18.03.2024, 15:43 ✶
Uśmiech Anthon'ego zmienił się nieznacznie, pogłębił się siatką zmarszczek wokół oczu, dwa milimetry wyżej uniesionymi kącikami ust. Ledwie widocznie, co z pewnością umknęłoby wielu, ale nie czujnemu obserwatorowi, którego dotychczasowa praca polegała między innymi na czytaniu ludzi. Jego przełożony doskonale jednak opanował pozostałe gesty, których można by się spodziewać po kimś, kto zakładał, że jego rozmówca nie będzie wiedział z kim ma do czynienia.
Z drugiej strony, w tym biznesie to informacja właśnie była kluczem i był pewien powód, dla którego niektórzy pozostawali księgowymi, a inni wyruszali w świat, reprezentować magiczną Anglię poza jej granicami. Jakie były ścieżki losu Isaaca? Cóż, zaproszenie obejmowało posiłek, a nie wizytę u wróża.
Skinął ledwie głową w odpowiedzi i ruszył do wyjścia, obaj panowie zdecydowanie byli odprowadzani zaciekawionymi lub zazdrosnymi spojrzeniami. Próżno w tym małym tłumku było szukać obojętności, ale też mało było przychylności dla zaistniałej sytuacji. Biuro wydawało się – zgodnie z obserwacją Isaaca – skostniałe, zupełnie odmienne od Anthony'ego, który zdawał się myślą wykraczać daleko poza jego ciasne ramy. Przynajmniej tak podpowiadało mgliste wspomnienie z neapolitańskiej popijawy.
– Och, dziękuję, dokładamy wszelkich starań, aby nasz wydział był otwarty na inne kultury, również te z Bloku Wschodniego. – z galanteryjnym uśmiechem naciągnął przy wyjściu skórzane rękawiczki. Nie musiał otwierać drzwi, wszak odźwierny charłak tym się zajmował. – Coś tradycyjnego po powrocie do kraju, czy jednak masz podniebienie bardziej skłaniające się ku orientalnym eksperymentom? – zapytał spoglądając na towarzysza zupełnie tak, jakby nie był osobą decydującą w najbliższych dniach o jego być albo nie być w ministerstwie.
Z drugiej strony, w tym biznesie to informacja właśnie była kluczem i był pewien powód, dla którego niektórzy pozostawali księgowymi, a inni wyruszali w świat, reprezentować magiczną Anglię poza jej granicami. Jakie były ścieżki losu Isaaca? Cóż, zaproszenie obejmowało posiłek, a nie wizytę u wróża.
Skinął ledwie głową w odpowiedzi i ruszył do wyjścia, obaj panowie zdecydowanie byli odprowadzani zaciekawionymi lub zazdrosnymi spojrzeniami. Próżno w tym małym tłumku było szukać obojętności, ale też mało było przychylności dla zaistniałej sytuacji. Biuro wydawało się – zgodnie z obserwacją Isaaca – skostniałe, zupełnie odmienne od Anthony'ego, który zdawał się myślą wykraczać daleko poza jego ciasne ramy. Przynajmniej tak podpowiadało mgliste wspomnienie z neapolitańskiej popijawy.
– Och, dziękuję, dokładamy wszelkich starań, aby nasz wydział był otwarty na inne kultury, również te z Bloku Wschodniego. – z galanteryjnym uśmiechem naciągnął przy wyjściu skórzane rękawiczki. Nie musiał otwierać drzwi, wszak odźwierny charłak tym się zajmował. – Coś tradycyjnego po powrocie do kraju, czy jednak masz podniebienie bardziej skłaniające się ku orientalnym eksperymentom? – zapytał spoglądając na towarzysza zupełnie tak, jakby nie był osobą decydującą w najbliższych dniach o jego być albo nie być w ministerstwie.