— Nie mam pojęcia, jeżeli tak to po raz pierwszy dał po sobie poznać, że umie angielski.
Była równie zaskoczona, co Brenna, bo jej kompan nigdy nie zareagował w taki sposób na to, co do niego mówiła. A mówiła sporo, bo i traktowała go, jako swojego dobrego przyjaciela, któremu można się wygadać i nie będzie oceniał.
Cymbał nic sobie nie robiąc ze zdziwienia kobiet, nachylił się w stronę dłoni Brenny. Dokładnie obwąchał jej palce, po czym podstawił grzbiet pod jej opuszki. Chwytny ogon owinął się dookoła nadgarstka brygadzistki i przysunął jej rękę bliżej, dając do zrozumienia, iż życzy sobie być głaskanym.
Regina na chwilę oniemiała. Zamrugała kilka razy, bo zdawało jej się, że to, co widzi, jest jakimś wymysłem zmęczonej głowy.
— Hm, przysięgam, że po raz pierwszy widzę u niego takie zachowania. — z coraz większym rozbawieniem patrzyła na łaszącego się smoczognika. — Bez włosów zdecydowanie mogłabym cię oskarżyć o czarnoksięstwo, ale myślę, że prędzej Cymbał zamęczy cię na śmierć pieszczotami, niż cię podpali.
Co prawda nie była tego pewna w stu procentach, ale w osiemdziesięciu już tak. A o gadulstwo można było posądzić je obie, chociaż Regina w odróżnieniu od panny Longbottom gadała dużo na swoje ulubione tematy i zdecydowanie nie potrafiła udawać zainteresowanej, gdy dany temat był dla niej nieciekawy.
— Zresztą, co za czarnoksiężnik pachnie pączkami? Chyba tylko taki, który specjalnie psuje swoje własne wypieki. — pokręciła głową, bo myśl o czarodzieju chcącym podbić świat złymi wypiekami była co najmniej szalona i zabawna, po czym zwróciła się do pupila. — Wystarczy tego, kochany.
Drugą ręką sięgnęła do ogona smoczognika, który nadal był owinięty dookoła nadgarstka Brenny i delikatnie go odplątała. Dzięki temu mogła przenieść Cymbała na ramię, skąd ten prześmignął za jej kołnierz i tam się skrył, cicho pomrukując.
— Pomóc? Niekoniecznie, bywałam kilka razy w Londynie na przestrzeni tych paru lat, ale teraz… Teraz pewnie zostanę na dłużej. Wspomniałaś o kawie i pączkach, więc pewnie jako magiczna policjantka wiesz, gdzie można wypić najlepszą kawę i zjeść najsmaczniejsze pączki? Może nawet poddamy testowi twoje twierdzenie, że Cymbał przepada za słodkościami.
Zawiesiła ton, by dać pannie Longbottom do zrozumienia, że nie wprost, ale zaprasza ją na wspomnianą kawę. Jednak ze względu na to, że Regina należała do osób nieco niewprawionych w międzyludzkie interakcje, to dodała.
— O ile nie jesteś na patrolu lub nie idziesz przesłuchać pączkowego czarnoksiężnika, to chociaż kawą odwdzięczę się za brak mandatu i przeproszę za zepsutą marynarkę.