—15/08/1972—
Bardzo elegancka i droga restauracja, Ulica Pokątna
Giovanni Urquart & Geraldine Yaxley
Nieco niepokoiło ją spotkanie z przyjacielem, tym bardziej, że ostatnio ich spotkanie przebiegało dosyć burzliwie. Na szczęście nie skończyło się to specjalnym dramatem, chociaż było bardzo blisko takiej sytuacji. Wiedziała, że prędzej, czy później ona albo Gio ruszą w świat, wypadałoby się więc spotkać i zobaczyć, czy wszystko między nimi w porządku. Jonathan nie powinien nic mu powiedzieć, ale z drugiej strony, kto wie, co mogło mu strzelić do głowy. Chociaż niby układ mieli jasny, ten jeden raz go do siebie dopuściła, może trochę za bardzo, to na pewno nigdy więcej się nie powtórzy.
W między czasie, mimo, że nie minęło zbyt dużo czasu sporo się u niej działo. Stanęła w szranki z wielkim błotoryjem, później Erik ją pobił (no, nie do końca tak było), a na sam koniec jej własny brat próbował ją stawiać do pionu. Sporo tego, jak na taką jedną Ger.
Zawsze lubiła spotykać się z Gio, łączyła ich bardzo bliska, przyjacielska relacja, nie chciała tego popsuć. Dlatego też pojawiła się przy sklepie Ollivanderów punktualnie o dziewiętnastej, było to jedno z bardziej charakterystycznych miejsc przy ulicy Pokątnej. Gio, tak jak wspomniał pojawił się przed czasem. Gdy się teleportowała bowiem zauważyła już jego sylwetkę. Trochę niepewnie ruszyła w jego kierunku. - Cześć Gio. - Powiedziała dosyć głośno, aby uprzedzić go o swoim przybyciu. Później przytuliła mężczyznę na przywitanie. - Cieszę się, że znalazłeś dla mnie czas. - Dodała jeszcze.
Geraldine wyglądała zwyczajnie, może nie tak niedbale jak zawsze, jednak nie wystroiła się jakoś specjalnie. (Zresztą Jonathan jej to ostatnio wypomniał, zamierzała się trzymać jego wskazówek i nie kusić losu). Ubrana była w sztruksowe dzwony i przyduży sweter z racji na to, że była już końcówka lata, to wieczory robiły się naprawdę chłodne. Włosy związała w niski kucyk.
- To miejsce, o którym wspominałam ci w liście jest niedaleko, tuż za rogiem. - Chciała go uprzedzić, że wcale nie czeka ich długi spacer. Nie wiedzieć czemu teraz wydawało jej się to istotne. Nim ruszyli się z miejsca wsadziła sobie jeszcze fajkę w usta i ją podpaliła, teraz była gotowa do drogi.