15.03.2024, 17:34 ✶
-Najmilszą bym Cię nie nazwał, ziemniaczku. No i jak Twój nos? - Zainteresował się jeszcze, po czym przeciągnął i ponownie rozejrzał po pokoju wspólnym. - Gdybyś się nie samookaleczała, to nie rozdeptałbym tych dyni. I tu jeszcze jesteś brudna, o, tu na policzku. - Przyjrzał się Brennie i wskazał palcem miejsce na swojej twarzy, gdzie miała jeszcze nie wytartą krew.
- Dobrze, panno Longbottom, wszystko co rozkażesz! - Nie ociągając się dłużej, zanurkował pod stołem żeby wyciągnąć dynie którą wcześniej kopnął. Przyjrzał jej się.
- Przesadzasz, spokojnie można jeszcze ją wykorzystać. Powiedzmy, że… słyszałaś kiedyś o mugolskich zombie? To takie nasze… inferiusy? Tylko że mugolskie zombie jedzą mózgi. Zawsze można powiedzieć, że tę dynie nadgryzł zombie, bo myślał że to głowa jakiegoś mugola, hm? Istnieje duże prawdopodobieństwo, że kiedyś mugolaki trafiły na inferiusy i właśnie tak powstały te ich całe zombie. - Obrócił dynie w dłoniach. Mieszkał z rodzicami w mugolskiej dzielnicy, więc chcąc nie chcąc, miał kontakt z ludźmi ze świata niemagicznego. Dość blisko jego domu znajdowała się księgarnia, więc chodził tam czasami żeby kupić sobie jakieś komiksy. Strasznie dziwnie mu się je czytało, bo obrazki w ogóle się nie poruszały. A tak swoją drogą, to uwielbiał wynajdywać różne smaczki które potwierdzały jak bardzo czarodzieje czerpali od mugoli, a nieświadomi niczego mugole, od czarodziejów.
- I tak, pierwsza bójka. Uważam, że cywilizowani ludzie załatwiają takie sprawy rozmową, a nie pięściami. I mówiąc o rozmowie, mam na myśli dialog, a nie Twoje wieczne monologi Brenno. Chciałbym kiedyś z Tobą porozmawiać zaraz po tym, jak zażyjesz eliksir uspokajający. - Dokuczył jej i spojrzał na dynię którą rozdeptał. - No z tą już nic się nie da zrobić. - Odstawił na stół “dynie zombie” i wyciągnął różdżkę. - Aha, czyli tamta do nas, mhm… rozumiem, że mam ją przymocować w taki sposób, żeby przez najbliższe kilka dni nie mógł się jej pozbyć? - No cóż, powie Erikowi że takie zadanie dostał od prefekta! Machnął różdżka żeby sprzątnąć resztki zdeptanej dyni.
- Dobrze, panno Longbottom, wszystko co rozkażesz! - Nie ociągając się dłużej, zanurkował pod stołem żeby wyciągnąć dynie którą wcześniej kopnął. Przyjrzał jej się.
- Przesadzasz, spokojnie można jeszcze ją wykorzystać. Powiedzmy, że… słyszałaś kiedyś o mugolskich zombie? To takie nasze… inferiusy? Tylko że mugolskie zombie jedzą mózgi. Zawsze można powiedzieć, że tę dynie nadgryzł zombie, bo myślał że to głowa jakiegoś mugola, hm? Istnieje duże prawdopodobieństwo, że kiedyś mugolaki trafiły na inferiusy i właśnie tak powstały te ich całe zombie. - Obrócił dynie w dłoniach. Mieszkał z rodzicami w mugolskiej dzielnicy, więc chcąc nie chcąc, miał kontakt z ludźmi ze świata niemagicznego. Dość blisko jego domu znajdowała się księgarnia, więc chodził tam czasami żeby kupić sobie jakieś komiksy. Strasznie dziwnie mu się je czytało, bo obrazki w ogóle się nie poruszały. A tak swoją drogą, to uwielbiał wynajdywać różne smaczki które potwierdzały jak bardzo czarodzieje czerpali od mugoli, a nieświadomi niczego mugole, od czarodziejów.
- I tak, pierwsza bójka. Uważam, że cywilizowani ludzie załatwiają takie sprawy rozmową, a nie pięściami. I mówiąc o rozmowie, mam na myśli dialog, a nie Twoje wieczne monologi Brenno. Chciałbym kiedyś z Tobą porozmawiać zaraz po tym, jak zażyjesz eliksir uspokajający. - Dokuczył jej i spojrzał na dynię którą rozdeptał. - No z tą już nic się nie da zrobić. - Odstawił na stół “dynie zombie” i wyciągnął różdżkę. - Aha, czyli tamta do nas, mhm… rozumiem, że mam ją przymocować w taki sposób, żeby przez najbliższe kilka dni nie mógł się jej pozbyć? - No cóż, powie Erikowi że takie zadanie dostał od prefekta! Machnął różdżka żeby sprzątnąć resztki zdeptanej dyni.