19.03.2024, 22:05 ✶
Łał, dziewczyna... Mówiła dalej z sensem utrzymując pijacką logikę złotych myśli, które mimo wszystko były prawdziwe, aż nie mógł zaprzeczyć. Czy to był znak od losu, trochę tak to czytał. Czy chciał więcej? Tak, chciał, chciał zdecydowanie więcej i już nie raz jego myśli poszły paskudnym torem okropnych działań, aby to zdobyć. Na razie na myślach poprzestawał.
Chyba wolałby czaszki niż drogie kamienie. Czaszek nie jest żal łamać i dodawać do eliksirów, a takie kamienie, już trochę średnio. Serduszko by mu pękło gdy by takie kamienie niszczył, zamiast sprzedać i zarobić na leki, czynsz, czy wycieczkę, na cokolwiek.
-Nie, nie palę.-może i czasami pachniał papierosami, ale to było albo przez zapachy w kawiarni albo prze Morpheusa, co palił, jak smok.
Próbował jeszcze jakoś ich wytłumaczyć, chcąc czerpać jakąś przyjemność z ich wycieczki, a nie tylko zmartwienia czy na pewno nikt ich nie przyłapie na kradzieży. Jeśli zwrócą ją w dobrym stanie, na dobre miejsce, to tylko po paliwie ktoś zobaczy, że coś nie gra. Dziewczyna przyklepała pomysł, a jego duch nie był ani odrobinę spokojny. Mimo tego wszedł na łódkę, licząc, że nagle nie wypadnie zza winka dziesięciu policjantów, nie złapią ich za fraki i nie zamknął w areszcie. To by było niefortunne, patrząc na to, że zaraz pełnia. Wyjdzie z aresztu, żeby do niego zaraz wrócić, to niech już go tam zostawią dla świętego spokoju.
Zrezygnowany popatrzył na oddalający się z każdą chwilą brzeg, ufając, że dziewczyna wie co ro... nie, nie wie co robi.
-Tak, powinniśmy, ale... teraz chyba za późno na to.-popatrzył na rower wodny. Gdyby wskoczyli do wody i do niego popłynę... Nie, ona nie umie pływać. Nigdzie nie popłyną, pójdą prosto na dno. Spojrzał na nią martwym wzrokiem. Przeniósł wzrok na krawędź łódki. Spojrzał na brzeg. Westchnął cicho, przymykając oczy, a gdy je otworzył patrzył się na dziewczynę.
-Pożycz mi różdżkę.-poprosił ją, licząc, że dziewczyna się zgodzi, albo że w ogóle ma przy sobie różdżkę.
Chyba wolałby czaszki niż drogie kamienie. Czaszek nie jest żal łamać i dodawać do eliksirów, a takie kamienie, już trochę średnio. Serduszko by mu pękło gdy by takie kamienie niszczył, zamiast sprzedać i zarobić na leki, czynsz, czy wycieczkę, na cokolwiek.
-Nie, nie palę.-może i czasami pachniał papierosami, ale to było albo przez zapachy w kawiarni albo prze Morpheusa, co palił, jak smok.
Próbował jeszcze jakoś ich wytłumaczyć, chcąc czerpać jakąś przyjemność z ich wycieczki, a nie tylko zmartwienia czy na pewno nikt ich nie przyłapie na kradzieży. Jeśli zwrócą ją w dobrym stanie, na dobre miejsce, to tylko po paliwie ktoś zobaczy, że coś nie gra. Dziewczyna przyklepała pomysł, a jego duch nie był ani odrobinę spokojny. Mimo tego wszedł na łódkę, licząc, że nagle nie wypadnie zza winka dziesięciu policjantów, nie złapią ich za fraki i nie zamknął w areszcie. To by było niefortunne, patrząc na to, że zaraz pełnia. Wyjdzie z aresztu, żeby do niego zaraz wrócić, to niech już go tam zostawią dla świętego spokoju.
Zrezygnowany popatrzył na oddalający się z każdą chwilą brzeg, ufając, że dziewczyna wie co ro... nie, nie wie co robi.
-Tak, powinniśmy, ale... teraz chyba za późno na to.-popatrzył na rower wodny. Gdyby wskoczyli do wody i do niego popłynę... Nie, ona nie umie pływać. Nigdzie nie popłyną, pójdą prosto na dno. Spojrzał na nią martwym wzrokiem. Przeniósł wzrok na krawędź łódki. Spojrzał na brzeg. Westchnął cicho, przymykając oczy, a gdy je otworzył patrzył się na dziewczynę.
-Pożycz mi różdżkę.-poprosił ją, licząc, że dziewczyna się zgodzi, albo że w ogóle ma przy sobie różdżkę.