• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Ulica Pokątna v
« Wstecz 1 … 3 4 5 6 7 … 9 Dalej »
[24.07.1972r.] Girls Just Want To Have Fun | Tori X Cyna

[24.07.1972r.] Girls Just Want To Have Fun | Tori X Cyna
królowa nocy
some women are lost in the fire
some women are built from it
wiek
27
sława
V
krew
czysta
genetyka
—
zawód
auror, twórca eliksirów
Ma długie do pasa, bardzo ciemnobrązowe, wpadające w czerń włosy. Te, zwykle rozpuszczone lub spięte jakąś spinką, okalają owalną twarz o oliwkowej karnacji, skąd spoglądają spokojne, brązowe oczy. Nie jest przesadnie wysoka, mierzy 167 cm wzrostu i jest stosunkowo szczupła. Swoje bardzo kobiece kształty lubi podkreślać ubiorem. Nosi się najczęściej w czerni. Ciągnie się za nią mgiełka delikatnych perfum – o ciepłej nucie drzewa sandałowego, wanilii, jaśminu, konwalii i pomarańczy.

Victoria Lestrange
#8
20.03.2024, 23:37  ✶  

Prawdę mówiąc, to i Victoria bardzo lubiła noc; była taka spokojna, ludzie jakby bardziej się otwierali, pokazywali chętniej swoje kolory. A ostatnimi czasy noc była tą porą dnia, w której najbardziej swobodnie mogła się spotykać z pewnym wampirem, z którym… chyba nic ją już nie łączyło? Przynajmniej nie formalnie. A nieformalnie to było, przynajmniej dla niej, cholernie skomplikowane. Na tyle, że nie potrafiła tego nazwać. Co się zaś tyczyło rodziny – sądziła, że przynajmniej na razie, miała spokój. Gdy w końcu dwa dni temu zebrała się na odwagę i powiedziała rodzicom jak wygląda jej sytuacja zdrowotno–duchowa, to czuła, że musiała ich nieźle wystraszyć. I dobrze – sama też się tego trochę bała, bo kończyły się jej opcje. Ale czułą w kościach, że jej matka tego tematu tak nie zostawi, że choć była taka zimna, to pewnie spróbuje cokolwiek poszukać, by pomóc córce. I dlatego nawet nie było kłótni o to, że się wyprowadza – a kolejnej kłótni by chyba nie zniosła już z takim spokojem. Czuła, że coś w niej umarło: zdolność do przejmowania się wymysłami rodziny. Nie, nie zamierzała pozwolić, by mieli ją wplątać w kolejny mariaż; jeśli miała wyjść za mąż, to tylko wtedy, kiedy sama będzie tego chciała, za osobę, którą sama sobie wybierze, i na własnych zasadach.

Kiwnęła głową, notując w pamięci, by jutro posłać list do Christophera odnośnie Cynthii, by przygotował dla niej coś specjalnego i że jeśli cena będzie bardzo wysoka, to ona może się do tego dołoży, bo Cyna zasługiwała, by mieć wszystko co najlepsze. Była też pewna, że na Flint pięknie będą wyglądać spodnie i koszula, była taką piękną kobietą…

Kwestia niedowartościowania była chyba wpisana w gorszy nastrój Victorii. Jakby tego nie nazwać inaczej – dostała kosza, co było jak cios prosto w żołądek, aż zaparło jej tchu i chociaż wiedziała, że mężczyźni się za nią oglądają, ileż razy Laurent jej powtarzał, że nie przypomina sobie, by widział kogoś piękniejszego, to od Sauriela słyszała tak bardzo pojedyncze wzmianki, że uwierzyła, że coś jest z nią nie tak.

Uśmiechnęła się do Cynthii, bo sama po trochę porzuciła już eksperymentowanie na sobie samej z eliksirami na ciepło. Jej myśli i pomysły zaprzątały inne projekty – może to nawet lepiej, że sama się tym nie zajmowała.

– Praca. Ciągniemy z Brenną pewien wątek od czerwca, to nieistotne, w każdym razie dwa tygodnie temu zaprowadziło nas to dość niespodziewanie do jaskiń, w których okazało się, że urzęduje smok. Dokładniej to smoczyca, której zniknęły jaja – westchnęła i uśmiechnęła się do Cynthii łagodnie. – Jestem pewna, że resztę jesteś sobie w stanie dopowiedzieć. Ale musiałam osłonić Brennę – smok zionął na nie bezpośrednio prosto w wąski korytarz, a Victoria cieszyła się z tego, że tym razem Longbottom nie upierała się, by zamykać tyły. Spłonęłaby tam żywcem, gdyby nie obecność Victorii, która całe uderzenie wzięła na siebie.

– Tak – przyznała przyjaciółce cicho po chwili milczenia. Tak, tęskniła za nim, to zdawało się być oczywiste. Przywykła do jego ciągłej, codziennej obecności, bo jego bezczelnego języka i tego, że były momenty, gdy był dla niej taki łagodny i wręcz czuły. – Tak sądzę – przyznała Cynthii, ale wiedziała, że w tym jest cos jeszcze. Że pewnie na swój sposób chciał ją chronić przed Śmierciożercami – a pokazał jej swój tatuaż. Tak czy siak, uważała, że pozbawiał ją wyboru i zdania, że decydował o czymś sam, nie biorąc pod uwagę tego, że potrafiła też sama podjąć decyzję. Doskonale wiedziała co mógł, a czego nie mógł wampir. I wiedziała też już, że absolutnie nie ma rzeczy niemożliwych. A może naprawdę nic do niej nie czuł i jej nie chciał? Prawda była taka, że Victoria nigdy wcześniej się nie zaangażowała, nie w takim stylu, bo nigdy sobie nie pozwoliła na podobne uczucia do kogoś. – Nie chcę go naciskać ani do czegokolwiek zmuszać. Ta jego próba… To bolało, wiesz? Wiedzieć, że gdybym spóźniła się o choćby chwilę, to te promienie naprawdę by go spaliły – złamało jej to serce, zostawiło ją w rozsypce. Widmo tego, że mogła go więcej nie zobaczyć… Nie potrafiła zrozumieć jak jego rodzice mogli w ogóle dopuścić do tego, że oddali go wampirowi. Że już raz umarł. Było nawet słychać, jak Victorii odrobinę załamał się głos, ale zaraz złapała za kieliszek, by się napić i przeczekać ten moment. – Jest dla mnie bardzo, bardzo ważny – dodała cicho, odwracając na moment głowę w stronę okna. Do tego ją doprowadził ten mężczyzna: z silnej, pozornie chłodnej kobiety, stała się… jakimś rozedrganym kwiatuszkiem.

Odwróciła jednak głowę do Cynthii, gdy ta kucnęła przed nią i wyciągnęła do niej ręce po tym całym monologu. Tori odłożyła kieliszek i objęła przyjaciółkę, może nawet za mocno niż powinna, ale była jej tak cholernie wdzięczna… Ciągle zapominała, że Cynthia całe te lata ukrywała, że tak świetnie radzi sobie z nekromancją, a Victoria naprawdę nikomu nie powiedziała. Wiedział Sauriel, bo przy tym był – to wszystko. Tym niemniej opinia kogoś, kto mógł otwarcie studiować nekromancję była cenna i przynajmniej w pewnych aspektach pokrywała się z tym, czego Victoria dowiedziała się w kowenie Whitecroft.

– Dziękuję. Naprawdę. Nawet nie wiesz ile to dla mnie znaczy – a znaczyło bardzo wiele. Miała tylko nadzieję, że wystarczy im wszystkim czasu… ale też nie zamierzała siedzieć z zawiązanymi rękami i nic nie robić. – W sierpniu mam się z Brenną i Mavelle udać do Afryki, może tam też się czegoś dowiemy, jakikolwiek inny kierunek czy wskazówkę. Dam ci znać, może to cię jakkolwiek nakieruje – powiedziała cicho, przez moment się wahając, bijąc z myślami, i było to widać, a w końcu westchnęła. – Jest jeszcze coś. Nie powiedziałam o tym w żadnym raporcie, ani wywiadzie, ani jak się ostatnio widziałyśmy, bo to się zaczęło później. Ale… tam w Limbo… coś się stało. Z Mavelle i Patrickiem trafiliśmy na… Chyba mogę to nazwać duszami. Naszych bliskich. Oni… chcieli żebyśmy tam zostali, namawiali nas. Cynthia… gdyby nie ten cholerny pierścionek, to naprawdę bym została – miała na myśli rzecz jasna pierścionek zaręczynowy, który ciążył jej na palcu i przypominał, że nie powinna nigdzie zostawać. – To była moja babcia, wiesz? Mama mojej matki. Ona… Dotknęła mnie i wtedy coś się stało. Ja… widziałam coś chyba jej oczami, jej wspomnienie. A później, już tutaj, co jakiś czas widziałam urywki jej życia, myślałam, że jestem nią. Raz nawet ubzdurałam sobie, że coś ważnego zostawiłam na Nokturnie i zerwałam się z nocnego dyżuru, żeby wpaść w biegu na Nokturn, i wtedy wszystko zaczęło mi się mieszać. A innym razem pomyliłam Sauriela z innym mężczyzną. A jeszcze innym prawie rzuciłam się do gardła spirytysty – Cynthia pracowała z Atreusem, ale na pewno nie usłyszała od niego podobnej rewelacji, bo sam wspominał, że jego to ominęło. Cokolwiek się stało, Atreus nie odczuwał tego co ona, Mavelle i Patrick. – Okazuje się, że moja babcia na pewnym etapie swojego życia była wampirem – powiedziała, uśmiechając się gorzko i wręcz się zaśmiała, by ostatecznie westchnąć. Celowo ubrała to w te słowa; Cynthia była bystra, była pewna, że zrozumie, co do niej powiedziała: na pewnym etapie. To znaczy, że z tego… wyszła. – Dlatego był mi potrzebny spirytysta. Bałam się, że ją jakoś wchłonęłam, ale on zdołał się skontaktować z nią w Limbo. Tylko… jakby nie pamiętała części rzeczy, tak przynajmniej mówił – Victoria sądziła, że to dlatego, że te fragmenty znajdowały się w jej głowie. Ale co przy tym sama utraciła? Tego nie wiedziała.

– Nie jest moim panem. Po prostu wydaje mi się, że coś może w tym być. Powiedzmy, że tego dotknęłam i uwierzyłam na własne oczy – ale wcześniej też była sceptyczna i kręciła nosem na większość wróżb. Nawet trochę na Vasilija Dolohova, który był przecież uznanym wróżbitą, numerologiem, astrologiem i jasnowidzem. Cały czas uważała, że powinna mu w końcu złożyć wizytę – może trochę ukoi jej… ból. Co miała do stracenia? – Och, ta magia była jak najbardziej prawdziwa. Przecież odczułaś to na własnej skórze – to połączenie rytuałem… ludzie sobie tego nie wyśnili. – Może da się to zrobić pojedynczo? Powinnaś porozmawiać z klątwołamaczem, oczywiście o ile chcesz. Starsza siostra Atreusa zajmowała się mną i Saurielem, nazywa się Florence Bulstrode. Co prawda my poszliśmy do niej we dwójkę, ale może byłaby w stanie coś poradzić? Oczywiście o ile tobie to przeszkadza – bo jeśli nie i nie chciała, to nie zamierzała Cynthii naciskać i namawiać. Ostatecznie to była przecież jej decyzja.

« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Cynthia Flint (6039), Victoria Lestrange (5397)




Wiadomości w tym wątku
[24.07.1972r.] Girls Just Want To Have Fun | Tori X Cyna - przez Cynthia Flint - 28.02.2024, 01:30
RE: [24.07.1972r.] Girls Just Want To Have Fun | Tori X Cyna - przez Victoria Lestrange - 28.02.2024, 22:00
RE: [24.07.1972r.] Girls Just Want To Have Fun | Tori X Cyna - przez Cynthia Flint - 28.02.2024, 22:32
RE: [24.07.1972r.] Girls Just Want To Have Fun | Tori X Cyna - przez Victoria Lestrange - 01.03.2024, 00:19
RE: [24.07.1972r.] Girls Just Want To Have Fun | Tori X Cyna - przez Cynthia Flint - 04.03.2024, 21:55
RE: [24.07.1972r.] Girls Just Want To Have Fun | Tori X Cyna - przez Victoria Lestrange - 07.03.2024, 00:17
RE: [24.07.1972r.] Girls Just Want To Have Fun | Tori X Cyna - przez Cynthia Flint - 13.03.2024, 23:11
RE: [24.07.1972r.] Girls Just Want To Have Fun | Tori X Cyna - przez Victoria Lestrange - 20.03.2024, 23:37
RE: [24.07.1972r.] Girls Just Want To Have Fun | Tori X Cyna - przez Cynthia Flint - 05.05.2024, 23:11
RE: [24.07.1972r.] Girls Just Want To Have Fun | Tori X Cyna - przez Victoria Lestrange - 10.06.2024, 23:12

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa