19.03.2024, 00:30 ✶
-Hmm… lubię eksperymentować, panie Shafiq. Jestem otwarty na wszystko. Lubię wyzwania… smakowe.- Odpowiedział, nie spuszczając wzroku z mężczyzny i oczywiście podążając razem z nim. - Chociaż nie powiem, ostatnio doszedłem do wniosku, że muszę być bardziej uważny z próbowaniem nowych dań. Zgaga nie jest przyjemna. - Westchnął z lekkim żalem w głosie, kładąc duży nacisk na słowo “uważny”. - Ale zdam się na pana, ten kolejny raz… - Wyciągnął z marynarki paczkę papierosów.
- Papierosa, jak już wyjdziemy? - Zaproponował. Do twarzy miał wiecznie przyklejony lekki uśmiech. Nie była to żadna maska, a odbicie jego charakteru. Na co dzień był po prostu pogodny i wesoły. Zdecydowanie próbował tą pogodą ducha zarazić swoich współpracowników, ale byli na to niestety dość odporni. A przynajmniej na razie.
-A jak mija panu dzień? - Miał nadzieję zapalić jak tylko wydostaną się z budynku.
Prawda była taka, że Isaac był odrobinę zagubiony. Nie wiedział co to wszystko miało znaczyć, i czego Anthony tak naprawdę od niego chce. Nie wydawało mu się, żeby mężczyzna rzeczywiście kazał zajmować mu się tym, co aktualnie robił siedząc przy biurku w Ministerstwie. Ale dlaczego? I po co to wszystko? Był kompletnie nieprzygotowany na to co go czekało i nie miał pojęcia do czego to dzisiejsze spotkanie dąży. Było to po części ekscytujące, ale zarazem również frustrujące, więc pomimo uśmiechu, miał lekko zmarszczone brwi.
- Papierosa, jak już wyjdziemy? - Zaproponował. Do twarzy miał wiecznie przyklejony lekki uśmiech. Nie była to żadna maska, a odbicie jego charakteru. Na co dzień był po prostu pogodny i wesoły. Zdecydowanie próbował tą pogodą ducha zarazić swoich współpracowników, ale byli na to niestety dość odporni. A przynajmniej na razie.
-A jak mija panu dzień? - Miał nadzieję zapalić jak tylko wydostaną się z budynku.
Prawda była taka, że Isaac był odrobinę zagubiony. Nie wiedział co to wszystko miało znaczyć, i czego Anthony tak naprawdę od niego chce. Nie wydawało mu się, żeby mężczyzna rzeczywiście kazał zajmować mu się tym, co aktualnie robił siedząc przy biurku w Ministerstwie. Ale dlaczego? I po co to wszystko? Był kompletnie nieprzygotowany na to co go czekało i nie miał pojęcia do czego to dzisiejsze spotkanie dąży. Było to po części ekscytujące, ale zarazem również frustrujące, więc pomimo uśmiechu, miał lekko zmarszczone brwi.