• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
    • Kalendarium
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Poza schematem Retrospekcje v
« Wstecz 1 … 6 7 8 9 10 … 17 Dalej »
[lipiec 1966] Canto della sirena

[lipiec 1966] Canto della sirena
viscount of empathy
show me the most damaged
parts of your soul,
and I will show you
how it still shines like gold
wiek
30
sława
VI
krew
czysta
genetyka
wilkołak
zawód
detektyw w BUM
wiecznie zamyślony wyraz twarzy; złote obwódki wokół źrenic; zielone oczy; ciemnobrązowe włosy; gęste brwi; parodniowy zarost; słuszny wzrost 192 cm; wyraźnie zarysowana muskulatura; blizna na lewym boku po oparzeniu; dźwięczny głos; dobra dykcja; praworęczny

Erik Longbottom
#2
15.03.2024, 00:52  ✶  
Z początku nie wiedział, w jakich kategoriach powinien rozważać ten konkretny przykład współpracy międzywydziałowej Departamentu Przestrzegania Prawa Czarodziejów z Departamentem Międzynarodowej Współpracy Czarodziejów. Nie przywykł do takich przydziałów, chociaż praca w Brygadzie Uderzeniowej potrafiła każdego dnia zaskoczyć czymś nowym i niespodziewanym. Jednego dnia obstawia się festyn, innego patroluje ulice, czasem zdejmuje się kociaki z drzewa lub reaguje się na zgłoszenia o zakłócanie ciszy, a w inne dni próbuje łapać przestępców. Ale eskorta wysoko postawionego pracownika Ministerstwa Magii podczas zagranicznej misji dyplomatycznej?

Przecież to było jak proszenie się o kłopoty i jakąś spektakularną wpadkę. Przez długi czas zastanawiał się, co właściwie chciał osiągnąć Bones, posyłając akurat jego. To miała być kara, jakiś test czy nagroda? Polecenie służbowe, powtarzał sobie wielokrotnie w myślach Erik, imitując bezgłośnie ton głosu przełożonego. W gruncie rzeczy nie było tak źle. Wprawdzie wydawało mu się, że był jednym z najmłodszych uczestników tego całego przedstawienia, tak robił, co mógł, aby nie odstawać od reszty i być jakkolwiek przydatnym, nie sprawiając przy tym zbyt dużych problemów. Nie odstępował Antoniego na niepisane pięć kroków i starał się podłapywać to, co robiła eskorta innych dyplomatów.

Na pewnym etapie delegacji zorientował się, że bardziej niż o zapewnienie bezpieczeństwa Shafiqowi, chodził o ochronę jego prywatności, czyli niedopuszczanie do niego osób, z którymi nie chciał się w danej chwili widzieć. Skąd tak wniosek? Cóż, nie powstrzymał ani jednego zamachu na życie mężczyzny, ale za to kilkakrotnie podczas całej misji musiał odgradzać go własnym ciałem od reporterów czyhających pod budynkiem, w jakim przebywali, a także trzymać wachtę pod wynajętym na czas pobytu za granicą gabinetem. Do tego dochodziło też sprawdzanie jak bardzo wiarygodne były miejscówki, jaki odwiedzili podczas wizyty. A to już zakrawało na obowiązki związane z organizacją przyjęć charytatywnych, jakie Erik znał aż nazbyt dobrze.

Momentem, który sprawił, że Longbottom mimowolnie poczuł się zepchnięty z pantałyku, był dzień, który teoretycznie miał wyznaczać koniec misji. Erik automatycznie założył, że równało się to natychmiastowemu powrotowi do szaro-burej, deszczowej rzeczywistości ich ojczyzny, jednak prawda okazała się zgoła inna. Urlop. I to praktycznie jak na czarodziejskie standardy, rzut beretem od wybrzeża. Nie tego się spodziewał. Brygada Uderzeniowa raczej nie działał w ten sposób; gdy kończyli robotę w danym miejscu, zbierali się możliwe jak najszybciej z powrotem do Londynu, aby złożyć raporty i wprawić w ruch birokratyczną machinę Ministerstwa Magii, bez której ich praca była praktycznie bezwartościowa. Bo jak tu wydać nakaz aresztowania czy rozpocząć proces bez całego stosu dokumentacji?

— Przecież inaczej się nie da — wymruczał pod nosem, wypuszczając powoli przez usta ostatni kłębek dymu papierosowego, zanim zgasił fajkę o tarasową balustradę.

Sady otaczające kurort robiły wrażenie, podobnie jak pozostałości po wielkiej twierdzy mającze w oddali na horyzoncie. W sumie mógłby przywyknąć do takich wyjazdów, gdyby zakładały przebywanie przez kilka dni z rzędu w takiej scenerii. Znając jednak standardy pracy Brygady Uderzeniowej, spędziłby większość takich wyjazdów, snując się z oczami dookoła głowy po jakichś zapuszczonych włoskich dzielnicach czy tutejszych odpowiednikach Alei Śmiertelnego Nokturnu. Wzdrygnął się na samą myśl, a po chwili skrzywił, gdy słońce postanowiło wyjrzeć zza chmurki i połaskotać go swymi promieniami po twarzy.

Angielska pogoda jednak miewa jakieś plusy, pomyślał, czując, że od razu zrobiło mu się bardziej gorąco. Tutejsze warunki pogodowe nie szły w parze z formalnością wymaganej podczas misji dyplomatycznych. A dzisiaj i tak ubrał się dosyć lekko w porównaniu z ostatnimi dniami, kiedy to postawił sobie za punkt honoru chodzenie wszędzie w oficjalnym uniformie sygnowanym wyszywką brytyjskich sił bezpieczeństwa czarodziejów. Teraz postawił na prostą białą koszulę, której rękawy i tak były podwinięte do łokci, spodnie w kolorze ciemnego mahoniu i zbliżone do nich kolorystycznie buty. Darował sobie błyskotki czy biżuterię, pozwalając, aby jedynym błyszczącym elementem jego stroju była sprzączka od paska. I uśmiech, ma się rozumieć.

Bo jak tu się nie uśmiechać w takich warunkach, pomyślał, zbierając ze stolika na tarasie spodek, na którym znajdowała się filiżanka z ledwo napoczętą czarną herbatą. Pozwolił Shafiqowi na chwilę prywatności i spędził trochę czasu na balkonie, co by mu nie wadzić; i tak spędzili w swoim towarzystwie sporo czasu w ostatnich dniach. Teraz jednak prażące obecnie Włochy słońce wygoniło Longbottoma do luksusowego apartamentu. Erik przystanął na moment w progu, aby oczy przyzwyczaiły się do zmiany światła; nie zlikwidowało to jednak od razu mroczków, jakie migały mu przed oczami.

— Ledwo skończyłeś pracę, a już się bierzesz za kolejną sprawę? — zażartował, przysiadając pewnie na oparciu sofy. Spróbował zerknąć, czym też zainteresował się Anthony, jednak tak mieniło mu się w oczach, że za wiele nie mógł odczytać, poza nazwami win, które były wyróżnione większą czcionką. — Co teraz cię czeka? Negocjacje w sprawie importu win Calebrase... Calabrese Nero czy Nerello Capucci?

Zmarszczył brwi, mając wrażenie, że wykorzystał najpodlejszy akcent, jaki tylko mógł. Uniósł filiżankę z talerzyka i upił łyk herbaty, przyglądając się z nieco nieśmiałym uśmiechem profilowi Shafiqa. Jak do tej pory nie było im zbytnio po drodze. Inne towarzystwo, zwłaszcza biorąc pod uwagę, że mężczyzna był bliskim kolegą Morfeusza. Przed wspólnym wyjazdem ich drogi na pewno nieraz się przecięły, czy to na jakimś przyjęciu, bankiecie czy wizycie w Warowni, jednak czy były brzemienne w skutkach i pozwoliły na wyrobienie im sobie konkretnych opinii na swój temat? Czy Anthony potrafiłby powiedzieć o Eriku coś, czego nie dałoby się od razu dopasować do reszty Longbottomów, którzy w paru aspektach byli do siebie podobni?

Jak to Erik odkrył już po kilku pierwszych zebraniach, lubił słuchać Anthony'ego, zwłaszcza gdy ten wygłaszał dłuższe przemowy, starając się przekonać słuchaczy do swojej racji. W jego słowach rozbrzmiewała pewność siebie, ale też wiedza wyniesiona z wielu lat aktywnej pracy w środowisku. A Longbottom lubił gierki słowne, toteż obserwowanie ich w wykonaniu grona ambasadorów, było nader satysfakcjonujące. Bardziej się starali, bo i grali o wyższą stawkę, niż angielska socjeta bawiąca się na balach i przyjęciach, erudycję stosując raczej dla zabawy i niewyjścia z wprawy, niż po to, aby zgarnąć faktyczną nagrodę.

— Wiesz, że nie musisz o nich czytać? — spytał, unosząc filiżankę do ust, jednak zatrzymując ją nieoczekiwanie w połowie drogi. — Na pewno organizują tu jakieś sesje degustacyjne dla gości.

A nawet jeśli nie, to akurat ty możesz takowej zażądać, dodał w myślach, zostawiając jednak ten komentarz dla siebie. Parę butelek na spróbowanie na pewno było łatwiej załatwić niż lokum wykończone marmurem imperium rzymskiego, czyż nie?


the he-wolf of godric's hollow
❝On some nights, the moon thinks about ramming into Earth,
slamming into civilization like some kind of intergalactic wrecking ball.
On other nights, it's pretty content just to make werewolves.
❞
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości

Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Anthony Shafiq (18367), Erik Longbottom (18293)




Wiadomości w tym wątku
[lipiec 1966] Canto della sirena - przez Anthony Shafiq - 14.03.2024, 10:26
RE: [lipiec 1966] Canto della sirena - przez Erik Longbottom - 15.03.2024, 00:52
RE: [lipiec 1966] Canto della sirena - przez Anthony Shafiq - 18.03.2024, 16:27
RE: [lipiec 1966] Canto della sirena - przez Erik Longbottom - 20.03.2024, 00:42
RE: [lipiec 1966] Canto della sirena - przez Anthony Shafiq - 20.03.2024, 22:40
RE: [lipiec 1966] Canto della sirena - przez Erik Longbottom - 21.03.2024, 03:19
RE: [lipiec 1966] Canto della sirena - przez Anthony Shafiq - 21.03.2024, 17:50
RE: [lipiec 1966] Canto della sirena - przez Erik Longbottom - 23.03.2024, 18:27
RE: [lipiec 1966] Canto della sirena - przez Anthony Shafiq - 25.03.2024, 00:26
RE: [lipiec 1966] Canto della sirena - przez Erik Longbottom - 25.03.2024, 17:38
RE: [lipiec 1966] Canto della sirena - przez Anthony Shafiq - 25.03.2024, 23:56
RE: [lipiec 1966] Canto della sirena - przez Erik Longbottom - 27.03.2024, 00:04
RE: [lipiec 1966] Canto della sirena - przez Anthony Shafiq - 27.03.2024, 12:00
RE: [lipiec 1966] Canto della sirena - przez Erik Longbottom - 29.03.2024, 03:09
RE: [lipiec 1966] Canto della sirena - przez Anthony Shafiq - 29.03.2024, 16:03
RE: [lipiec 1966] Canto della sirena - przez Erik Longbottom - 31.03.2024, 20:43
RE: [lipiec 1966] Canto della sirena - przez Anthony Shafiq - 01.04.2024, 21:36
RE: [lipiec 1966] Canto della sirena - przez Erik Longbottom - 02.04.2024, 16:57
RE: [lipiec 1966] Canto della sirena - przez Anthony Shafiq - 02.04.2024, 20:47
RE: [lipiec 1966] Canto della sirena - przez Erik Longbottom - 04.04.2024, 02:10
RE: [lipiec 1966] Canto della sirena - przez Anthony Shafiq - 04.04.2024, 23:29
RE: [lipiec 1966] Canto della sirena - przez Erik Longbottom - 05.04.2024, 21:50
RE: [lipiec 1966] Canto della sirena - przez Anthony Shafiq - 06.04.2024, 00:46
RE: [lipiec 1966] Canto della sirena - przez Anthony Shafiq - 07.04.2024, 19:14
RE: [lipiec 1966] Canto della sirena - przez Erik Longbottom - 06.04.2024, 23:09
RE: [lipiec 1966] Canto della sirena - przez Erik Longbottom - 08.04.2024, 01:37
RE: [lipiec 1966] Canto della sirena - przez Anthony Shafiq - 08.04.2024, 12:48
RE: [lipiec 1966] Canto della sirena - przez Erik Longbottom - 09.04.2024, 22:01
RE: [lipiec 1966] Canto della sirena - przez Anthony Shafiq - 11.04.2024, 15:16
RE: [lipiec 1966] Canto della sirena - przez Erik Longbottom - 12.04.2024, 21:42
RE: [lipiec 1966] Canto della sirena - przez Anthony Shafiq - 13.04.2024, 19:16
RE: [lipiec 1966] Canto della sirena - przez Erik Longbottom - 15.04.2024, 19:28
RE: [lipiec 1966] Canto della sirena - przez Anthony Shafiq - 16.04.2024, 16:27
RE: [lipiec 1966] Canto della sirena - przez Erik Longbottom - 20.04.2024, 21:03
RE: [lipiec 1966] Canto della sirena - przez Anthony Shafiq - 20.04.2024, 23:43
RE: [lipiec 1966] Canto della sirena - przez Erik Longbottom - 24.04.2024, 19:26
RE: [lipiec 1966] Canto della sirena - przez Anthony Shafiq - 25.04.2024, 10:11
RE: [lipiec 1966] Canto della sirena - przez Erik Longbottom - 29.04.2024, 02:00
RE: [lipiec 1966] Canto della sirena - przez Anthony Shafiq - 29.04.2024, 16:22
RE: [lipiec 1966] Canto della sirena - przez Erik Longbottom - 04.05.2024, 19:00
RE: [lipiec 1966] Canto della sirena - przez Anthony Shafiq - 04.05.2024, 22:02
RE: [lipiec 1966] Canto della sirena - przez Erik Longbottom - 06.05.2024, 03:25
RE: [lipiec 1966] Canto della sirena - przez Anthony Shafiq - 06.05.2024, 17:51
RE: [lipiec 1966] Canto della sirena - przez Erik Longbottom - 14.05.2024, 01:35
RE: [lipiec 1966] Canto della sirena - przez Anthony Shafiq - 14.05.2024, 14:05

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Spis Treści
Zakładki
Tryb normalny
Tryb drzewa