15.03.2024, 16:27 ✶
Przemiana z robaka w motyla nie zawsze była gładka, czasami robak był zjadany, okazywał się dżdżownicą, a czasem motyl był jedynie ćmą czy molem. Różnie bywa i zazwyczaj mało co można z tym zrobić. Przefarbować ćmę na inne kolory niby można, ale czy da radę później latać obciążona farbami?
-Chyba tak... W końcu fale są w wodzie, na ziemi masz ruchome piaski i trzęsienia ziemi. Też jest cała masa rzeczy do unikania.-może chodziło o to właśnie, że była pijana? Odejmowało mu to stresu, bo w końcu dziewczyna mało co będzie pamiętać, a wahanie i przejęzyczenia może nawet umknął jej uwadze. Dlatego mówiło się przy niej tak łatwo.
Zabujał nogami, uważając na podeszwy butów. Nie chciał, przemoczyć ich.
-Sam nie wiem, nie jest to aż tak skomplikowane. Też się cieszę tym co mam, ale odrobina więcej na pewno by mi nie zaszkodziła.-zastanowił się na głos. Mając więcej pieniędzy dałby radę bez problemów przygotować piwnicę na to, by w czasie pełni go wytrzymała, mógłby zapłacić już teraz za wycieczkę za granicę dla rodziców, za leczenie, za lepsze mieszkanie, choć jego obecne było całkiem przyjemne dla jednej osoby.
Uśmiechnął się na jej entuzjazm. Chciałby być jak ona pod tym względem. Mimo rozczarowań chciałby dalej pędzić nas spotkanie losu, a może dziewczyna tylko mu się taka wydawała, w końcu znał ją tak naprawdę w jej pijackich epizodów.
Zaśmiał się pod nosem.
-Kolekcjonerzy to specyficzny rodzaj zwierzęcia.-sam poniekąd rozumiał, bo gdyby bardziej cieszyły go zwierzęta, niż rośliny, to jego mieszkanie wyglądałoby podobnie, a tak? Ot, leży kawałek zioła, trawa w słoiku, to wygląda dużo lepiej niż zakonserwowane w alkoholu węże.
Od razu wyciągnął do niej rękę, chcąc ją ochronić przed upadkiem, bo nie wiedział na ile nagłe poderwanie nią zachwieje. Jego pomoc pewnie na nic by się nie zdała, oboje by po prostu wpadli do wody, ale chociaż by próbował. Wstał więc za nią, wiedząc, że chwila opóźnienia, a dziewczyna już będzie kilometr od niego.
Stanął popatrzył na nią, popatrzył na łódź, rozejrzał się dookoła podejrzliwie. Nie było dookoła nich ani jednego żywego ducha, a jednak jakaś moralność kawała mu się zastanowić.
-To w sumie nie będzie jak kradzież...-wrócił wzrokiem do dziewczyny.-...w końcu łódkę oddamy jakoś, kiedyś.-dodał, trochę pytającym tonem, szukając potwierdzenia w reakcji Vio, że nie robią aż tak źle, jak mogliby robić. Nie chciał, żeby łódka przypadkiem się zniszczyła. Może należy do kogoś bogatego kto kupić sobie może drugą, a może jest to cały majątek kogoś mniej zamożnego, kto po latach zbierania w końcu kupił sobie pływające marzenie. Tak czy inaczej kilka chwiejnych kroków o już był na pokładzie, trzymając się burty.
-Umiesz tym pływać?-spojrzał na nią czujnie, nie wiedząc czy powinien ufać jej wiedzy w tym stanie, ale jak to się mówi, jak coś umiesz, to po pijaku z zamkniętymi oczyma jesteś w stanie to zrobić.
-Chyba tak... W końcu fale są w wodzie, na ziemi masz ruchome piaski i trzęsienia ziemi. Też jest cała masa rzeczy do unikania.-może chodziło o to właśnie, że była pijana? Odejmowało mu to stresu, bo w końcu dziewczyna mało co będzie pamiętać, a wahanie i przejęzyczenia może nawet umknął jej uwadze. Dlatego mówiło się przy niej tak łatwo.
Zabujał nogami, uważając na podeszwy butów. Nie chciał, przemoczyć ich.
-Sam nie wiem, nie jest to aż tak skomplikowane. Też się cieszę tym co mam, ale odrobina więcej na pewno by mi nie zaszkodziła.-zastanowił się na głos. Mając więcej pieniędzy dałby radę bez problemów przygotować piwnicę na to, by w czasie pełni go wytrzymała, mógłby zapłacić już teraz za wycieczkę za granicę dla rodziców, za leczenie, za lepsze mieszkanie, choć jego obecne było całkiem przyjemne dla jednej osoby.
Uśmiechnął się na jej entuzjazm. Chciałby być jak ona pod tym względem. Mimo rozczarowań chciałby dalej pędzić nas spotkanie losu, a może dziewczyna tylko mu się taka wydawała, w końcu znał ją tak naprawdę w jej pijackich epizodów.
Zaśmiał się pod nosem.
-Kolekcjonerzy to specyficzny rodzaj zwierzęcia.-sam poniekąd rozumiał, bo gdyby bardziej cieszyły go zwierzęta, niż rośliny, to jego mieszkanie wyglądałoby podobnie, a tak? Ot, leży kawałek zioła, trawa w słoiku, to wygląda dużo lepiej niż zakonserwowane w alkoholu węże.
Od razu wyciągnął do niej rękę, chcąc ją ochronić przed upadkiem, bo nie wiedział na ile nagłe poderwanie nią zachwieje. Jego pomoc pewnie na nic by się nie zdała, oboje by po prostu wpadli do wody, ale chociaż by próbował. Wstał więc za nią, wiedząc, że chwila opóźnienia, a dziewczyna już będzie kilometr od niego.
Stanął popatrzył na nią, popatrzył na łódź, rozejrzał się dookoła podejrzliwie. Nie było dookoła nich ani jednego żywego ducha, a jednak jakaś moralność kawała mu się zastanowić.
-To w sumie nie będzie jak kradzież...-wrócił wzrokiem do dziewczyny.-...w końcu łódkę oddamy jakoś, kiedyś.-dodał, trochę pytającym tonem, szukając potwierdzenia w reakcji Vio, że nie robią aż tak źle, jak mogliby robić. Nie chciał, żeby łódka przypadkiem się zniszczyła. Może należy do kogoś bogatego kto kupić sobie może drugą, a może jest to cały majątek kogoś mniej zamożnego, kto po latach zbierania w końcu kupił sobie pływające marzenie. Tak czy inaczej kilka chwiejnych kroków o już był na pokładzie, trzymając się burty.
-Umiesz tym pływać?-spojrzał na nią czujnie, nie wiedząc czy powinien ufać jej wiedzy w tym stanie, ale jak to się mówi, jak coś umiesz, to po pijaku z zamkniętymi oczyma jesteś w stanie to zrobić.