• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Anglia Inne części Anglii v
« Wstecz 1 2 3 4 5 6 Dalej »
[12.07.1972] Exist for love | Laurent & The Edge

[12.07.1972] Exist for love | Laurent & The Edge
Lukrecja
Are you here looking for love
Or do you love being looked at?
wiek
sława
V
krew
czysta
genetyka
selkie
zawód
magizoolog
Wygląda jak aniołek. Jasnowłosy, wysoki (180cm), niezdrowo chudy blondyn o nieludzko niebieskich jak morze oczach. Zadbany, uczesany, elegancko ubrany i z uśmiechem firmowym numer sześć na ustach. Na prawym uchu nosi jeden kolczyk z perłą.

Laurent Prewett
#7
19.03.2024, 19:00  ✶  

Już myłem się z tobą we śnie, może pora na coś nowego? Pomyślał, ale tego nie powiedział. Nie było mu wszystko jedno, czy zaraz Flynn zacznie sypać przykrymi przytykami, komentarzami, obrazami, ale odniesienie takiego małego zwycięstwa, żeby słyszeć TAKIE słowa były dobrym kierunkiem. Pożądanym, chociaż niekoniecznie w pełni spodziewanym. Fleamont w tresurze z całą pewnością byłby bardziej skomplikowany i trudny od jarczuka, który może ci odgryźć rękę, zmiażdżyć ją i przy tym się nawet zanadto nie wysili. Zacznie biegać z twoją rączką po podwórku i machać ogonem, szczęśliwy, że dostał zabawkę. Coś niemożliwego, nierealnego... ale chodziło o to, żeby nad naturą ludzką jakoś zapanować. A Laurent dobrze nauczył się, że najlepiej nad człowiekiem panuje się, kiedy pokazuje mu się przed oczami coś, co mogłoby mu się spodobać. Co by docenił. Tragiczne było tylko to (a przynajmniej on samego siebie za to obrażał w myślach), że znowu przegrywał z samym sobą walkę o bycie jakkolwiek porządną osobą, żeby nie udowadniać Aydayi Prewett, że ma rację nazywając go kurwą, że w ogóle zrobił jakąś małą gierkę z Fleamontem, którego powinien był zostawić na tamtym piasku i miałby święty spokój. Zamiast tego ten spokój był grzeszny. Grzechu chyba jednak wart, skoro jego ściągnięta dystansem twarz rozjaśniła się od lekkiego uśmiechu i nadała jej niemal niewinny wygląd. Jak prawie zawsze, kiedy unosił kąciki ust. A gdzie była ta niewinność? Cóż, zupełnie jak Flynn - zapiła się i wyrzygała już dawno temu. Pozostał tylko pozór.

- Ta sztuczka czarowania bez różdżki... chyba nigdy się do niej nie przyzwyczaję. - "Nigdy" było słowem, którego należało używać z rozwagą i Laurent to robił. Tutaj było tym malutkim, niepewnym mostem, który w każdym momencie mógł zostać zrujnowany, przecięte liny opuściłyby zbutwiałe deski w dół... ale można było też ten most zreperować. Nigdy nie sądził, że będzie chciał iść w stronę restaurowania czegoś, co powinno umrzeć i zostać zakopane dawno temu. Więc "nigdy", bo nie zamierzał się przyzwyczajać. Bo myślał - przecież nie będzie kolejnego razu. Samooszukiwanie się przecież też było sztuką, a ta dwójka spoglądająca na siebie przez ciemny szkła na nosie mężczyzny opanowała ją aż za dobrze. - Pasują ci. - Nadawały mu wyrazu... złego chłopca, którym przecież był. Tego, przed którym chroniły mamcie swoje córeczki - że zabierze je na drinka, potem zaciągnie do łóżka i... tyle z tego będzie. Nie to, żeby Laurent robił inaczej, ale, zabawna sprawa - takim jak on mamusie chętnie córeczki oddawały. Bo taki grzeczny, bo taki ułożony. Kiedy teraz o tym myślał to i pomyślał o tym, że był istotą gorszą od Fleamonta Bella. Obrzydliwą. - Gdybyś mi je uszkodził musiałbym ci ściągnąć obrożę. - Można się spodziewać pyskówek, bezpośrednich tekstów, wulgarności, ale jak już się pojawiały to i tak zaskakiwały. Cóż, przynajmniej Flynn zaskakiwać potrafił, a nawet poważyłby się o stwierdzenie, że zaskakiwać lubił. Zaskoczenie w końcu wyrywało człowieka z zastoju emocjonalno-umysłowego. Bardzo klarownie mógł sobie wyobrazić Flynna w akcie takim jak ten. Tylko czy to nie było zupełnie niepoprawne, kiedy myślisz o tym, że ktoś, kto go kocha czeka gdzieś tam na niego..? Kogo on chyba też kochał. Chyba - w końcu kochał również (z jakiegoś powodu) tamtą upodloną wiedźmę. Ciekawe, czy jego obecny partner (o ile dobrze pamiętał z tamtego dziwnego wydarzenia to był partner) jest też takim... chyba ten cały cyrk był dziwny i pełen niebezpiecznych ludzi. Choć przecież elaine była kochana. Kusiło go, żeby zapytać, ale chyba nie chciał prowokować czegokolwiek, co mogłoby razem z tym nastąpić. I jakże egoistycznie - nie chciał sobie psuć poranka. Tylko że w zasadzie Flynn sam zagaił. Jak to mawiają: muszę, albo się uduszę. A wolał być duszony dłońmi Flynna niż własną ciekawością.

- Masz ochotę na filozoficzne dysputy? - W zasadzie to nadawałby się do takich - że Flynn. Miał w głowie więcej, niż chciał pokazywać światu z jakiegoś powodu. - Czy może mam ci znaleźć, gdzie twój dom. Albo powiedzieć, że wspominałeś, że masz nowego partnera, więc dom tam, gdzie serce twe? - A może w ogóle powinien się tym bardzo przejmować? Starał się uzbroić na ten poranek, przygotować mentalnie. Zdecydowanie lepiej mu szło wtedy zachowania spokoju, a tutaj - odcięcie się, gdy nie wiedział, czego się po nim spodziewać. Ale ciężko nie mieć lepszego humoru, kiedy ktoś patrzy na ciebie w taki sposób, w jaki robił to teraz Fleamont. - Migotku, przygotuj dla Crowa śniadanie i herbatę. - Skrzat pojawił się na blacie kuchni i naczynia zaraz zaczęły fruwać poruszone jego magią. - Mam tylko cygara. - Owszem, Laurent nie miał niczego wspólnego z fajkami. Przynajmniej obecnie. Kiedy kręcił się po Nocturnie czasem podkradał fajki różnym osobistościom. W rytuale palenia było coś kojącego. Z tym, że potem musiał machać różdżką na prawo i lewo, bo prawie płakał od tego smrodu palonego tytoniu, kiedy trzeźwiał za bardzo. - Nie możesz. - Po co w ogóle pyta... Rozbawienie odmalowało się na jego facjacie, kiedy przesunął się do barku, gdzie leżała mała kasetka z cygarami - o ile odpowiadały Flynnowi. Wrócił do niego. Nie, nie mówił poważnie o tym, że nie może, ale też jego ton głosu brzmiał całkiem poważnie w kontraście do jego mimiki na tę chwilę. - To całkiem tragiczne, że nawet kiedy masz dla kogo o siebie dbać - po prostu się niszczysz. - Stanął przed nim i wyciągnął kasetkę z cygarem w jego kierunku. Chyba nie potrzebował pomocy z podcinaniem go i odpalaniem..? - Jak chcesz palić to na zewnątrz. - Śmieszna sprawa, bo tego poranka sam był gotów prosić Flynna o fajki.



○ • ○
his voice could calm the oceans.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Laurent Prewett (15656), The Edge (12425)




Wiadomości w tym wątku
[12.07.1972] Exist for love | Laurent & The Edge - przez Laurent Prewett - 15.03.2024, 01:19
RE: [12.07.1972] Exist for love | Laurent & The Edge - przez The Edge - 17.03.2024, 15:31
RE: [12.07.1972] Exist for love | Laurent & The Edge - przez Laurent Prewett - 17.03.2024, 17:23
RE: [12.07.1972] Exist for love | Laurent & The Edge - przez The Edge - 17.03.2024, 19:12
RE: [12.07.1972] Exist for love | Laurent & The Edge - przez Laurent Prewett - 17.03.2024, 19:59
RE: [12.07.1972] Exist for love | Laurent & The Edge - przez The Edge - 19.03.2024, 18:05
RE: [12.07.1972] Exist for love | Laurent & The Edge - przez Laurent Prewett - 19.03.2024, 19:00
RE: [12.07.1972] Exist for love | Laurent & The Edge - przez The Edge - 20.03.2024, 08:40
RE: [12.07.1972] Exist for love | Laurent & The Edge - przez Laurent Prewett - 20.03.2024, 09:56
RE: [12.07.1972] Exist for love | Laurent & The Edge - przez The Edge - 25.03.2024, 00:19
RE: [12.07.1972] Exist for love | Laurent & The Edge - przez Laurent Prewett - 25.03.2024, 19:29
RE: [12.07.1972] Exist for love | Laurent & The Edge - przez The Edge - 28.03.2024, 17:54
RE: [12.07.1972] Exist for love | Laurent & The Edge - przez Laurent Prewett - 28.03.2024, 23:41
RE: [12.07.1972] Exist for love | Laurent & The Edge - przez The Edge - 31.03.2024, 19:22
RE: [12.07.1972] Exist for love | Laurent & The Edge - przez Laurent Prewett - 31.03.2024, 22:42
RE: [12.07.1972] Exist for love | Laurent & The Edge - przez The Edge - 02.04.2024, 10:01
RE: [12.07.1972] Exist for love | Laurent & The Edge - przez Laurent Prewett - 02.04.2024, 16:01
RE: [12.07.1972] Exist for love | Laurent & The Edge - przez The Edge - 03.04.2024, 00:19
RE: [12.07.1972] Exist for love | Laurent & The Edge - przez Laurent Prewett - 03.04.2024, 10:55
RE: [12.07.1972] Exist for love | Laurent & The Edge - przez The Edge - 08.04.2024, 12:17
RE: [12.07.1972] Exist for love | Laurent & The Edge - przez Laurent Prewett - 08.04.2024, 14:18
RE: [12.07.1972] Exist for love | Laurent & The Edge - przez The Edge - 08.04.2024, 18:53
RE: [12.07.1972] Exist for love | Laurent & The Edge - przez Laurent Prewett - 09.04.2024, 00:18
RE: [12.07.1972] Exist for love | Laurent & The Edge - przez The Edge - 11.04.2024, 17:58
RE: [12.07.1972] Exist for love | Laurent & The Edge - przez Laurent Prewett - 11.04.2024, 23:17
RE: [12.07.1972] Exist for love | Laurent & The Edge - przez The Edge - 12.04.2024, 18:39
RE: [12.07.1972] Exist for love | Laurent & The Edge - przez Laurent Prewett - 12.04.2024, 19:36
RE: [12.07.1972] Exist for love | Laurent & The Edge - przez The Edge - 12.04.2024, 20:39
RE: [12.07.1972] Exist for love | Laurent & The Edge - przez Laurent Prewett - 12.04.2024, 23:32
RE: [12.07.1972] Exist for love | Laurent & The Edge - przez The Edge - 13.04.2024, 02:01
RE: [12.07.1972] Exist for love | Laurent & The Edge - przez Laurent Prewett - 13.04.2024, 08:55
RE: [12.07.1972] Exist for love | Laurent & The Edge - przez The Edge - 13.04.2024, 10:36
RE: [12.07.1972] Exist for love | Laurent & The Edge - przez Laurent Prewett - 13.04.2024, 11:31
RE: [12.07.1972] Exist for love | Laurent & The Edge - przez The Edge - 15.04.2024, 03:29
RE: [12.07.1972] Exist for love | Laurent & The Edge - przez Laurent Prewett - 15.04.2024, 11:09
RE: [12.07.1972] Exist for love | Laurent & The Edge - przez The Edge - 16.04.2024, 23:28
RE: [12.07.1972] Exist for love | Laurent & The Edge - przez Laurent Prewett - 17.04.2024, 00:43

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa