– Smutni, zniechęceni, niezadowoleni – zaczęła wymieniać, rzecz jasna robiąc sobie oczywiste żarty. – Leta i Nell to inna bajka. Zresztą były już wtedy w Egipcie, nie? Słońce naładowało je energią – i złością, na to by wychodziło. Tylko dlaczego, wedle tej dziurawej teorii, Guinevere nie była nerwowa? A to już tajemnica. A potem po prostu zachichotała, słysząc ten zbolały ton głosu Cathala. Trochę mu współczuła, że potrafił się tak zezłościć na jedną jak i na drugą. W głębi ducha miała też nadzieję, że ona sama go tak nie drażni sobą i swoimi nieszkodliwymi (według niej) żartami.
Nie oponowała, gdy pociągnął ją z powrotem do baru. Zdążyła już zresztą w trakcie tego czasu i zabawy na parkiecie z Cathalem zapomnieć o niedawnej porażce. Ten drink i dla niej miał być już ostatnim. Prawdę mówiąc, te tańce ją uratowały, bo gdyby nie one, to pewnie już dawno miałaby odcinkę od ilości, jaką wypiła (po prostu była nieprzywykła i nie miała mocnej głowy).
– Bo życie mamy jedno. Kto wie? Może coś, do czego dodano skarpety, to jakieś przełomowe w życiu danie? – oczywiście, że dorabiała teorię do rzeczywistości, sama doskonale wiedziała, że nie wszystko powinno się jeść, łatwo się można było czymś zatruć, albo uszkodzić swoje miękkie i wrażliwe wnętrze… Ale słodyczy się nie bała, nawet jeśli miały się okazać najohydniejszą rzeczą, jaką w życiu miała w ustach. – No dobrze już dobrze, dobrze – uspokoiła go (zamarudziła?), żeby się tak nie denerwował. Oboje mieli świadomość, ze ten zakład to byłaby dla niego przegrana sprawa, bo faktycznie zrobiłaby wszystko, by wygrać akurat tę konkurencję. – Martwisz się o mnie? Czy bardziej o swoją skórę, jakby cię Nell wzięła w obroty? – potencjalne obrzydliwe fasolki o smaku wymiotnym, jeśli miały ją odstraszyć, to nie zrobiły oczekiwanego efektu. Albo był to wpływ alkoholu, albo Ginny naprawdę czasami gubiła instynkt samozachowawczy.
– Może… Może się przejdziemy? Chyba jednak trochę za dużo wypiłam. Wiesz. W Egipcie się tyle nie pija – mruknęła i była gotowa do wyjścia, ale gdy wstała z krzesła przy barze, po tej chwili odpoczynku, to dopiero poczuła tę ilość i wręcz wolała się złapać Cathala za ramię. – Taak… Zdecydowanie się przejdźmy…