19.03.2024, 21:58 ✶
Oczywistym było, że nie oczekiwałem odpowiednich odpowiedzi, raczej odpowiednich uczynków w tym przypadku. Zakładałem również, że wcale nie będzie łatwo z moja siostrą, bo nawet ze mną samym nie było łatwo, a oboje byliśmy siebie warci, więc obstawiałem, że to jedna z pierwszych rozmów, które będę miał okazję z nią przeprowadzić. Miałem przy tym przeogromną nadzieję, że zakończy się na rozmowach, a nie legendarnych bójkach ze starszą siostrą. Trochę z tego wyrośliśmy, ale kto wie...? Lepiej niech uważa, bo teraz miałem parę ostrych kłów w repertuarze. Nie zamierzałem ich używać, ale jednak... było to zabawne? Ech, chyba raczej nie.
- O to chodzi, że wcale nie jesteś ogarnięta. Udajesz, że jesteś ogarnięta, ale wcale nie jesteś - stwierdziłem z lekkim wyrzutem, ale w dobrej wierze. Patrzyłem na nią zatroskany, bo chociaż była śliczna, to miała te paskudne limo... Właściwie to pół twarzy rozpieprzone raną. Od rana waliła alkohol. Nie sypiała dobrze, co też odciskało piętno na jej twarzy. W dodatku za każdym razem widziałem ją z innym facetem... Inni widzieli ją z różnymi facetami. Nie powinno tak być. - Znam cię, Ger. Nie wciskaj mi kitów. Jest z tobą źle i... po prostu nie chcę, nie mogę ci pozwolić się staczać dalej. Powiedz mi, co ci siedzi na duszy...? Nie musisz być z tym sama. Pomogę ci, a jeśli będzie trzeba, to też mamy Kim. Możesz jej zaufać, podobnie jak mi - zauważyłem, właściwie zaoferowałem swoją pomoc. Byliśmy oboje Yaxleyątkami.
- A co mam na myśli...? Spójrz chociażby w lustro. Wciąż jesteś przemęczona. Nie sypiasz regularnie. Nadużywasz alkoholu. Sypiasz z jakimiś przypadkowymi facetami. Chyba mi nie powiesz, że to znajduje się pod etykietą jest dobrze? - zapytałem ją. To nie było łatwe. Zdawałem sobie z tego sprawę, że może też się wzbraniała przed rozmową o tym, a może nawet przed przyznaniem się do tego, ale właśnie tu przylazłem i jak ta pijawka wgryzałem się w jej duszę by wyssać tę depresję za wszelką cenę. - Co ci się stało w twarz? Nie opowiadałaś mi o tym... - zauważyłem, pochylając się nieco by lepiej widzieć jej twarz. Minę miałem poważną, skupioną. Te jakiekolwiek oznaki żartowanka poszły sobie, może w daleki, głęboki las.
- O to chodzi, że wcale nie jesteś ogarnięta. Udajesz, że jesteś ogarnięta, ale wcale nie jesteś - stwierdziłem z lekkim wyrzutem, ale w dobrej wierze. Patrzyłem na nią zatroskany, bo chociaż była śliczna, to miała te paskudne limo... Właściwie to pół twarzy rozpieprzone raną. Od rana waliła alkohol. Nie sypiała dobrze, co też odciskało piętno na jej twarzy. W dodatku za każdym razem widziałem ją z innym facetem... Inni widzieli ją z różnymi facetami. Nie powinno tak być. - Znam cię, Ger. Nie wciskaj mi kitów. Jest z tobą źle i... po prostu nie chcę, nie mogę ci pozwolić się staczać dalej. Powiedz mi, co ci siedzi na duszy...? Nie musisz być z tym sama. Pomogę ci, a jeśli będzie trzeba, to też mamy Kim. Możesz jej zaufać, podobnie jak mi - zauważyłem, właściwie zaoferowałem swoją pomoc. Byliśmy oboje Yaxleyątkami.
- A co mam na myśli...? Spójrz chociażby w lustro. Wciąż jesteś przemęczona. Nie sypiasz regularnie. Nadużywasz alkoholu. Sypiasz z jakimiś przypadkowymi facetami. Chyba mi nie powiesz, że to znajduje się pod etykietą jest dobrze? - zapytałem ją. To nie było łatwe. Zdawałem sobie z tego sprawę, że może też się wzbraniała przed rozmową o tym, a może nawet przed przyznaniem się do tego, ale właśnie tu przylazłem i jak ta pijawka wgryzałem się w jej duszę by wyssać tę depresję za wszelką cenę. - Co ci się stało w twarz? Nie opowiadałaś mi o tym... - zauważyłem, pochylając się nieco by lepiej widzieć jej twarz. Minę miałem poważną, skupioną. Te jakiekolwiek oznaki żartowanka poszły sobie, może w daleki, głęboki las.