Sumy zbliżały się wielkimi krokami. Nie, żeby jakoś specjalnie się tym przejmowała. Nigdy nie zależało jej na wybitnych ocenach, bo do niczego ich nie potrzebowała. Były przedmioty, na których lubiła udowadniać swoją wiedzę zbierając same powyżej oczekiwań, ale należały do znacznej mniejszości. Wiedziała, że poradzi sobie na testach, bez mniejszego problemu, nauka bowiem szła jej bardzo lekko.
Jednym z nielicznych przedmiotów, który był dla niej istotny była transmutacja. Już na pierwszym roku zakochała się w tej dziedzinie magii. Przekształcanie przedmiotów w inne, czy to nie był prawdziwy, magiczny cud! No i jeszcze trafiła na informacje o animagach, bardzo marzyła o tym, aby stać się jednym z nich. Czuła, że jak tak dalej pójdzie, to to marzenie spełni się prędzej czy później.
Nie ukrywała przed nikim tego, że jest biegła w tej dziedzinie magii. Nie miała również problemu z tym, żeby komuś wytłumaczyć na czym to polegało, chociaż chęci mogły nie wystarczyć, a cierpliwości nieco jej brakowało. Nie należała do najlepszych nauczycieli, jednak postanowiła spróbować, bo przecież nic złego nie mogło się stać z tego powodu.
Biegła korytarzem, żeby zdążyć na umówioną godzinę, zaliczyła w między czasie trening quidditcha, więc trochę czasu udało jej się spędzić na świeżym powietrzu, w lewej dłoni miała miotłę, starała się nią nie uderzyć żadnego z mijanych uczniów.
Wbiegła do sali niczym huragan. Rzuciła miotłę na wejściu, jakby nigdy nic. - Jestem! - Krzyknęła zziajana, włosy miała rozwiane, kok, którego sobie stworzyła przed treningiem został naznaczony przez wiatr, przez co połowa włosów z niego wypadła. Policzki miała rumiane, ze zmęczenia, ale nie tylko, udało jej się już uzyskać nieco letnich kolorów dzięki słońcu, które ostatnio świeciło bardzo intensywnie. - Gotowy? - Nie widziała w nim entuzjazmu, ale za chwilę to się zmieni. Wyglądała zwyczajnie, jak typowy gracz quidditcha.