie. Chciał mieć pewność, że nie zrobiła sobie krzywdy.