- Psy tylko zachęcają, lubię je, chociaż sama nigdy żadnego nie miałam. - Sielskie życie na wsi, zwierzątka, może był to niezły pomysł, żeby oderwać się na chwilę od zgiełku Londynu, coraz bardziej przekonywała się, co do słuszności tego pomysłu. Będzie musiała skorzystać z okazji, chociaż mogłaby wyjechać i do domku matki w Hiszpanii, nie wydawało jej się jednak, żeby takie dalekie eskapady były w tej chwili dobrym pomysłem. Nigdy nie wiadomo, kiedy mogłaby się przydać tutaj, na miejscu. Czasy były bardzo niepewne.
- To trochę jak ja z Julkiem. - No, tyle, że ich łączyła trochę bardziej zawiła relacja, niż ta typowa dla rodzeństwa, głupio jej trochę było powiedzieć, że jest jej bratem, bo przecież zdarzało im się kończyć w jednym łóżku, a typowe rodzeństwo raczej tego nie robiło, zaliczali jednak kłótnie niczym brat z siostrą, więc może było to po prostu połowiczne.
- Twoja siostra chyba trochę jest, chociaż bardziej czarnowidzem. - Czy jakoś tak. Dane jej było już zobaczyć Brennę w akcji i wiedziała, że ta ma pewne specjalne umiejętności, które przydawały się podczas pracy jako magipolicjantka. Niektórzy to mieli szczęście w życiu, ona została uraczona jedynie tą durną klątwą żywiołów.
Przysunęła kufel do ust, upiła łyk, przez co prawie się zakrztusiła, gdy Erik zerwał się z miejsca. Starała się nie śmiać z tego, co się wydarzyło, żeby nie było, ale naprawdę trudno jej było zachować powagę. Ta jego przyjaciółka to była jakaś nieogarnięta, za każdym razem przytrafiało się jej coś dziwnego, może lepiej, jakby nie wychodziła z domu.
- Tak, pędź do niej, na pewno się ucieszy na twój widok po tym wszystkim. - Rozumiała pobudki Erika, więc zupełnie nie przeszkadzało jej to, że zostawi ją tu samą. Zresztą dopije piwo i się zwinie, bo omiotła Kocioł wzrokiem i nie zobaczyła nikogo, kogo mogłaby pomęczyć swoją obecnością.
- Dopiję piwo i się zwinę. - Pożegnała się z Longbottomem i zajęła się swoim napitkiem. Całkiem szybko wypiła jego zawartość i sama ruszyła do wyjścia, dobrze, że to zrobiła, bo gdy wychodziła to mignęła jej sylwetka Bulstroda, wolała nie siedzieć z nim w jednym miejscu, szczególnie, kiedy dochodził do tego alkohol.