21.03.2024, 08:38 ✶
– Och widzę zatem, że mamy podobne gusta. Doskonale. – Choć dwuznaczność zaszyta w wypowiedzi stażysty, była nader jednoznaczna, o tyle odpowiedź Anthony'ego brzmiała tak swobodnie i naturalnie, że trudno było wyczuć, na ile podejmował wyzwanie, a na ile zignorował podtekst bezczelnie udając, że jego ostre ziarno nie wpadło mu w miękką oczną gałkę. Wyciągnął dłoń po papierosa, przyjmując używkę z zaciekawieniem, ale gdy tylko odpalili lont rozchodzącej się po ciele przyjemności, jego kroki podążały już wyznaczonym azymutem. Zakres podejmowania decyzji Isaaca co do dzisiejszego popołudnia został na moment otworzony, a potem równie szybko zamknięty. Już się zgodził, tylko jeszcze nie wiedział na co.
Jego dyskomfort nie umknął rozmówcy, który po zaciągnięciu się rzucił na niego okiem i zaśmiał się lekko, wypchniętym z płuc, dwukrotnie zafalowanym powietrzem.
– Och doskonale, co prawda odwołano mi dziś jedno spotkanie, ale dzięki temu w kalendarz wpadło inne, jakże bardziej interesujące. W końcu ominęła mnie Twoja rozmowa kwalifikacyjna. A przecież, przyjdzie nam razem pracować, przynajmniej w najbliższym czasie, czyż nie? – Błysk w srebrnym oku ześlizgającym się po młodej sylwetce, był trudny do wyłapania, jeśli nie wiedziało się na co patrzeć. Ale Issac szukał punktu zaczepienia i zrozumienia swojej sytuacji, cóż, być może to on miał być tematem ich rozmowy.
Czas ich spaceru domknął się w jednym wypalonym po drodze papierosie, gdy stanęli u wrót dość ekskluzywnej, indyjskiej restauracji. Nowy lokal otworzony w magicznym Londynie zachęcał barwnymi proporcami i bogato wyszywanymi tkaninami, które zdawały się w ogóle nie interesować Anthony'ego. Zamiast tego, rozchylił wargi i zaciągnął się powietrzem, jakby próbując ocenić stężenie przyprawy nawet poza miejscem. W końcu sięgnął po różdżkę i machnął od niechcenia, otwierając sobie drzwi w sposób najbardziej higieniczny. Od progu uderzyła ich woń cynamonu, kurkumy i chilli, na miękkiej poduszce tłustego kokosu i ciemnego pomidorowego aksamitu. Co więcej od progu ich buty magicznie transmutowały w miękkie trzewiki o zakrzywionym dzióbku, jednocześnie odprawiając skarpety w niebyt istnienia. Polityk skrzywił się przez ułamek sekundy, lecz nie skomentował tego, choć na jego usta aż cisnęło się "co za niedoróbka. Nie zamierzał jednak narzekać, jeszcze nie.
Prócz dymu od ażurowych ścian odbijała się ćmiąca muzyka sitaru i bijącego za jego brzękaniem serca tamburu. W środku na latających dywanach lewitowały gorące misy wypełnione aromatycznymi dipami lub złocistym ryżem. Przy kilku stolikach, przy których inni klienci z zaciekawieniem próbowali nowego miejsca, stały również wysokie shishe, powód dla którego słodki dym towarzyszył kuchennym zapachom.
Anthony nie wybierał miejsca, czekał aż zostanie zaprowadzony. Nie kontynuował też rozmowy, dając im obojgu czas na przyswojenie miejsca, a może uważając, ze jej treść zdecydowanie nie jest dla uszu będących w środku ludzi z obsługi i gości. Kelner na widok Anthony'ego zbladł i pokłonił się w pas, po czym niewiele się prostując poprowadził ich wgłąb, bo niewielkiej, umieszczonej na antresoli loży. Była dość zaciemniona, ale najwidoczniej prowadzący ich mężczyzna znał już preferencje Shafiq'a, zapalając okna do dziennego światła w ustawionych dekoracyjnie okiennicach. Miejsce to znajdowało się za grubą kotarą, dając wrażenie prywatności, którego nie mogliby osiągnąć na głównej sali. Wysokie poduchy, które miały gwarantować komplet doświadczeń nie były wyższe, niemal krzesełkowe, na tyle, że zdecydowanie gdy zajęli miejsce było to bardziej siedzenie na krześle niż na podłodze.
Anthony zajął miejsce i po zniknięciu kelnera wyciągnął z westchnieniem różdżkę i kilkoma ruchami skorygował magię tego miejsca. Wydawało się, że nic się nie zmieniło.
– Zawsze zapominają o szelkach. W ich kraju to dziwactwo, a szkoda, już poprzednio zwróciłem im na to uwagę. O czym myśmy mówili... ach tak, rozmowa kwalifikacyjna.– Na twarzy znów się pojawił uśmiech, tak jak różdżka zniknęła w kieszeni. Anthony rozsiadł się wygodnie na pufie.
– Jak wrażenia po powrocie do kraju? Podoba Ci się nowa praca? – pytanie było nagłym zwrotem, dziwnym, ale może właśnie całe to spotkanie miało być trochę dziwne. Na pograniczu. Sprawdzające inne umiejętności niż wertowanie kolumn i bezmyślne kopiowanie dokumentów?
Jego dyskomfort nie umknął rozmówcy, który po zaciągnięciu się rzucił na niego okiem i zaśmiał się lekko, wypchniętym z płuc, dwukrotnie zafalowanym powietrzem.
– Och doskonale, co prawda odwołano mi dziś jedno spotkanie, ale dzięki temu w kalendarz wpadło inne, jakże bardziej interesujące. W końcu ominęła mnie Twoja rozmowa kwalifikacyjna. A przecież, przyjdzie nam razem pracować, przynajmniej w najbliższym czasie, czyż nie? – Błysk w srebrnym oku ześlizgającym się po młodej sylwetce, był trudny do wyłapania, jeśli nie wiedziało się na co patrzeć. Ale Issac szukał punktu zaczepienia i zrozumienia swojej sytuacji, cóż, być może to on miał być tematem ich rozmowy.
Czas ich spaceru domknął się w jednym wypalonym po drodze papierosie, gdy stanęli u wrót dość ekskluzywnej, indyjskiej restauracji. Nowy lokal otworzony w magicznym Londynie zachęcał barwnymi proporcami i bogato wyszywanymi tkaninami, które zdawały się w ogóle nie interesować Anthony'ego. Zamiast tego, rozchylił wargi i zaciągnął się powietrzem, jakby próbując ocenić stężenie przyprawy nawet poza miejscem. W końcu sięgnął po różdżkę i machnął od niechcenia, otwierając sobie drzwi w sposób najbardziej higieniczny. Od progu uderzyła ich woń cynamonu, kurkumy i chilli, na miękkiej poduszce tłustego kokosu i ciemnego pomidorowego aksamitu. Co więcej od progu ich buty magicznie transmutowały w miękkie trzewiki o zakrzywionym dzióbku, jednocześnie odprawiając skarpety w niebyt istnienia. Polityk skrzywił się przez ułamek sekundy, lecz nie skomentował tego, choć na jego usta aż cisnęło się "co za niedoróbka. Nie zamierzał jednak narzekać, jeszcze nie.
Prócz dymu od ażurowych ścian odbijała się ćmiąca muzyka sitaru i bijącego za jego brzękaniem serca tamburu. W środku na latających dywanach lewitowały gorące misy wypełnione aromatycznymi dipami lub złocistym ryżem. Przy kilku stolikach, przy których inni klienci z zaciekawieniem próbowali nowego miejsca, stały również wysokie shishe, powód dla którego słodki dym towarzyszył kuchennym zapachom.
Anthony nie wybierał miejsca, czekał aż zostanie zaprowadzony. Nie kontynuował też rozmowy, dając im obojgu czas na przyswojenie miejsca, a może uważając, ze jej treść zdecydowanie nie jest dla uszu będących w środku ludzi z obsługi i gości. Kelner na widok Anthony'ego zbladł i pokłonił się w pas, po czym niewiele się prostując poprowadził ich wgłąb, bo niewielkiej, umieszczonej na antresoli loży. Była dość zaciemniona, ale najwidoczniej prowadzący ich mężczyzna znał już preferencje Shafiq'a, zapalając okna do dziennego światła w ustawionych dekoracyjnie okiennicach. Miejsce to znajdowało się za grubą kotarą, dając wrażenie prywatności, którego nie mogliby osiągnąć na głównej sali. Wysokie poduchy, które miały gwarantować komplet doświadczeń nie były wyższe, niemal krzesełkowe, na tyle, że zdecydowanie gdy zajęli miejsce było to bardziej siedzenie na krześle niż na podłodze.
Anthony zajął miejsce i po zniknięciu kelnera wyciągnął z westchnieniem różdżkę i kilkoma ruchami skorygował magię tego miejsca. Wydawało się, że nic się nie zmieniło.
– Zawsze zapominają o szelkach. W ich kraju to dziwactwo, a szkoda, już poprzednio zwróciłem im na to uwagę. O czym myśmy mówili... ach tak, rozmowa kwalifikacyjna.– Na twarzy znów się pojawił uśmiech, tak jak różdżka zniknęła w kieszeni. Anthony rozsiadł się wygodnie na pufie.
– Jak wrażenia po powrocie do kraju? Podoba Ci się nowa praca? – pytanie było nagłym zwrotem, dziwnym, ale może właśnie całe to spotkanie miało być trochę dziwne. Na pograniczu. Sprawdzające inne umiejętności niż wertowanie kolumn i bezmyślne kopiowanie dokumentów?