18.03.2024, 19:34 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 02.08.2024, 08:50 przez Lorraine Malfoy.)
—26/06/1972—
Odpowiedź na ten list z początku czerwca. Lorraine odpisała na wiadomość Ambrosii dzień po spotkaniu z Umbrielem.
Londyn, 26.06.1972
Kochana Rosie,
Ach, myślałaś o mnie, droga przyjaciółko? Miau.
Wybacz, że odpowiadam tak późno, list musiał się zagubić w trakcie przeprowadzki. Wyobraź sobie jednak, że właśnie ślęczę nad transkrypcją pewnej pięknej włoskiej sonaty, próbując wpleść w dobre miejsce zapamiętane ze słuchu urywki... Takiej jednej szwedzkiej kompozycji.
Możesz sobie wyobrazić, że parę dźwięków tej wdzięcznej pioseneczki jest w stanie przywołać wspomnienia prawdziwych erotycznych doznań z Twojego życia?
Dla czegoś takiego warto dać się trochę zbałamucić.
Mimo moich oczywistych ograniczeń (brak pianina, chlip), próbuję jakoś złożyć kilka utworów w całość, żeby to nie było czysto odtwórcze, ale zawierało obietnicę prawdziwego uczucia... Chociaż marna ze mnie kompozytorka, to przynajmniej poskładam te piękne inspiracje z kilkunastu źródeł w jedną serenadę.
Bardzo chciałabym zdążyć ze wszystkim przed Lammas, żeby osłodzić Maeve kolejny sabat - a najlepiej spędzić go tylko w jej towarzystwie, po całym tym niefortunnym zamieszaniu, jakie miało miejsce na Lithcie... - więc uwierz, Twoja wróżba przyszła w doskonałym momencie.
Jak się ma kotek? Jak Ty się dziś miewasz? Może wpadniesz na herbatkę? Zanuciłabym Ci to, co już mam przetranskrybowane - żebym mogła sobie na przykład Ciebie wokół palca owinąć, bo daruj, Rosie, ale wiesz co ja myślę o niektórych osobnikach w Twoim życiu.
P.S. To wcale nie tak, że chciałabym Cię trochę wykorzystać, żebyś zapytała magiczną kulę i karty, co najbardziej wpadłoby Mae w ucho... Chcę też pogłaskać kotka. I porozmawiać, jak zawsze.
Pozdrawiam znad pomazanej atramentem pięciolinii,
Lorrie