• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Anglia Inne części Anglii v
« Wstecz 1 2 3 4 5 6 Dalej »
[12.07.1972] Exist for love | Laurent & The Edge

[12.07.1972] Exist for love | Laurent & The Edge
Lukrecja
Are you here looking for love
Or do you love being looked at?
wiek
sława
V
krew
czysta
genetyka
selkie
zawód
magizoolog
Wygląda jak aniołek. Jasnowłosy, wysoki (180cm), niezdrowo chudy blondyn o nieludzko niebieskich jak morze oczach. Zadbany, uczesany, elegancko ubrany i z uśmiechem firmowym numer sześć na ustach. Na prawym uchu nosi jeden kolczyk z perłą.

Laurent Prewett
#9
20.03.2024, 09:56  ✶  

Lubił tę grę. Grę, w której mogło nie być ani wygranych, ani przegranych. Mogło, bo on czuł się wygranym już na samym jej rozpoczęciu. Sam fakt podjęcia jej budził do życia. Stawka? Najtańsza na świecie, bo przecież mimo wczorajszych pyskówek, mimo hardych słów, że dla Fleamonta to zdecydowanie za wysokie progi to wcale takimi nie były. Wręcz przeciwnie, przecież to była kwestia wyciągnięcia ręki. Więc gra trwała. Podjęta tak szybko i pewnie, że to było wręcz odświeżające. Brak złudzeń, brak fałszywych anonsów, że przecież nigdy nie dotknęłoby się mężczyzny, no bo jak tak można? Zgrabnie i zręcznie, chociaż topornie w tych przekomarzaniach. Zbyt łatwo ta partia rozganiała kiepski nastrój i za łatwo zamazywała wczorajsze wrażenie. Ono wróci, oczywiście, uderzy w nich obu, wystarczy tylko wstać od tego stolika. Pokera? Nie, prędzej blackjacka, w którym każdy liczył swoje karty. Miłość była w tym wszystkim ulotnym ptakiem, ale Królowa Kier nie grała w tym rozdaniu. Sprawy sercowe zostawione były pewnie na tamtej plaży, albo rozmyły się w morzu. Flynn wypluł ją wraz z morską wodą, a Laurent się jej po prostu nie nałykał. Nie, wróć... nałykał. I zakrztusił równie mocno, że ścisnęła serce palcami agonii. Mawiali, że to dawno temu, więc nieprawda. W istocie - nie mogła to być prawda, skoro teraz uskuteczniał cyrk, żeby być adorowanym przez skacowanego cyrkowca. Gorsze samopoczucie z tego faktu przyjdzie dopiero później. Teraz czuł muśnięcia na swojej skórze, chociaż nikt go nie dotykał fizycznie. Jeszcze. Jeszcze trochę i będzie chciał się pod tym spojrzeniem wyginać.

- Tak, ściągnąć. Więc zacisnąć mocniej w tym kontekście, Crow. - O, to też go rozbawiło i to bardziej, niż powinno. Pan mądraliński, co to tak lubił obrażać czyjąś inteligencję, a tu proszę bardzo, sam zakręcił się we własnym tańcu. Co prawda niekoniecznie zostało tu celowo użyte słowo mające dwa znaczenia, ale w swojej próżności dodał sobie jeden mały punkcik. Zwycięstwo nad skacowanym ćpunem, brawo Laurent. Jest czym się szczycić. Bardzo wątpił, żeby w ogóle komukolwiek przyznał się, że taka osoba jak on tutaj przyszedł. Przyszedł?! O zgrozo... musiałby się przyznać do tego, jak ekscytująca stała się przez moment władza nad życiem i śmiercią, do tego, jakie to było boskie uczucie i jak mrowiło koniuszki jego palców, że potem wyciągał Flynna z paniką na wargach z wody, że... nie. Oczywiście, że nikomu się nie przyzna, bo komu miałby?

Pojawiło się to przyjemne uczucie w podbrzuszu, pobudzające, liżące rozgrzaną skórę, kosteczka lodu wędrująca po rozpalonym udzie. Banalne, proste słowa. Z pięknym dodatkiem, który sprawił, że prawie zachichotał. Nie z samego prztyczka, który w tym wypadku spłynął po nim jak po kaczce, ale w tym wspaniałym połączeniu jednego z drugim. Jakby Flynn był albo tak pewny siebie, że prawie nic nie może mu zaszkodzić w drodze do celu, a cel nakreślił bardzo wyraźnie, albo to było pragnienie, które po nim zupełnie zejdzie, kiedy tylko stąd wyjdzie. Teraz wyszedł, ale tylko na moment. I teraz to Laurent obejrzał się za nim. Za człowiekiem, którego się bał, ale po wczoraj to... to było coś innego. Coś, czego dawno nie widział, odkąd opuścił Ścieżki całkowicie. Teraz wydawał się niemal bezbronny. Niemal, bo wciąż przypominał czarną panterę, a pieprzenie się z panterą wydawało się kompletnie irracjonalne, niezdrowe i odjechane, szczególnie dla takiego szanującego się panicza jak on.

Owszem, dom był zabezpieczony, szczególnie po tym, jak pan Edward Prewett usłyszał, że ktoś nastawał na życie jego synka. Posiadanie w rodzinie Bulstrode zdolnej Florence też całkiem pomagało. Tym nie mniej nie stanowiło to najwyższego kunsztu dla sprawnego oka Fleamonta. Ktoś taki jak on mógłby tutaj wejść szybko. Za szybko. Łatwy cel, szczególnie, kiedy niby nie było kogo wołać o pomoc. Ten brak możliwości wołania o pomoc był jednak tylko pozorem. W pobliżu znajdowały się dwa zamieszkane budynki - jeden przez jego kuzyna, który miał od ojca przykaz czuwania nad bezpieczeństwem Laurenta i drugi należący do jego pracownika, o zgrozo, imieniem Alexander. Po tym jeszcze taki włamywacz musiał umknąć paszczom tego stworzenia, które leżąc ciągle w tym samym miejscu właśnie śledziło złotymi ślepiami każdy ruch nieznajomego gościa. Z cienia drzew sosnowego zagajnika, który rósł przy wydmach i siłą rzeczy tej części domu ruchy Flynna śledziła też inna istota - bo odziany w szkarłatne pióra feniks. To miejsce było tylko bardzo pozornie puste i samotne.

Słoneczniki kiwały się na wietrze przy płocie oddzielającym posesję od zejścia bezpośrednio na plażę. Róże otwierały swoje płatki zachęcone pierwszymi promieniami słońca, które zaczęły je rozgrzewać. Bladoróżowe begonie kołysały się delikatnie jak w dreszczach. Czyste powietrze, woń kwiatów. A wszystko to zabijane tym, co Laurent sam określiłby jako smród - bo o ile zapach suszonego tytoniu był przyjemny, tak tego spalonego już - okropny.

- Smacznego. - Odezwał się, wychodząc za Migotkiem na taras, który rozstawił śniadanie dla Fleamonta na stoliku tarasu. Angielskie śniadanie - sadzone jajko, tost, kiełbaski, bekon, warzywa. Jak z dzieckiem, co? Tak, jeśli zakładać, że faceci byli wiecznymi dziećmi. Zamieniali po prostu drewniane rycerzyki na większe zabawki. Niewinne ciągnięcia na kucyk na ciągnięcie... Dać mu łóżko, nakarmić, umyć, szybki seks i można było zostać wypuszczonym z domu. Laurent przez moment spoglądał na czarnowłosego, jakby chciał coś powiedzieć. Chciał. Przykro mi.Przykro mi, że ten świat jest okrutny, że zeszpecił ciebie, że dotknął cię tak mocno. Przykro, że czujesz potrzebę takiego niszczenia samego siebie i że boli cię tak mocno, że musisz ten ból przelewać na innych, żeby poczuć się chociaż odrobinę lepiej. Nie powiedział ani jednego słowa. To był niemy monolog zatrzymany w jego spojrzeniu. - Tylko nie jedz za wolno, bo boję się, że moja rozpalona twoim spojrzeniem skóra zdąży ostygnąć i znowu będziesz musiał popracować. - Powiedział zamiast tego wszystkiego, co chciałby powiedzieć, a co pewnie i tak nie miałoby żadnego znaczenia dla samego Flynna. Już się odrobinę wyzłośliwił. Wystarczy.



○ • ○
his voice could calm the oceans.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Laurent Prewett (15656), The Edge (12425)




Wiadomości w tym wątku
[12.07.1972] Exist for love | Laurent & The Edge - przez Laurent Prewett - 15.03.2024, 01:19
RE: [12.07.1972] Exist for love | Laurent & The Edge - przez The Edge - 17.03.2024, 15:31
RE: [12.07.1972] Exist for love | Laurent & The Edge - przez Laurent Prewett - 17.03.2024, 17:23
RE: [12.07.1972] Exist for love | Laurent & The Edge - przez The Edge - 17.03.2024, 19:12
RE: [12.07.1972] Exist for love | Laurent & The Edge - przez Laurent Prewett - 17.03.2024, 19:59
RE: [12.07.1972] Exist for love | Laurent & The Edge - przez The Edge - 19.03.2024, 18:05
RE: [12.07.1972] Exist for love | Laurent & The Edge - przez Laurent Prewett - 19.03.2024, 19:00
RE: [12.07.1972] Exist for love | Laurent & The Edge - przez The Edge - 20.03.2024, 08:40
RE: [12.07.1972] Exist for love | Laurent & The Edge - przez Laurent Prewett - 20.03.2024, 09:56
RE: [12.07.1972] Exist for love | Laurent & The Edge - przez The Edge - 25.03.2024, 00:19
RE: [12.07.1972] Exist for love | Laurent & The Edge - przez Laurent Prewett - 25.03.2024, 19:29
RE: [12.07.1972] Exist for love | Laurent & The Edge - przez The Edge - 28.03.2024, 17:54
RE: [12.07.1972] Exist for love | Laurent & The Edge - przez Laurent Prewett - 28.03.2024, 23:41
RE: [12.07.1972] Exist for love | Laurent & The Edge - przez The Edge - 31.03.2024, 19:22
RE: [12.07.1972] Exist for love | Laurent & The Edge - przez Laurent Prewett - 31.03.2024, 22:42
RE: [12.07.1972] Exist for love | Laurent & The Edge - przez The Edge - 02.04.2024, 10:01
RE: [12.07.1972] Exist for love | Laurent & The Edge - przez Laurent Prewett - 02.04.2024, 16:01
RE: [12.07.1972] Exist for love | Laurent & The Edge - przez The Edge - 03.04.2024, 00:19
RE: [12.07.1972] Exist for love | Laurent & The Edge - przez Laurent Prewett - 03.04.2024, 10:55
RE: [12.07.1972] Exist for love | Laurent & The Edge - przez The Edge - 08.04.2024, 12:17
RE: [12.07.1972] Exist for love | Laurent & The Edge - przez Laurent Prewett - 08.04.2024, 14:18
RE: [12.07.1972] Exist for love | Laurent & The Edge - przez The Edge - 08.04.2024, 18:53
RE: [12.07.1972] Exist for love | Laurent & The Edge - przez Laurent Prewett - 09.04.2024, 00:18
RE: [12.07.1972] Exist for love | Laurent & The Edge - przez The Edge - 11.04.2024, 17:58
RE: [12.07.1972] Exist for love | Laurent & The Edge - przez Laurent Prewett - 11.04.2024, 23:17
RE: [12.07.1972] Exist for love | Laurent & The Edge - przez The Edge - 12.04.2024, 18:39
RE: [12.07.1972] Exist for love | Laurent & The Edge - przez Laurent Prewett - 12.04.2024, 19:36
RE: [12.07.1972] Exist for love | Laurent & The Edge - przez The Edge - 12.04.2024, 20:39
RE: [12.07.1972] Exist for love | Laurent & The Edge - przez Laurent Prewett - 12.04.2024, 23:32
RE: [12.07.1972] Exist for love | Laurent & The Edge - przez The Edge - 13.04.2024, 02:01
RE: [12.07.1972] Exist for love | Laurent & The Edge - przez Laurent Prewett - 13.04.2024, 08:55
RE: [12.07.1972] Exist for love | Laurent & The Edge - przez The Edge - 13.04.2024, 10:36
RE: [12.07.1972] Exist for love | Laurent & The Edge - przez Laurent Prewett - 13.04.2024, 11:31
RE: [12.07.1972] Exist for love | Laurent & The Edge - przez The Edge - 15.04.2024, 03:29
RE: [12.07.1972] Exist for love | Laurent & The Edge - przez Laurent Prewett - 15.04.2024, 11:09
RE: [12.07.1972] Exist for love | Laurent & The Edge - przez The Edge - 16.04.2024, 23:28
RE: [12.07.1972] Exist for love | Laurent & The Edge - przez Laurent Prewett - 17.04.2024, 00:43

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa