22.03.2024, 16:39 ✶
Isaac patrzył tępo na okładkę książki: “Jak karmić Fiordy - fauna i flora Norwegii”. Przeczytał już połowę, ale trudno było mu się zmusić do skończenia jej. Kilka tygodni przed świętami dostał od rodziców list w którym obiecali mu, że będzie mógł do nich dołączyć podczas swojej przerwy świątecznej. Aktualnie znajdowali się w Norwegii i pracowali nad wykopaliskami blisko mugolskiego miasta Bergen. Chłopak przewertował więc całą bibliotekę w poszukiwaniu książek traktujących o tym kraju, i przeczytał na szybko minimum połowę. Niestety tylko po to, żeby tuż przed świętami dowiedzieć się, że jednak musi zostać w Hogwarcie. Nie był to pierwszy raz, więc zastanawiał się jak będzie wyglądało jego życie po skończeniu szkoły. Do wakacji i końcowych egzaminów zostało tylko kilka miesięcy, no i potem co? Miał mnóstwo planów, chciał pisać artykuły i książki, a najlepiej to wszystko na raz! Matka jednak zawsze powtarzała mu, że najpierw będzie potrzebował dobrej podkładki do swoich dzieł, bo nikt normalny nie opublikuje w swojej gazecie pracy zupełnie nieznanego człowieka. Potrzebował więc albo iść na uniwersytet, albo dołączyć do rodziców i pracować z nimi, ale skoro w święta mu ostatecznie odmówili, to co miałoby się zmienić przez kolejne pół roku? Fajnie byłoby mieć rodzeństwo…
Z przemyśleń wyrwał go głos Brenny. Wszędzie by ją rozpoznał, nawet jakby szeptała i była niewidzialna. Dziewczyna była jedyną osobą przy której mówił mniej niż normalnie. Zazwyczaj to on miał dużo do powiedzenia (na każdy temat, oczywiście), jednak przy młodszej koleżance był na tyle uprzejmy, że pozwalał jej się wygadać lub prowadzić swoje monologi.
-Ziemniaczku, uważaj… - Domyślał się, jak to się skończy. Przejdzie jeszcze kilka kroków i znajdzie się na podłodze. Ona, i masa książek które ze sobą przytargała. Po co wziąć dwie lub trzy książki, jak można wziąć dziesięć na raz i zrobić sobie przez to krzywdę?
Kiedy Brenna zrównała się ze stolikiem przy którym siedział Isaac, chłopak wstał i obserwował ją uważnie. Był gotowy wyciągnąć rękę przez stół i złapał ją w pół, jeśli miałaby się przewrócić.
Z przemyśleń wyrwał go głos Brenny. Wszędzie by ją rozpoznał, nawet jakby szeptała i była niewidzialna. Dziewczyna była jedyną osobą przy której mówił mniej niż normalnie. Zazwyczaj to on miał dużo do powiedzenia (na każdy temat, oczywiście), jednak przy młodszej koleżance był na tyle uprzejmy, że pozwalał jej się wygadać lub prowadzić swoje monologi.
-Ziemniaczku, uważaj… - Domyślał się, jak to się skończy. Przejdzie jeszcze kilka kroków i znajdzie się na podłodze. Ona, i masa książek które ze sobą przytargała. Po co wziąć dwie lub trzy książki, jak można wziąć dziesięć na raz i zrobić sobie przez to krzywdę?
Kiedy Brenna zrównała się ze stolikiem przy którym siedział Isaac, chłopak wstał i obserwował ją uważnie. Był gotowy wyciągnąć rękę przez stół i złapał ją w pół, jeśli miałaby się przewrócić.