20.03.2024, 02:12 ✶
Stanley mógł sobie mieć już na karku lat 26, a nie 14, ale wciąż był w jej oczach trochę tym samym chłopcem, którego poznała na weselu Hadesa i Persephony. Mógł być wyższy, mieć w zanadrzu o wiele zmyślniejsze zaklęcia niż głupie expeliarmus i ogólnie wykazywać się większą zaradnością w życiu, ale nie zmieniała to tego, że bardzo nie podobało jej się, kiedy ktoś obrażał go w jej obecności. Z resztą, to też nie było tak, że rzucała się właśnie niczym lwica w obronie Borgina, bo zapodziewanie różdżki, to chyba było w przypadku McKinnonów genetyczne - Ambrosia przed Hadesem stała z gołymi rękoma, wybierając sobie chyba najgorszą możliwą linię obrony.
Ale pewnie gdyby nawet różdżkę teraz w palcach ściskała, to ociągałaby się przed użyciem jej. Bo, jakaś jej część mimowolnie wzbraniała się przed tym, żeby na poważnie mu się postawić. Bo był jej bratem. Bo przecież nie pierwszy raz się przepychali między sobą, robili krzywdę i obrzucali nieprzyjemnymi słowami. Nie pierwszy raz ją popchnął; raz, a potem też i drugi, upewniając się że zrobi to mocniej, chcąc wytrącić ją z równowagi. A ona wbrew pozorom nie potrzebowała wiele, żeby się przewrócić i wyładować na podłodze.
Dobra, gdzie ta różdżka.
Sapnęła, rozzłoszczona, połykając w tym wszystkim kolejne słowa, które cisnęły jej się teraz na usta, a które były tylko powtórką tego, co już zdążyło się przez ostatnie dziesięć minut przewinąć między ścianami Ataraxii. Pewnie nawet przyklasnęłaby płomiennej przemowie Stanleya jakoś bardziej, bo mądrze gadał - pewnie by jej się łezka trochę w oku zakręciła z tego wzruszenia, gdyby już nie płakała - ale zajęta była wstawaniem i klepaniem się po kieszeniach w poszukiwaniu różdżki. Spódnica jednak nie skrywała żadnych tajemnic i nadziei na opanowanie szarżującego Hadesa. Co jednak miała pod ręką to kulę, która sobie elegancko leżała na stoliku. Dlatego też złapała za nią, zamachnęła się i rzuciła celując w brata, modląc się trochę w duchu, żeby trafiła.
Odkryj wiadomość pozafabularną
Ale pewnie gdyby nawet różdżkę teraz w palcach ściskała, to ociągałaby się przed użyciem jej. Bo, jakaś jej część mimowolnie wzbraniała się przed tym, żeby na poważnie mu się postawić. Bo był jej bratem. Bo przecież nie pierwszy raz się przepychali między sobą, robili krzywdę i obrzucali nieprzyjemnymi słowami. Nie pierwszy raz ją popchnął; raz, a potem też i drugi, upewniając się że zrobi to mocniej, chcąc wytrącić ją z równowagi. A ona wbrew pozorom nie potrzebowała wiele, żeby się przewrócić i wyładować na podłodze.
Dobra, gdzie ta różdżka.
Sapnęła, rozzłoszczona, połykając w tym wszystkim kolejne słowa, które cisnęły jej się teraz na usta, a które były tylko powtórką tego, co już zdążyło się przez ostatnie dziesięć minut przewinąć między ścianami Ataraxii. Pewnie nawet przyklasnęłaby płomiennej przemowie Stanleya jakoś bardziej, bo mądrze gadał - pewnie by jej się łezka trochę w oku zakręciła z tego wzruszenia, gdyby już nie płakała - ale zajęta była wstawaniem i klepaniem się po kieszeniach w poszukiwaniu różdżki. Spódnica jednak nie skrywała żadnych tajemnic i nadziei na opanowanie szarżującego Hadesa. Co jednak miała pod ręką to kulę, która sobie elegancko leżała na stoliku. Dlatego też złapała za nią, zamachnęła się i rzuciła celując w brata, modląc się trochę w duchu, żeby trafiła.
kostka offtopowa mówi że nie mam różdżki, ale mam moc kryształowej kuli, pilnujcie się
czy trafię?
Rzut O 1d100 - 25
Akcja nieudana
Akcja nieudana
Rzut O 1d100 - 44
Akcja nieudana
Akcja nieudana
czy trafię?
Rzut TakNie 1d2 - 2
Nie
Nie
she was a gentle
sort of horror
sort of horror