— Dlaczego nie? Karty to jedynie... — zwrócił głowę odruchowo w stronę drzwi na dźwięki zamieszania, które wybrzmiewały pod drzwiami. Oczywiście od razu rozpoznał głos Anthonego. Akurat jego nie spodziewał się w tym miejscu, nie pisał do niego nawet. Musiał przez przypadek dowiedzieć się, że tu leży lub doniósł mu jeden z jego szpiegów... To jest pracowników. — Karty nie pokazują przyszłej historii, są jedynie doradcami. Nie mogę przecież jednak cię zmusić.
Dokończył, nie reagując na kłótnię na korytarzu w żaden sposób. Wiedział, że Shafiq dostanie się do pokoju i opór pielęgniarki jest absolutnie zbędnym wysiłkiem, postanowił więc dokończyć to, co robił. Nawet gdy mężczyzna wszedł do pomieszczenia, a kolejne zapachy, wyostrzone przez tymczasową ślepotę, wdarły się do nosa Morpheusa, jakiś kwiaciarniany bukiet i znajoma woda kolońska, Morpheus skończył tasowanie i wyciągnął na wierzch kartę.
Dziewiątka Denarów
1 — pozycja prosta, 2 pozycja odwrócona
— Fakt, że nie widziałem, właśnie mnie do tego doprowadził — odpowiedział sucho, jakby już trochę miał dość opowiadania tej historii w tę i w tamtą, odkładając kartę na bok, w stronę Neila. — Przepracowujesz tę biedną dziewczynę, kiedyś to rzuci, a ty nie będziesz umiał znaleźć swoich skarpetek. Potraktuj to jako przestrogę od profety. Antoniuszu, to jest właśnie Neil Enfer, Neil, to Anthony Shafiq, Szef Organu Międzynarodowych Standardów Handlu Magicznego — przedstawił sobie wzajemnie mężczyzn. Opowiadał Anthonemu o Neilu, najpierw w kontekście walki z poplecznikami Voldemorta w barze, a później leków na bezsenność. W tej kwestii Morpheus zaczynał wpadać w lekomanię i używać bardzo różnych eliksirów i ziół, na raz, byle tylko zasnąć albo postawić się na nogi.
Odłożył talię i ujął różę w dłoń. Dotknął płatków delikatnie, napawając się ich aksamitem, ale nie podnosił do nosa, wiedział, że nie będą pachnieć.
— Poza Neilem w tej chwili, nie mam asystentów, przecież o tym wiesz. Neil — powiedział jego imię z tą samą czułością, jak mówi się kochanie. Postukał palcami kartonik, który wyciągnął przed wejściem byłego dyplomaty. — Co to za karta?