18.03.2024, 11:52 ✶
- Uważaj na słowa, bo poprawię z drugiej strony - odpyskował, rzucając mu wściekłe spojrzenie. Porównanie Aidana to wulkanu było dość trafne, chociaż bardziej adekwatne byłoby do bomby. Bo Parkinson miał krótki lont, odpalał się błyskawicznie ale tak samo po eksplozji błyskawicznie się uspokajał. A przynajmniej tak było zazwyczaj. Wszedł głębiej, gdy tylko Malfoy poszedł się obmyć, wcześniej zamykając drzwi. Nogą, z trzaskiem. Jeszcze mu wstydu narobi przy sąsiadach. A żeby tak jakaś stara raszpla z piątki obok potem mu zrobiła kurwa awanturę za to, że drzwiami trzaska. Dupek.
Aidan przetarł twarz dłonią i dopiero teraz rozejrzał się po mieszkaniu. Regina zmienił to i owo, ale jakoś nie porwał go ten nowobogacki wystrój. Widać było, że sra pieniędzmi i podciera się złotym papierem na diamentowym tronie. I pewnie by był zazdrosny gdyby nie fakt, że wiedział doskonale, że to nie były jego pieniądze, a jego starego. On sam od swojego nie przyjąłby złamanego knuta, nawet jeśli staruszkowi by się odwidziało i nagle postanowił go wesprzeć finansowo. Prędzej poprosiłby Victorię, jakby czegoś potrzebował.
- Nie. Była zbyt zajęta bronieniem się przed pierdolonym dziennikarzem, który napadł ją pod sklepem - przeszedł do salonu. Nawet się powstrzymał przed rzuceniem mu wkurwionego spojrzenia. Niech się boi, on nie miał zamiaru go już więcej dotykać. Co nie znaczyło, że mu przeszło. Opadł ciężko na kanapę, tak jakby był u siebie. Wywalił nogi na stolik i prychnął. - Idź się popłacz, kurwa. Należało ci się, nawet jeśli to był jej pomysł. Wiesz dobrze, że ktoś musi być od niej mądrzejszy.
Nie czuł się winny - Renigald powinien był dostać w pysk już dawno, dawno temu. Chociażby za sam wygląd, a w drugiej kolejności za zachowanie. Chuj z tym, że go lubił i byli rodziną - on sam nie raz i nie dwa dostawał w mordę za to, że mu się należało. Tak to działało w jego świecie. Żadnego przepraszam, wybacz czy pocałuj mnie w dupę. Teraz też blondyn nie miał na co liczyć.
- Masz to odkręcić, Regina, bo ten wasz pokurwiony plan wymknął się spod kontroli - powiedział ostro, zaplatając dłonie za głową. Przynajmniej był w takiej odległości, że nie mógł mu już nic zrobić. Chyba że czymś rzucić, ale na to się chyba nie zapowiadało. - Nie wiem jak, ale jak najszybciej. Co wam w ogóle do głowy strzeliło?
Niby mówił, że to był jej pomysł, ale Aidan nie do końca w to wierzył. Malfoy był kłamcą i to jednym z lepszych - potrafił tak odwrócić kota ogonem, że zawsze wychodziło na jego. Brał poprawkę na absolutnie każde jego słowo. Czasem to było przydatne, ale czasem doprowadzało go do furii, bo nigdy nie wiedział, czy to co kuzyn mówi miało jakiekolwiek pokrycie w rzeczywistości.
Aidan przetarł twarz dłonią i dopiero teraz rozejrzał się po mieszkaniu. Regina zmienił to i owo, ale jakoś nie porwał go ten nowobogacki wystrój. Widać było, że sra pieniędzmi i podciera się złotym papierem na diamentowym tronie. I pewnie by był zazdrosny gdyby nie fakt, że wiedział doskonale, że to nie były jego pieniądze, a jego starego. On sam od swojego nie przyjąłby złamanego knuta, nawet jeśli staruszkowi by się odwidziało i nagle postanowił go wesprzeć finansowo. Prędzej poprosiłby Victorię, jakby czegoś potrzebował.
- Nie. Była zbyt zajęta bronieniem się przed pierdolonym dziennikarzem, który napadł ją pod sklepem - przeszedł do salonu. Nawet się powstrzymał przed rzuceniem mu wkurwionego spojrzenia. Niech się boi, on nie miał zamiaru go już więcej dotykać. Co nie znaczyło, że mu przeszło. Opadł ciężko na kanapę, tak jakby był u siebie. Wywalił nogi na stolik i prychnął. - Idź się popłacz, kurwa. Należało ci się, nawet jeśli to był jej pomysł. Wiesz dobrze, że ktoś musi być od niej mądrzejszy.
Nie czuł się winny - Renigald powinien był dostać w pysk już dawno, dawno temu. Chociażby za sam wygląd, a w drugiej kolejności za zachowanie. Chuj z tym, że go lubił i byli rodziną - on sam nie raz i nie dwa dostawał w mordę za to, że mu się należało. Tak to działało w jego świecie. Żadnego przepraszam, wybacz czy pocałuj mnie w dupę. Teraz też blondyn nie miał na co liczyć.
- Masz to odkręcić, Regina, bo ten wasz pokurwiony plan wymknął się spod kontroli - powiedział ostro, zaplatając dłonie za głową. Przynajmniej był w takiej odległości, że nie mógł mu już nic zrobić. Chyba że czymś rzucić, ale na to się chyba nie zapowiadało. - Nie wiem jak, ale jak najszybciej. Co wam w ogóle do głowy strzeliło?
Niby mówił, że to był jej pomysł, ale Aidan nie do końca w to wierzył. Malfoy był kłamcą i to jednym z lepszych - potrafił tak odwrócić kota ogonem, że zawsze wychodziło na jego. Brał poprawkę na absolutnie każde jego słowo. Czasem to było przydatne, ale czasem doprowadzało go do furii, bo nigdy nie wiedział, czy to co kuzyn mówi miało jakiekolwiek pokrycie w rzeczywistości.