18.03.2024, 00:05 ✶
Tego właśnie potrzebował. Zapewnienia, że Crow nie odejdzie, że nie zostawi go samego w tym absurdalnie wielkim łóżku - zdecydowanie zbyt dużym, jak dla jednej osoby - że nie sprawi, że kolejną noc spędzi na wypalaniu papierosów do trzeciej nad ranem, roztrząsaniu wszystkich swoich błędów i biczowania się za nie.
Ulga rozluźniła ciało Perseusa, choć nie na długo; pod wpływem uszczypnięcia jego mięśnie znów na moment się spięły, a sam westchnął zaskoczony i nieco rozbawiony tym gestem. Nie protestował, gdy Crow rzucał go na plecy - wręcz przeciwnie, odkrył, że ogromną satysfakcję sprawia mu uległość, że to całkiem przyjemne móc powierzyć całego siebie drugiej osobie i że można odnaleźć rozkosz we własnej niemocy. Dawał więc - swoje ciemne oczy wpatrzone w Crowa z uwielbieniem i skórę w której mógł zatopić swoje zęby, pąsowiejącą pod jego paznokciami. Dawał swoją łagodność, kiedy wędrował dłonią na jego kark, niemo błagając, by zatrzymał się jeszcze, by pocałował go raz jeszcze, zanim gorącymi ustami wyznaczy ślad na jego ciele.
Czuł, jak chłopak na nowo rozpala w nim ogień, który dopiero co udało im się ugasić, jak cały zaczyna drżeć, prosząc o więcej, i więcej. Dlatego ze zdziwieniem przyjął tę nagłą zamianę miejsc, ale nie skomentował tego w żaden sposób. Jedynie uda przywarły mocniej do jego bioder.
— O obie te rzeczy — wyszeptał rozgorączkowany, ujmując dłoń Crowa, a następnie przytulił ją do swojego rozpalonego policzka i pocałował ją w miejscu, w którym zaczyna się kciuk i niżej, wzdłuż nadgarstka naznaczonego chropowatością blizn. Wyrozumiale i czule, bez żadnych słów, które - gdyby nie okoliczności - z ust Perseusa paść powinny. Pochylił się nad nim i wsunął palce w jego włosy, obsypał pocałunkami jego czoło, łuk brwiowy i kość jarzmową, zanim zdecydował się musnąć wargami jego usta; jednocześnie zaczepnie i ostrożnie — Zjedz ze mną kolację i śniadanie.
Przywarł do niego ustami. Gwałtownie i mocno, jakby obawiał się, że miałby być to ich ostatni pocałunek. Wolna dłoń znalazła się na tatuażu z czarną wiedźmą, przypadkiem zakrywając słowo "wiedźma", co sprawiło, że uśmiechnął się pod nosem z nowego przekazu. Nie trwało to jednak długo, bowiem ręka rozpoczęła opieszałą wędrówkę w dół, na jego brzuch, prześlizgnęła się obok pępka i zwolniła, choć nie przestała schodzić niżej.
— A ty? — zatrzymał się — Masz ochotę na więcej?
Perseusa nie trzeba było pytać. Nie dało się ukryć, że każda komórka jego ciała płonęła.
Ulga rozluźniła ciało Perseusa, choć nie na długo; pod wpływem uszczypnięcia jego mięśnie znów na moment się spięły, a sam westchnął zaskoczony i nieco rozbawiony tym gestem. Nie protestował, gdy Crow rzucał go na plecy - wręcz przeciwnie, odkrył, że ogromną satysfakcję sprawia mu uległość, że to całkiem przyjemne móc powierzyć całego siebie drugiej osobie i że można odnaleźć rozkosz we własnej niemocy. Dawał więc - swoje ciemne oczy wpatrzone w Crowa z uwielbieniem i skórę w której mógł zatopić swoje zęby, pąsowiejącą pod jego paznokciami. Dawał swoją łagodność, kiedy wędrował dłonią na jego kark, niemo błagając, by zatrzymał się jeszcze, by pocałował go raz jeszcze, zanim gorącymi ustami wyznaczy ślad na jego ciele.
Czuł, jak chłopak na nowo rozpala w nim ogień, który dopiero co udało im się ugasić, jak cały zaczyna drżeć, prosząc o więcej, i więcej. Dlatego ze zdziwieniem przyjął tę nagłą zamianę miejsc, ale nie skomentował tego w żaden sposób. Jedynie uda przywarły mocniej do jego bioder.
— O obie te rzeczy — wyszeptał rozgorączkowany, ujmując dłoń Crowa, a następnie przytulił ją do swojego rozpalonego policzka i pocałował ją w miejscu, w którym zaczyna się kciuk i niżej, wzdłuż nadgarstka naznaczonego chropowatością blizn. Wyrozumiale i czule, bez żadnych słów, które - gdyby nie okoliczności - z ust Perseusa paść powinny. Pochylił się nad nim i wsunął palce w jego włosy, obsypał pocałunkami jego czoło, łuk brwiowy i kość jarzmową, zanim zdecydował się musnąć wargami jego usta; jednocześnie zaczepnie i ostrożnie — Zjedz ze mną kolację i śniadanie.
Przywarł do niego ustami. Gwałtownie i mocno, jakby obawiał się, że miałby być to ich ostatni pocałunek. Wolna dłoń znalazła się na tatuażu z czarną wiedźmą, przypadkiem zakrywając słowo "wiedźma", co sprawiło, że uśmiechnął się pod nosem z nowego przekazu. Nie trwało to jednak długo, bowiem ręka rozpoczęła opieszałą wędrówkę w dół, na jego brzuch, prześlizgnęła się obok pępka i zwolniła, choć nie przestała schodzić niżej.
— A ty? — zatrzymał się — Masz ochotę na więcej?
Perseusa nie trzeba było pytać. Nie dało się ukryć, że każda komórka jego ciała płonęła.
![[Obrazek: 2eLtgy5.png]](https://secretsoflondon.pl/imgproxy.php?id=2eLtgy5.png)
if i can't find peace, give me a bitter glory