18.03.2024, 00:05 ✶
Nie odpowiedział mu od razu na pytanie; po bruździe, jaka pojawiła się na czole Perseusa, można wywnioskować, że Perseus intensywnie o czymś myśli. Czy to rozsądne od razu po rozstaniu pakować się w nowy związek? Nie, oczywiście, że nie - sam wielokrotnie odradzał tego swoim pacjentom. Zatem dlaczego tak szybko znalazł się w ramionach Vespery?
Otóż uważał, że to zupełnie inna sytuacja. Jego małżeństwo wszakże od początku było fikcją, zawarte pod wpływem przymusu ze strony rodziców, wyzute całkowicie z głębszych uczuć. Z perspektywy czasu doszedł do wniosku, że wcale nie postrzegał tej relacji jako związku, lecz jako obowiązek. Miał wrażenie, że oto mieszka ze współlokatorką (nawet sypialnie mieli osobne!), z którą od czasu do czasu pokazuje się na bankietach, czasem sypia, gdy sprzyjają temu okoliczności, o której potrzeby musi zadbać. I choć brzmiało to okrutnie, Perseus nigdy nie myślał o niej jak o żonie. Była siostrą Elliotta. Dziewczyną, której nie chciał skrzywdzić, a której wielką krzywdę i tak wyrządził. Wyrzutem sumienia.
— Tak — odparł więc wreszcie, kiwając przy tym głową, jakby chciał tym dodać swym słowom słuszności — Słowo małżeństwo brzmi pięknie i doniośle, ale nie zawsze oznacza zażyłą relację. W tym przypadku... Wiesz, ja mam wrażenie, jakbym był sam od dłuższego czasu.
O tym, że w desperacji szukał bliskości w ramionach kurtyzan z Nokturnu - choć nigdy nie doszło między nimi do niczego innego poza rozmową; oto terapia dla terapeuty - nie zamierzał wspominać. To było tak... upokarzające, przykre i bolesne, że musiał szukać w innym miejscu tego, co teoretycznie powinno zapewnić mu małżeństwo. W dodatku musiał za to zapłacić.
— Ma na imię Vespera — powiedział wreszcie ostrożnie, zastanawiając się, ile może powiedzieć swemu przyjacielowi. Oboje byli dorośli, mieli za sobą małżeństwa - on właśnie się rozwiódł, ona dwukrotnie owdowiała. Obawiał się jednak, że o pewnych rzeczach nie powinien mówić głośno; społeczeństwo było mniej łaskawe względem kobiet wdających się w niezobowiązujące romanse.
— Za nadzieje — powtórzył za nim, po czym upił łyk trunku.
Otóż uważał, że to zupełnie inna sytuacja. Jego małżeństwo wszakże od początku było fikcją, zawarte pod wpływem przymusu ze strony rodziców, wyzute całkowicie z głębszych uczuć. Z perspektywy czasu doszedł do wniosku, że wcale nie postrzegał tej relacji jako związku, lecz jako obowiązek. Miał wrażenie, że oto mieszka ze współlokatorką (nawet sypialnie mieli osobne!), z którą od czasu do czasu pokazuje się na bankietach, czasem sypia, gdy sprzyjają temu okoliczności, o której potrzeby musi zadbać. I choć brzmiało to okrutnie, Perseus nigdy nie myślał o niej jak o żonie. Była siostrą Elliotta. Dziewczyną, której nie chciał skrzywdzić, a której wielką krzywdę i tak wyrządził. Wyrzutem sumienia.
— Tak — odparł więc wreszcie, kiwając przy tym głową, jakby chciał tym dodać swym słowom słuszności — Słowo małżeństwo brzmi pięknie i doniośle, ale nie zawsze oznacza zażyłą relację. W tym przypadku... Wiesz, ja mam wrażenie, jakbym był sam od dłuższego czasu.
O tym, że w desperacji szukał bliskości w ramionach kurtyzan z Nokturnu - choć nigdy nie doszło między nimi do niczego innego poza rozmową; oto terapia dla terapeuty - nie zamierzał wspominać. To było tak... upokarzające, przykre i bolesne, że musiał szukać w innym miejscu tego, co teoretycznie powinno zapewnić mu małżeństwo. W dodatku musiał za to zapłacić.
— Ma na imię Vespera — powiedział wreszcie ostrożnie, zastanawiając się, ile może powiedzieć swemu przyjacielowi. Oboje byli dorośli, mieli za sobą małżeństwa - on właśnie się rozwiódł, ona dwukrotnie owdowiała. Obawiał się jednak, że o pewnych rzeczach nie powinien mówić głośno; społeczeństwo było mniej łaskawe względem kobiet wdających się w niezobowiązujące romanse.
— Za nadzieje — powtórzył za nim, po czym upił łyk trunku.
![[Obrazek: 2eLtgy5.png]](https://secretsoflondon.pl/imgproxy.php?id=2eLtgy5.png)
if i can't find peace, give me a bitter glory