23.03.2024, 12:19 ✶
-O, a to zaskoczenie! - Uśmiechnął się i zabrał “asekurującą” rękę, kiedy faktycznie nie zrobiła sobie żadnej krzywdy. Uważnie obserwował książki które ze sobą przywlokła i zdziwił się mocno, kiedy “Historia magii” zsunęła się na to co aktualnie czytał. Spojrzał na Brenne i zmarszczył brwi. Po co jej Historia magii? Po co komukolwiek Historia magii? Nikt nie chciał się jej uczyć i każdy uważał za nudną.
-O, ziemniaczku, czyżbyś zmieniła zainteresowania? Przeszłaś na dobrą stronę mocy? Po co ci Historia magii? Chcesz żebym ci pomógł? Skoro tak, to po co ci książka skoro starszy kolega może ci wszystko opowiedzieć, hm?- Wyrwał jej z ręki książkę i zauważył, że była w idealnym stanie. No tak, prawdopodobnie były to najrzadziej czytane dzieła ze wszystkich.
-I możesz zająć połowę stolika bez walki. I tak bym wygrał, bo jest tu tyle książek, że prędzej czy później którąś sama byś się znokautowała. - Westchnął i usiadł wygodnie. Odsunął jej krzesło żeby usiadła obok.
-Nie, nie. Żadnego silencio i nie będziesz miała tego na SUMach… - Kiedy zapytała o lekturę leżącą przed nim, zmarszczył na chwilę brwi jakby nad czymś się zastanawiał. - Proszę szybko siadać, panno Brenno. Tak właściwie to chciałbym poznać twoją opinię na jeden z tematów. - Obrócił się bardziej w jej stronę i postukał palcami po stole. - Odkąd kończymy 11 lat, zostajemy wysłani do Hogwartu, prawda? Z rodzicami mamy kontakt jedynie listowny. Część z uczniów, w tym na przykład ja, widzi ich tylko w wakacje. - Zaczął. - Wtedy też oczywiście większość z dorosłych również pracuje, bo kto mógłby pozwolić sobie na dwumiesięczny urlop? No więc, czy w takim przypadku nie uważasz że MY, jako młodzi ludzie, jesteśmy zdani praktycznie tylko na siebie, i że rodzice nie powinni móc kwestionować naszych wyborów ponieważ nas porzucili? W końcu widujemy ich tak rzadko, a naszym wychowaniem zajmuje się szkoła i inni rówieśnicy. Nie uważasz, że szkoły z internatem są okrutne? - Zapytał nieco filozoficznym tonem, jak to miewał w zwyczaju.
-O, ziemniaczku, czyżbyś zmieniła zainteresowania? Przeszłaś na dobrą stronę mocy? Po co ci Historia magii? Chcesz żebym ci pomógł? Skoro tak, to po co ci książka skoro starszy kolega może ci wszystko opowiedzieć, hm?- Wyrwał jej z ręki książkę i zauważył, że była w idealnym stanie. No tak, prawdopodobnie były to najrzadziej czytane dzieła ze wszystkich.
-I możesz zająć połowę stolika bez walki. I tak bym wygrał, bo jest tu tyle książek, że prędzej czy później którąś sama byś się znokautowała. - Westchnął i usiadł wygodnie. Odsunął jej krzesło żeby usiadła obok.
-Nie, nie. Żadnego silencio i nie będziesz miała tego na SUMach… - Kiedy zapytała o lekturę leżącą przed nim, zmarszczył na chwilę brwi jakby nad czymś się zastanawiał. - Proszę szybko siadać, panno Brenno. Tak właściwie to chciałbym poznać twoją opinię na jeden z tematów. - Obrócił się bardziej w jej stronę i postukał palcami po stole. - Odkąd kończymy 11 lat, zostajemy wysłani do Hogwartu, prawda? Z rodzicami mamy kontakt jedynie listowny. Część z uczniów, w tym na przykład ja, widzi ich tylko w wakacje. - Zaczął. - Wtedy też oczywiście większość z dorosłych również pracuje, bo kto mógłby pozwolić sobie na dwumiesięczny urlop? No więc, czy w takim przypadku nie uważasz że MY, jako młodzi ludzie, jesteśmy zdani praktycznie tylko na siebie, i że rodzice nie powinni móc kwestionować naszych wyborów ponieważ nas porzucili? W końcu widujemy ich tak rzadko, a naszym wychowaniem zajmuje się szkoła i inni rówieśnicy. Nie uważasz, że szkoły z internatem są okrutne? - Zapytał nieco filozoficznym tonem, jak to miewał w zwyczaju.